Jednak różnica między Mi 9 SE a większym i lepiej wyposażonym Mi 9 (o którym pisałem tu) wynosi tylko 400 zł, (Mi 9 SE z 64 GB pamięci wbudowanej kosztuje 1499 zł, z 128 GB 1599 zł – moim zdaniem bardziej opłacalna jest wersja droższa), lepiej więc przed zakupem dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw.

Kupując Mi 9 SE stracimy:
1. możliwość ładowania indukcyjnego;
2. diodę powiadomień;
3. najlepszy na rynku procesor;
4. jakość zdjęć, bo optyka jest minimalnie gorsza od tej zamontowanej w większym bracie;
5. osobny przycisk do aktywowania asystenta Googla.

Na papierze brzmi groźnie, ale po ponad trzech tygodniach spędzonych z tym telefonem spokojnie mogę napisać, że to co zyskujemy, czyli poręczność i łatwość używania Mi 9 SE wynagradza nam te braki. W codziennym używaniu są one praktycznie niezauważalne.

Budowa, wykonanie

Mi 9 SE to przedstawiciel zapomnianego ostatnio przez producentów segmentu – mały, ale wydajny. Niespełna 6 calowy ekran (dokładnie 5.97) zamknięty w wąskich ramkach sprawia, że smartfon doskonale leży w dłoni, nie ma najmniejszych problemów, by obsługiwać go jedną ręką, bez problemu mieści się w każdej kieszeni, a przymiotniki, jakimi mogę go opisać to prócz wygodny, także uroczy i sympatyczny. Zdecydowanie Mi 9 SE ma w sobie to coś, co sprawia, że sięgamy do niego z przyjemnością. I co ważne, przyjemności tej nie zabija nam ergonomia urządzenia, tak jak jest to na przykład w przypadku Samsunga Galaxy S10e. Wszystkie przyciski (włączania i regulacji głośności) rozmieszczone są dokładnie w tych miejscach, w których być powinny, czyli na prawym boku, w idealnej wysokości.

Przyciskiem do włączania telefonu można też aktywować asystenta Googla. Czytnik linii papilarnych (optyczny) umieszczono zaś w ekranie i działa on doskonale, co w przypadku tej nowej technologii nie jest jeszcze takie oczywiste. Inną kwestią jest to, że nie zawsze zdążymy go użyć, bo świetnie działa też odblokowywanie telefonu przez naszą twarz. Gdy podniesiemy Mi 9 SE (lub dwukrotnie uderzymy w ekran), wyświetlacz się wybudza, przednia kamerka skanuje naszą twarz i natychmiast przenosi nas do głównego pulpitu. Trwa to sekundę i jest bardzo wygodne. W całkowitej ciemności, gdy telefon słabo widzi nasze oblicze, będziemy jednak musieli użyć odcisku palca.

Telefon naładujemy przez USB-C, mamy diodę podczerwieni, która zamieni go w pilota do domowych urządzeń, ale niestety zabrakło wejścia mini-jack na słuchawki, a tylne aparaty dość mocno wystają ponad powierzchnię urządzenia nawet jeśli zapakujemy go w plastikowe etui, które znajdziemy w pudełku. Telefon nie spełnia też norm IP 67 i 68 czyli nie jest odporny na dłuższe zanurzenie pod wodą.

Ekran wykonano w technologii AMOLED, obraz jest bardzo ostry (432 pixele na cal) i doskonałej jakości, bez problemu możemy z niego korzystać w pełnym słońcu, jasność minimalna też jest bardzo dobra (mamy oczywiście filtr światła niebieskiego, tu nazwany „trybem czytania”). W górnej części wyświetlacza umieszczono notch, czyli wcięcie typu „łezka”.

Generalnie Mi 9 SE jest smartfonem nie tylko wygodnym, ale też po prostu ładnym.

Specyfikacja, działanie

Tu strach potencjalnych klientów może być największy, bo miast najlepszego na rynku procesora firmy Qualcomm, Snapdragona 855, jaki jest w Mi 9, w Mi 9 SE Xiaomi zastosowało procesor słabszy – Snapdragon 712. Spieszę uspokoić. Jeśli nie jesteście nałogowymi mobilnymi graczami, to w codziennym użytkowaniu nie zauważycie absolutnie żadnej różnicy. Tylko obciążając Mi 9 SE do granic możliwości można dostrzec, że procesor jest mniej wydajny. Poza tym płynność i szybkość działania, otwierania aplikacji czy stron internetowych jest w zasadzie identyczna w obu modelach. W Mi 9 SE mamy 6 GB RAM (tak samo jak w Mi 9), co w zupełności wystarcza, pamięć wbudowana to 64 albo 128 GB (w zależności od wersji), nie mamy niestety możliwości rozszerzenia jej kartą pamięci.

Telefon doskonale sprawdza się w każdej codziennej czynności – jako nawigacja jest bezbłędny, a dzięki modułowi NFC (brawo dla Xiaomi, że montuje go w coraz większej liczbie modeli) zmienimy naszego malucha w kartę płatniczą którą będziemy mogli płacić na zakupach.

Smartfon bardzo dobrze wypada też w kategorii odtwarzacza muzyki. Dźwięk na słuchawkach, które podłączymy do USB-C przejściówką z pudełka, jest bardzo przyjemny, dostajemy też dość szeroki zakres jego konfiguracji. Na słuchawkach bezprzewodowych takich atrakcji już nie ma, ale i tak większość osób powinna być zadowolona. Ja przynajmniej byłem. Dźwięk z głośnika zewnętrznego (jest jeden, na dolnej krawędzi) jest donośny i przyzwoitej jakości.

W codziennym użytkowaniu tego smartfona najbardziej doskwierał mi... brak diody powiadomień. W Mi 9 jest, tu niestety nie ma, Always on Display, czyli informacje wyświetlane na ekranie, nie obsługuje aplikacji innych niż systemowe (czyli nie zobaczymy powiadomień z Facebooka, OLX-a czy You Tube). W dodatku Xiaomi konsekwentnie nie dopuszcza do wyświetlania powiadomień w górnej części ekranu (pojawiają się tam jedynie na krótką chwilę, po czym znikają, ponoć firma pracuje nad aktualizacją która ma to zmienić, ale trwa to już dłuższy czas a zmian wciąż nie widać), więc by dowiedzieć się, czy coś nas nie ominęło, musimy za każdym razem po włączeniu telefonu ściągać górną belkę z powiadomieniami. Niby drobnostka, ale dość skutecznie zatruwająca życie.

Oprogramowanie

Android 9, MIUI Global 10.2, poprawki bezpieczeństwa z marca 2019, nie ma się do czego przyczepić. Nakładka Xiaomi ma swoich zwolenników i przeciwników, ja zaliczam się raczej do tej pierwszej grupy, zwłaszcza że testując wiele telefonów na bieżąco mam możliwość śledzenia jej ewolucji i zdecydowanie zmierza ona w dobra stronę. Choć nie mogę nie zauważyć, że różni się ona pomiędzy poszczególnymi modelami czasem w dość zaskakujący sposób i marzy mi się, by Xiaomi ją ujednoliciło. Wracając jednak do MI 9 SE – znajdziemy w nim moje ulubione gesty do nawigacji po telefonie zamiast przycisków na ekranie, jest „tryb ciemny” czyli czarne tło w ustawieniach, jest możliwość duplikowania wybranych aplikacji, blokowanie dostępu do nich odciskiem palca, druga przestrzeń, czyli stworzenie w zasadzie drugiego telefonu z osobnymi kontaktami, wiadomościami albo galerią, możliwość zmiany tapety, motywów i dźwięków. Szkoda, że wciąż nie ma możliwości zmiany siatki aplikacji, ale może kiedyś się doczekam... Generalnie jednak jest bardzo dobrze.

Zdjęcia, bateria

Kamer z tyłu mamy 3, czyli identycznie jak w większym MI 9. Matryca główna jest taka sama – to 48 mpx jednostka Sony, słabsze są za to dwa pozostałe obiektywy – tele ma 8 mpx a szeroki kąt – 13 mpx (w Mi 9 to odpowiednio 12 i 16 mpx). Brak optycznej stabilizacji obrazu, jest stabilizacja elektroniczna. Kamerka do selfie ma 20 mpx. Niestety nie miałem możliwości bezpośredniego porównania kamer w obu smartfonach, ale robiąc zdjęcia Mi 9 SE w dzień nie czułem, bym tracił wiele względem droższego brata. Fotografie wychodzą dość ładne, z naturalnymi kolorami, dużą ilością szczegółów, szumów praktycznie brak, nie ma też większych różnic w jakości fotografii robionych zwykłą kamerą i szerokim kątem. Wszystko wspomagane jest AI czyli sztuczną inteligencją, rozpoznającą scenerię i dobierająca najlepsze ustawienia. Bardzo ładnie wychodzi tryb portretowy, jest też tryb profesjonalny.

Nieco gorzej moim zdaniem wypadają zdjęcia robione dedykowanym trybem nocnym (robione z ręki z kilkusekundowym czasem naświetlania), które są jasne, ale brak im nieco szczegółów. Generalnie jednak jest dobrze, choć oczywiście nie jest to poziom flagowy, raczej mocna średnia półka.

Oszczędności wychodzą też w wideo, które w Mi 9 prezentowało się doskonale mimo braku optycznej stabilizacji obrazu (obraz stabilizowany był elektronicznie), a w Mi 9 SE jest po prostu dobrze. Filmy nagramy w rozdzielczościach 4K, FHD i HD 30 FPS (tył) i FHD i HD (przód).

Bateria ma 3070 mAh, co jest pojemnością stosunkowo niewielką. To niepokoi wiele osób, ale powodów do zmartwień nie ma zbyt wiele. Takie ogniwo pozwoli nam na pełny dzień intensywnej pracy, półtora gdy obciążamy Mi 9 SE trochę mniej. Czas pracy na włączonym ekranie wahał się u mnie między 3 a 5 godzin (w zależności od tego, co robiłem) i jest to po prostu standardowy wynik dla większości smartfonów. Jeśli energii nam zabraknie mamy do pomocy szybkie ładowanie, nie ma niestety ładowania indukcyjnego.

Czyli...

Decydując się na Mi 9 SE miłośnicy małych, poręcznych smartfonów nie będą zawiedzeni. Kto chce mieć topową specyfikację powinien skierować swoje oczy ku większemu i droższemu Mi 9, ale jeśli priorytetem jest wygoda użytkowania, to w waszej kieszeni powinien wylądować właśnie Mi 9 SE. Nie jest idealny, ale daje bardzo dużo przyjemności na co dzień.