W jawnym arsenale żadne państwo właściwie jeszcze ich nie ma, ale ryzyko, że działo laserowe może trafić w niepowołane ręce, jest coraz większe. Taki sprzęt był już skutecznie przetestowany przez Izrael i USA. Amerykańskie lotnictwo na wszelki wypadek szuka więc sposobu, by ochronić swoje rakiety przed stopieniem przez laser jakiegoś terrorysty.
p
Mobilne lasery potrafią już topić powierzchnię rakiety w locie czy nawet, jak sugeruje wideo powyżej, pocisk artyleryjski. Wszystko w porządku, jeżeli topione są pociski i rakiety wroga, a
laser jest "nasz". Gorzej, gdy podobnym sprzętem dysponowałaby np. Korea Północna, Iran czy Chiny.
Na co więc mogą liczyć wojska rakietowe i artyleria? Lusterka i sprej. W skrócie, bo chodzi oczywiście o nakładaną (w jeden lub drugi sposób) odblaskową warstwę ochronną. Takie są
wstępne wyniki badań...
Trudno uciec od wrażenia, że w Pentagonie ktoś szuka sposobu na wydobycie pieniędzy na dziwne testy. Należy uprzedzać zagrożenie, ale to już chyba lekka przesada.
Więcej na ten temat na stronie Wired
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|