W filiach księgarni "Borders" starają się nam opylić Iliada, czytnik e-booków za 399 funtów. W tej samej chwili w "London Evening Standard" David Sexton zachwyca się amazonową wersją tego urządzenia nazwaną Kindle. W mojej filii Bordersa, którą odwiedziłem w poniedziałek, stosy Iliadów były ustawione zaraz przy wejściu na lewo. Naprzeciwko znajdowała się wystawa z najlepiej sprzedającymi się książkami w miękkiej oprawie, z których wiele było przecenionych o połowę. To był dość cichy, spokojny poniedziałkowy poranek i wycenione na 400 funciaków czytniki nie wzbudzały większego zainteresowania. Jednak bardziej mnie uderzyło to, że nie wzbudzały go również kosztujące zaledwie 4 funty książki.

Próba sprzedania ludziom urządzenia za 400 funtów, które zaledwie pozwala im na czytanie czegoś, czego nie kupili by nawet za jedną setną jego ceny, wydaje się mi niewdzięcznym zadaniem. Jeden z pracowników Bordersa powiedział mi, że w ubiegłym tygodniu próbował nakłonić młodego i znanego aktora komediowego do zakupu Iliada. Aktor wydawał się zainteresowany gadżetem, dopóki nie usłyszał ceny. W tym momencie głośno zaklął i odszedł. Jak widać, w tej chwili gadżety te kosztują za dużo, i to nawet jak na kieszeń zarabiających miliony gwiazd show-biznesu.

W dzisiejszych czasach przyszłość konwencjonalnych książek wydaje się niepewna. Jednak w moim odczuciu okażą się one bardziej trwałe niż płyty CD. A to z następujących powodów.

1. Czytelnicy książek lubią książki, podczas gdy fani muzyki nigdy nie darzyli zbytnim uczuciem płyt CD. Winyle, owszem, kompakt - nie. Płyty kompaktowe są zbyt małe, by mieć interesującą, artystyczną okładkę oraz by umieścić na niej czytelny tekst piosenek. Opakowania często się łamią, a same płyty mimo zapewnień producentów niesamowicie łatwo się rysują i niszczą. Tymczasem książki są i były kochane od kilkuset lat. Dla czytelników ściana zapełniona książkami jest równie atrakcyjna jak dzieło sztuki.

2. W porównaniu do odtwarzaczy MP3 czytniki e-booków mają kilka wad. Po pierwsze gdy kupowaliśmy swojego iPoda, zwykle mieliśmy już jakąś muzykę, którą można by na nim umieścić. Jednakże nikt z nas nie posiada e-booków, które można by zapisać w pamięci czytnika. Po drugie przynajmniej na razie Apple nie jest zainteresowany zaprojektowaniem i wyprodukowaniem czytnika elektronicznych książek. A to oznacza, że nie wyglądają one zbyt cool.

3. Kupujemy mało książek - każdy z nas średnio zaledwie siedem na rok (a musimy założyć, że kilka z nich to prezenty). Trzy książki w miękkiej oprawie kupione w promocji "Trzy w cenie dwóch", czyli wydatek rzędu około 14 funtów, zadowoli większość z nas na dobre kilka miesięcy. Zaleta Iliada i Kindle - to, że umożliwiają posiadanie i noszenie przy sobie wielkiej ilości tomów w małym urządzeniu - nie jest czymś kuszącym dla przeciętnego nabywcy książek.

4. Miłośnicy książek to tzw. późni adaptorzy i generalnie zwykle są podejrzliwi w stosunku do nowych technologii.

5. Nowe możliwości iPoda i tak uczynią książki trudniejszymi do sprzedania. Dawniej czytaliśmy więcej z tego prostego powodu, że nie było telewizji w autobusach, w pociągach oraz przy leżaku. Teraz możemy obejrzeć na dotykowym ekranie iPoda cały sezon "Rodziny Soprano”, wylegując się na basenie. To potężny cios dla czytania.

Ale - i ten powód jest najbardziej przygnębiający - prawda jest taka, że ludzie i tak niezbyt lubią czytać książki. Przeprowadzone w 2004 r. badanie, w którym wzięło udział dwa tysiące dorosłych osób, wykazało, że 34 proc. z nich w ogóle nie czyta książek.(...)

Nie jestem naiwny - sądzę, że w przyszłości będziemy mogli brać pigułki, które oszczędzą nam kłopotu z czytaniem czegokolwiek. A książki umrą w ciągu jednej nocy. Ale ludzie są wciąż tak oporni wobec samego aktu czytania, że czytnik za 400 funtów nie stanie się w najbliższej przyszłości akcesorium, które każdy musi i chce mieć.

Osoby chętne do dyskusji z pisarzem mogą pisać swoje komentarze na tej stronie .