Nowa seria 9 ma mocno zmieniony design - razem z czarnymi końcówkami wygląda bardzo ładnie i nie ma takich kontrastów kolorystycznych, jak w poprzedniej wersji. Do tego lepiej leży w reku, a dzięki temu, że pozbyto się teksturowanego uchwytu, mniej się brudzi. Przeprojektowano też samą główkę - ma lepiej czyścić i być bardziej dokładna. I w porównaniu do poprzednich wersji, faktycznie, wydaje się mi, że działa lepiej.  Jeśli chodzi o koszt końcówki, to wychodzi około 30 złotych za sztukę (z tym, że dostępne są tylko w zestawie złożonym z 2 lub 4 "szczoteczek"). Zmiany dotknęły też samego silnika serii IO. Jest cichszy, mniej pulsuje, działa bardziej jednostajnie - to duża poprawa w porównaniu ze starym modelem.  Nowa wersja ma też kolorowy wyświetlacz, pokazujący tryb pracy i stan baterii. Zachowano także kolorowy pierścień pod główką, który sygnalizuje na czerwono zbyt mocny nacisk na zęby. / dziennik.pl
Reklama
Zmieniono także sposób ładowania - zamiast otworu na "patyk" wystający z podstawki, który dość mocno się brudził, mamy teraz magnetyczny uchwyt. Z jednej strony to bardziej higieniczne rozwiązanie, jednak z drugiej strony, to starsze mocowanie było bardziej stabilne. Teraz trzeba mocno uważać, by przypadkiem szczoteczki nie strącić z ładowarki. W komplecie dostajemy też etui podróżne, mieszczące szczoteczkę i jedną końcówkę, do którego można podłączyć zasilacz i ładować produkt. Jeśli chodzi o baterię, to jedno dwuminutowe szczotkowanie zabiera 6 proc. baterii, a pełne ładowanie trwa ponad 3 godziny. Jeśli więc na noc podepniemy ją do ładowarki, to rano jest już w pełni naładowana. / dziennik.pl
Duszą szczoteczki jest specjalna aplikacja Oral-B, która łączy się przez bluetooth z naszym urządzeniem. Ocenia ona stan naszej szczęki podczas mycia i wskazuje, które zęby powinniśmy lepiej domyć. Algorytmy sztucznej inteligencji skanują bowiem trzy powierzchnie zębów i sprawdzają, czy poświęciliśmy im wystarczającą ilość czasu. Dzięki temu widzimy na ekranie smartfona, czy wyczyściliśmy nasze zęby dokładnie z przodu, z góry i z tyłu. / dziennik.pl
Po umyciu zębów dostajemy raport o tym, ile trwało szczotkowanie, który program higieny jamy ustnej jest włączony, czy za mocno dociskaliśmy itp. Każde mycie jest oceniane w skali od 1 do 100 punktów, możemy też dostawać specjalne osiągnięcia, w zamian za spełnianie wyzwań - nie da się jednak ich porównywać ze znajomymi czy z rodziną, a szkoda, bo to mogłaby być fajna rywalizacja na to, kto ma czystsze zęby. / dziennik.pl
Wady szczoteczki? O ile mechanicznych problemów nie ma, o tyle na pewno przeszkadza to, że trzeba mieć zawsze ze sobą włączoną aplikację, żeby dokładnie myć zęby. To może przeszkadzać wszystkim tym, którzy nie lubią instalować dodatkowych programów na telefonie, do tego może być utrudnieniem w łazienkach, w których nie ma szafki koło umywalki, na której możemy położyć telefon - trzeba się zaopatrzeć w specjalny uchwyt. / dziennik.pl
Podsumowując, Oral-B IO Series 9N to bardzo dobra, choć droga szczoteczka do zębów. Pomijając jednak wstępny koszt samego urządzenia, to potem cena główek nie różni się wiele od tradycyjnych szczoteczek, a myją one zęby lepiej i dokładniej. Do tego mamy pewność, że dzięki analizie mytych powierzchni wiemy, czy czegoś nie przeoczyliśmy. To więc jeden z najlepszych i najbardziej zaawansowanych produktów tego typu na rynku. / dziennik.pl