Szef KPRM w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla portalu wPolityce.pl odnosi się do cyberataku na jego skrzynkę mailową. Zapewnia, że jego poczta miała podwójną weryfikację, a on w ciągu ostatnich 9 miesięcy zmieniał hasło 12 razy. - - podkreśla.
Atak na Polskę?
Na uwagę, że wybiórcza publikacja i interpretacje wykradzionej korespondencji mają uderzyć w niego jako szefa KPRM, Dworczyk odpowiedział: .
Dworczyk mówi ponadto, że wiadomo jest o włamaniach na tysiące kont pocztowych. - - podkreśla. - - dodaje i zaznacza, że w tej sprawie klasa polityczna powinna być powściągliwa, choćby dlatego, że atak dotyczy polityków nie tylko z jednej strony sceny.
Dworczyk zapewnia też, że na jego skrzynce i w wysłanej korespondencji nie było materiałów niejawnych, poufnych, zastrzeżonych, tajnych i ściśle tajnych. - - powiedział.
W jego ocenie, "podstawą do manipulowania opinii publicznej są materiały wykradzione ze skrzynki mailowej, ale mamy dziś do czynienia z działaniami równoległymi". - - dodaje.
Wymieszanie prawdy z fałszem?
Podkreśla też, że ujawniane treści należą do kilku kategorii: materiały całkowicie sfałszowane i wytworzone od nowa, materiały zmanipulowane, czyli prawdziwe, ale pokazane po tym, jak zaingerowano w ich treść oraz materiały prawdziwe. - - stwierdza.
- - mówi portalowi szef KPRM. - - stwierdza.
Ocenia także, że "wśród materiałów opublikowanych lub rozsyłanych mailem do tej pory rzeczywiście są takie, które nawet przeciętny czytelnik bez wahania wyłapuje jako absurdalne i w oczywisty sposób nieprawdziwe". - - powiedział Dworczyk.
Kogo jeszcze zaatakowano?
Polityk wymienia, że wśród zaatakowanych skrzynek znalazły się te należące m.in. posłanki Ewy Szymańskiej, prezesa Fundacji Solidarności Międzynarodowej Rafała Dzięciołowskiego oraz jednej z dziennikarek pracującej kiedyś w białoruskim Radiu Racja.
Jak podaje Dworczyk, "prezes Dzięciołowski, którego fundacja zajmuje się wspieraniem białoruskiej opozycji otrzymał niepokojący sygnał od znajomego z Kijowa, że z jego poczty rozsyłana jest korespondencja, w której miał krytycznie oceniać ". - - wymienia.
- - kontynuuje szef KPRM i przypomina, że na Telegramie opublikowano też materiał sugerujący, że "wspieranie Białorusi traktujemy instrumentalnie, a w rzeczywistości chodzi nam o pozyskiwanie taniej siły roboczej".
Zdaniem Dworczyka, trudno traktować te fakty jako zbieg okoliczności. - - powiedział.
Pytany, co wskazuje na to, że atak cybernetyczny został przeprowadzony z terenu Rosji, o czym napisał w oświadczeniu wicepremier Jarosław Kaczyński, szef KPRM odpowiada, że "przede wszystkim nasze służby ustaliły, że atak nadszedł z tego obszaru". -- powiedział.