W ciągu ostatnich czterech lat polscy operatorzy komórkowi zamknęli co piąty salon sprzedaży. Najwięcej – Orange Polska i T-Mobile. Sieć Orange zmniejszyła się z 1070 salonów własnych i punktów partnerskich w 2011 roku do 845 dzisiaj. Z kolei T-Mobile jeszcze w 2010 r. posiadał 1045 salonów własnych i prowadzonych przez dilerów. Obecnie ma ich 810.

Liczbę salonów zmniejszył też P4, choć operator sieci Play wciąż stawia na rozbudowę punktów zlokalizowanych w galeriach handlowych i dużych sklepach z elektroniką. W rezultacie - zapewnia rzecznik prasowy Playa Marcin Gruszka - usługi operatora można kupić w około 1 tys. miejsc. Operator sieci Plus posiada z kolei 1,3 tys. punktów sprzedaży, które jednak oferują również usługi Cyfrowego Polsatu (obie firmy zostały połączone). Biuro prasowe Plusa twierdzi, że mimo przejęcia telekomu przez CP łączna liczba salonów obu operatorów nie zmalała. Z raportów bieżących CP wynika jednak, że jeszcze w 2010 r. sam Cyfrowy Polsat miał 29 hurtowni i 1247 drobniejszych punktów sprzedaży prowadzonych we współpracy z małymi firmami telewizji satelitarnej w całej Polsce.

Co sprawia, że telekomy zamykają placówki? W przypadku Orange mniejsza liczba salonów wiąże się z rebrandingiem Telekomunikacji Polskiej i późniejszym łączeniem stacjonarnej i komórkowej części firmy pod jedną marką. Ale nie tylko. Dynamicznie rośnie bowiem sprzedaż usług przez internet. Klienci mogą tam znaleźć znacznie korzystniejsze oferty niż w tradycyjnych sklepach. Jak przyznaje dyrektor ds. sprzedaży Orange Polska Bożena Leśniewska, nie jest to przypadek. Widzimy, że znaczenie sprzedaży w internecie rośnie z roku na rok – mówi Leśniewska.

Podobną opinią podzielił się Tomasz Muchajer z Plusa. Ten operator latem ubiegłego roku ruszył z nową stroną internetową. Efekty były widoczne już w pierwszych miesiącach, kiedy udział e-sklepu w ogólnej sprzedaży wzrósł ponadczterokrotnie - mówi Muchajer. I dodaje, że rozwijanie nowych metod sprzedaży to efekt badań, które firma ma zamiar kontynuować, śledząc też trendy rynkowe. Pozytywny odbiór ze strony klientów własnych i konkurencji potwierdził, że idziemy w dobrą stronę - podsumowuje nasz rozmówca.

Kilkakrotnie wzrosła z kolei sprzedaż przez internet T-Mobile. Tak przynajmniej wynika z szacunków ekspertów. Również w tym przypadku wzrost wiązał się z uruchomieniem nowego e-sklepu i platformy do zdalnej obsługi klientów. Coraz więcej transakcji generują też aplikacje mobilne udostępniane przez operatora.

Bożena Leśniewska zaznacza jednak, że tradycyjne kanały sprzedaży nieprędko odejdą do lamusa. – Nie traktujemy rozwoju e-commerce jako substytucji dla salonów sprzedaży, lecz jako element podejścia, w ramach którego obydwie formy sprzedaży wzajemnie się uzupełniają – podkreśla. Jej zdaniem przykładem takiej synergii jest ciesząca się dużą popularnością usługa pick-up in store, czyli możliwość zamówienia i zakupu usług w sklepie internetowym, a następnie odebrania sprzętu w salonie sprzedaży.