Mi 9T wygląda i działa jak telefon kosztujący sporo ponad dwa tysiące złotych. Tymczasem w Polsce kupimy go od 1700 zł (za najbogatszą wersję ze 128 GB pamięci wbudowanej) w dół, w zależności od sklepu, a jeśli ktoś nie ma obaw przed ściąganiem smartfonów z Chin, wyda na niego niewiele ponad tysiąc zł. Dlatego przez dwa tygodnie spędzone z tym urządzeniem każdego dnia szukałem jakiegoś haczyka, jakiejś wady, czegoś, co tłumaczyłoby tak atrakcyjną cenę. I przyznam się szczerze – poległem.

Budowa, wykonanie

Z której strony by nie spojrzeć, Mi 9T wygląda świetnie. Szklane plecki (w mojej wersji niebieskie, są jeszcze czerwone) mienią się niezwykle efektownie – jak czytamy na stronie producenta: „Tył Mi 9T jest pełen wdzięku i kontemplacji, dopóki światło nie obudzi drzemiących w nim płomieni. To prawie tak, jakby miał własne nastroje, tym bardziej głębokie dzięki klasycznemu wzornictwu z czarnego włókna węglowego”. I tak jak zazwyczaj podśmiewam się z radosnej reklamowej twórczości firm – tym razem nie będę.

Ładnie wyglądają położone centralnie oczka trzech obiektywów, intrygująco czerwony przycisk do włączania telefonu na prawym boku (nad nim jest niebieski do regulacji głośności) a radośnie – wejście mini-jack na słuchawki na górnej krawędzi. Całość jest mile zaokrąglona na bokach, dzięki czemu smartfon świetnie leży w dłoni. Choć trzeba też dodać, że jest śliski, więc bezpiecznie jest nosić go w etui dołączonym do zestawu.

Jeszcze lepiej jest z przodu. Panel AMOLED o przekątnej 6,39 cala i 402 ppi jest rewelacyjnej jakości, z pięknymi kolorami i doskonałą jasnością maksymalną, więc nie mamy problemu z obsługiwaniem Mi 9T na dworze. A co ważniejsze, nie ma w nim żadnej dziury ani notcha – tylko dość wąskie ramki z każdej strony.

Xiaomi ukryło kamerkę do selfie w module, który wysuwa się z górnej krawędzi. Wygląda to efektownie i bardzo nowocześnie, podobnie jak czytnik linii papilarnych, który ukryto w ekranie. W dodatku działa szybko i celnie, jak w dużo droższych smartfonach, w pokonanym polu zostawiając całą serię popularnych Samsungów z linii A. Choć oczywiście, tradycyjne czytniki wciąż są odrobinę szybsze. A jeśli komuś przyjdzie chęć wywołania zainteresowania – wystarczy odblokować Mi 9T twarzą i przednią kamerką. Wysuwaniu modułu towarzyszą efektowne dźwięki (możemy wybrać ten, który nam najbardziej pasuje), miganie diody (robi wrażenie w ciemności), więc efekt „wow” połączony z pytaniem „co tu się właściwie stało” gwarantowany. Jedynym minusikiem jest położenie diody powiadomień, która jest na górnej krawędzi modułu aparatu, więc widać ją tylko gdy położymy telefon przodem do nas. Ale i tak brawo za to, że w ogóle jest.

Specyfikacja, działanie

Skoro na wykonaniu Mi 9T Xiaomi nie oszczędzało, w poszukiwaniu ewentualnych wad spójrzmy pod maskę telefonu. Procesor to Snapdragon 730, do pomocy ma 6 GB RAM. Pamięć wbudowana to 64 albo 128 GB i nie mamy możliwości rozszerzenia jej kartą pamięci. To chyba największy kompromis na jaki musimy się zdecydować, kupując ten telefon. Osobiście dopłaciłbym do wersji z większą pamięcią, bo 64 GB możemy zapchać aplikacjami, filmami czy zdjęciami dość szybko. 128 starczy normalnym użytkownikom na długo. Do procesora nie mam najmniejszych zastrzeżeń, zapewnia płynne działanie na poziomie zbliżonym do flagowego, brak problemów z grami, wielozadaniowością, wymagającymi aplikacjami. Do tego jest dość energooszczędny.

W telefonie jest moduł NFC, więc zapłacimy nim zbliżeniowo (w ustawieniach NFC w Układzie zabezpieczającym należy wybrać płatności z portfela HCE). Brawa dla Xiaomi za to, że wprowadza ten moduł do coraz większej liczby swoich smartfonów. GPS działa doskonale. Głośnik zewnętrzny jest bardzo donośny, choć dźwięk raczej płaski, a muzyka na słuchawkach poprawna (jest korektor, jeszcze raz brawa za wejście mini-jack). Rozmowy telefoniczne stoją na bardzo dobrym poziomie.

Oprogramowanie

Jeśli miałem złapać Mi 9T na jakimś błędzie, to najszybciej tu. Bo wszystkie telefony Xiaomi, które miałem ostatnio, miały jakieś niewielkie, za to bardzo irytujące wady w oprogramowaniu. Np. ikony powiadomień na górnej belce pojawiały się tylko na kilka sekund, a potem znikały. Działo się tak w modelach, które miały większego bądź mniejszego notcha. Ale w Mi 9T notcha brak, więc nie ma też takiego problemu. Ikony powiadomień pojawiają się tak jak powinny i tkwią na swoim miejscu. Brawo. Zastrzeżenia miałem też do Always On Display, które wyświetlało tylko powiadomienia z aplikacji systemowych, pomijając np. Messengera, YouTube czy nawet Gmaila. W Mi 9T jest lepiej. Nie idealnie, bo np. powiadomienia z YouTube Studio nie otrzymałem nigdy, ale np. z Messengerem problemów nie było.

Do tego telefon działa na najnowszym Androidzie 9, a nakładka MIUI jest tak konfigurowalna i ma tak wiele możliwości, że zadowoli chyba każdego.

Zdjęcia, bateria

Może więc zdjęcia i filmy są w tym telefonie na nieco niższym poziomie? Pod względem możliwości na pewno nie, bo mamy tu zestaw trzech obiektywów, główny to 48 mpx Sony IMX582 ze światłem 1,75 i bez optycznej stabilizacji obrazu, tele ma 8 mpx a szeroki kąt 13 mpx. Z przodu matryca ma 20 mpx. Co do jakości – też nie mam zastrzeżeń. Plusem jest to, że dwukrotne zbliżenie jest optyczne a nie cyfrowe, dzięki czemu mamy lepszą jakość obrazu. Szeroki kąt też nie zawodzi, produkując zdjęcia z dużą ilością detali, zaś fotografie z głównej matrycy są bardzo plastyczne, mają naturalne kolory i są po prostu bardzo ładne. W doborze najkorzystniejszych ustawień wspomaga nas AI, świetnie wychodzi tryb portretowy z rozmyciem tła, niezły jest tryb nocny, selfie są bardzo ładne. A jeśli ktoś ma większe wymagania, w prosty sposób może sobie doinstalować port Google Camery i robić zdjęcia korzystając z innego oprogramowania. Czy są one lepszej jakości? Wielu speców od fotografii mówi że tak, ja nim nie jestem, raz wolałem fotografie oryginalne, raz Googla i jakiejś jednej reguły nie byłem w stanie ustalić. Poza tą, że generalnie zdjęcia podobały mi się bardzo. Podobnie jak filmy, które możemy nakręcić w rozdzielczości 4K i niższych i w których zaskakująco dobrze działa elektroniczna stabilizacja obrazu.

Bateria też nie zawodzi. 4000 mAh z możliwością szybkiego ładowania (ale bez ładowania indukcyjnego) sprawiają, że telefon wytrzymywał mi półtora, do dwóch dni z dala od ładowarki. Przy moim sposobie użytkowania nie byłem w stanie rozładować go w jeden dzień, nawet bawiąc się nim intensywnie. O energię martwić się nie więc nie trzeba.

Czyli…

Największą zaletą Mi 9T jest to, że ten telefon nie zmusza nas w zasadzie do żadnych kompromisów. Brak ładowania indukcyjnego czy brak wodoszczelności (co przy konstrukcji z wysuwanym aparatem jest zrozumiałe) to wady marginalne, o których przypomnę sobie raz, dwa razy do roku. Za to lista niezaprzeczalnych zalet, w zestawieniu z atrakcyjną wyceną, czyni Mi 9T najlepszym w tym momencie moim zdaniem smartfonem w stosunku cena/jakość. W tym momencie, bo właśnie wchodzi do Polski Mi 9T Pro…