O tym, że to pierwszy z prawdziwego zdarzenia globalny smartfon Xiaomi najlepiej świadczy fakt, że na jego prezentację zaproszono europejskich dziennikarzy. Do Pekinu. To wydarzenie bez precedensu w siedmioletniej historii tej firmy. Owszem, już wcześniej wysyłała ona swoje produkty na Stary Kontynent, ale kanałami nieoficjalnymi. I nie chwaliła się tym tak głośno i wyraźnie. Mówiąc krótko, traktowała nas po macoszemu.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że podczas pekińskiej prezentacji Mix 2 Xiaomi uderzyło bezpośrednio w Apple’a i Samsunga, czyli najlepiej sprzedające się smartfony w Europie. "Uderzyło", czyli porównało trzy produkty: swój, iPhone’a 7 plus i Galaxy S8+. Oczywiście w tych kategoriach, które były mu na rękę. Te, w których konkurencja wygrywa, dyplomatycznie przemilczano. My jednak zaczniemy właśnie od nich.

Aparat i rozdzielczość wyświetlacza: pierwszy w Mix 2 jest bardzo dobry za dnia, ale po zmroku – w przeciwieństwie do Apple’a i Samsunga – pozostawia sporo do życzenia (ma 12 MP i przesłonę 2,0 podczas gdy np. Galaxy S8 rewelacyjne 1,7). Z kolei ekran to "tylko" FullHD, a konkurencja oferuje już rozdzielczości 4K. Choć w tym wypadku medal ma i drugą, dla wielu jaśniejszą stronę: pozwala mieć nadzieję, że bateria o pojemności 3400 mAh będzie utrzymywała urządzenie przy życiu dłużej, niż ma to miejsce w przypadku rywali. Jak to będzie wyglądało w praktyce na razie trudno powiedzieć. Szczególnie, że pozostałe podzespoły Mix 2 będą potrzebowały niemało energii, by funkcjonować zgodnie z przeznaczeniem.

6GB RAM w standardzie (8Gb w wersji Unibody), ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 835, minimum 64 GB pamięci (maks. aż 256 GB!!!), a do tego sześciocalowy ekran o proporcjach 18:9 i cieniutka ceramiczna ramka – pierwsze wrażenie jest takie, jakbyście w ręku trzymali… sam wyświetlacz, a nie cały telefon! Przyłożyłem go na szybko do mojego zaledwie rocznego Samsunga Galaxy S7 Edge i wyszło na to, że w niemal identycznych gabarytach Chińczycy zmieścili ekran o przekątnej większej o pół cala. A pół cala to 2,54 cm. Zgadzam się, w przypadku telewizora to wartość nie do zauważenia gołym okiem. Ale jeśli chodzi o zawartość waszych spodni to… rozumiecie, co mam na myśli? To pół cala naprawdę robi robotę. Przynajmniej przy pierwszym kontakcie.

Do tego duży plus za LTE działające praktycznie na całym świecie i nowość: virtual SIM. W 48 krajach (głównie poza UE) możecie mieć nielimitowany dostęp do internetu za równowartość 4-5 zł dziennie. I to bez konieczności zmieniania/wyjmowania/instalowania karty SIM. Wystarczy do tego dedykowana aplikacja. Brzmi jak bajka, prawda? Choć przyznaję bez bicia: jeszcze tej bajki dłużej w rękach nie miałem i jej nie czytałem, a więc nie wiem ile jest w niej marketingu i bajdurzenia, a ile prawdy.

Jestem jednak pewien czego innego: że Mix2 jest fantastycznie wykonany. Szkło i ceramika plus ceramika i szkło. I to już naprawdę wszystko. A nie, przepraszam, jednak nie wszystko. Jeszcze idealne spasowanie, nie pozostawiające najmniejszego niedosytu. Halo, Samsung! Słyszysz mnie? Czemu nie zrobiłeś tak samo w S8? Szczególnie, że Twój model kosztuje dwa razy więcej!

W ten sposób doszliśmy do kwestii, która może przesądzić o sukcesie Mix 2: ceny. W Chinach wersja z pamięcią 64 GB kosztuje równowartość 1700 zł. Na polskim rynku (szefowie Xiaomi twierdzą, że najważniejszym dla nich w Europie, ale ponoć to samo mówili Rosjanom, a nawet... Egipcjanom) będzie to pewnie 2300-2400 zł (bo cło, bo transport, bo reklama etc.), co jednak i tak czyni go najtańszą propozycją w segmencie porządnych flagowców. To o ponad 1000 zł mniej niż życzą sobie Apple i Samsung za swoje topowe produkty. Owszem, mają one lepsze aparaty i wyświetlacze, ale Xiaomi wygrywa z nimi wykonaniem i szybkością działania.

Wiem, że zdanie "Telefon z Chin wygrywa jakością wykonania z Koreańczykami i Amerykanami oraz szykuje się do podboju Europy" brzmi szalenie niewiarygodnie. Ale wszystko wskazuje na to, że dokładnie tak jest. Po dosłownie kilku minutach spędzonych z tym telefonem nie mam najmniejszych wątpliwości, że jedną rzecz Xiaomi robi nieporównywalnie lepiej niż znacznie bardziej doświadczona konkurencja – pierwsze wrażenie. Zobaczymy, jakie będzie drugie.