Zamiast wymiany baterii, jabłko-pilot pobierałby energię z gustownej miski na owoce. Technologia radiowego przekazywania energii nie jest niczym nowym, więc to mogłoby działać. A jeśli chodzi o obsługę, to ruch ręki w lewo lub w prawo zmniejszałby lub zwiększał poziom dźwięku. Trzęsąc, zmienialibyśmy kanały.

Sęk w tym, że dzisiejsze piloty bywają mini-komputerami i wymagają możliwości obsługi wielu funkcji. Jak bowiem zmienić np. źródło sygnału wideo? Pomysł więc ciekawy, ale trzeba nad nim posiedzieć.