Zacznijmy od ceny, bo ta, jak uczy doświadczenie, jest gwarantem sukcesu w Polsce. Mi9, który kosztuje 1899 bądź 1999 zł w zależności od wersji, sprzedaje się jak ciepłe bułeczki i Xiaomi nie nadąża z jego produkcją. A zniecierpliwieni potencjalni klienci, którzy zamówili ten telefon i wciąż nie mogą się go doczekać, wylewają na forach swoje żale.

Czy podobnie będzie z Mi9 SE? Choć cena jest atrakcyjna, telefon kosztuje 1599 zł (wersja z 128 GB pamięci wbudowanej), bądź 1499 zł (64 GB pamięci wbudowanej), to różnica między nim a większym bratem wynosi 400 zł. To stosunkowo niewiele i sporo osób może wybrać dopłatę do mocniejszej wersji.

Smartfony różnią się wielkością ekranu — w obu mamy wyświetlacze AMOLED, ten w Mi9 ma przekątną 6,39 cala, w Mi9 SE 5,97; procesorami — Qalcomm Snapdragon 855 kontra 712; rodzajem matryc aparatów — główna jest identyczna, ale teleobiektyw i szeroki kąt lepsze w Mi9; oraz wielkością baterii — 3300 mAh kontra 3070 mAh. W obu mamy i NFC i czytnik linii papilarnych w ekranie.

Jednak jeśli ktoś szuka małego i wydajnego urządzenia, nie powinien się długo zastanawiać. A chętnych na takie telefony jest sporo, producenci w ostatnich latach zupełnie o nich zapomnieli, stawiając na wielkie smartfony z wielkimi ekranami. Mi9 SE doskonale leży w dłoni, obsłużymy go bez najmniejszego problemu jedną ręką, a różnicę w wydajności między nim a mocniejszym bratem odczujemy jedynie w grach, w codziennym użytkowaniu oba smartfony powinny zachowywać się bardzo podobnie, czyli bardzo dobrze. Także niewiele mniejsza bateria nie powinna być problemem, ta w Mi9 pozwala na dzień do dwóch pracy z dala od ładowarki i nie inaczej będzie z pewnością w mniejszym Mi9 SE.

Smartfon będzie dostępny w dwóch kolorach — czarnym i niebieskim, a zamawiać można go już teraz na mi-home.pl i w punktach Mi Store.