Reklama

To już chyba świecka tradycja, że każdy pojawiający się na rynku telefon komórkowy z dotykowym ekranem zyskuje z miejsca przydomek „iPhone killer”. Choć na pewno taka etykietka jest bardzo medialna, szkodzi gadżetom, bo odmawia im prawa do bycia fajną rzeczą bez porównania z czymś innym. Tak jest też z Nokią 5800 XpressMusic, którą miałam okazję testować.

Opatrzona „stemplem” XpressMusic komórka to przedstawiciel muzycznej rodzinny Nokii – jej główną (prócz komunikacji) funkcją jest odtwarzanie muzyki. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po uruchomieniu telefonu, było wgranie doń piosenek. By było szybciej, przesyłałam utwory z komputera do komórki bluetoothem bez instalowania firmowego oprogramowania Nokii i podłączania kabli. Po zapisaniu wiadomości piosenki automatycznie zapisały się w bibliotece muzycznej aparatu (5800 jest sprzedawana z kartą microSD o pojemności 8GB, co pozwala na zapisanie kilku tysięcy utworów). Potem wystarczy podłączyć słuchawki i muzyka gra.

Piosenki można przeglądać według wykonawców, gatunków lub alfabetycznie – zasoby biblioteki przewija się bloczkiem z boku ekranu. Tu uwaga – generalnie z dotykowego ekranu Nokii korzysta się inaczej niż w iPhonie. Jeśli jest się przyzwyczajonym do iPhone’a czy iPoda Touch, trzeba chwili, by się przestawić (np. przy oglądaniu zdjęć nie działają tu apple’owskie uszczypnięcia i zdjęcia nie da się powiększyć, rozciągając je palcami). Mimo to telefon reaguje poprawnie na dotyk palców. Twórcy 5800 pamiętali, że nie wszyscy lubią wyświetlaną na ekranie drobną klawiaturę QWERTY. Przy pisaniu SMS-ów czy maili możemy korzystać także z klawiatury alfanumerycznej lub miniQWERTY.

Tym, co mi się spodobało, jest wyświetlanie czterech najczęściej używanych kontaktów na głównym ekranie. Przyspiesza to dzwonienie czy SMS-owanie. Natomiast gorzej niż iPhone’ie korzysta się z internetu – może to kwestia przyzwyczajenia, może nieco większego ekranu, może przeglądarki – trudno powiedzieć. Komórka sprawdziła się natomiast jako minikino domowe, świetne na podróż.

Podobnie jak w iPhone’ie i tu możemy wgrywać do telefonu aplikacje, ściągając je na komórkę wprost z internetu. Niestety na razie w sklepie Nokii znajdziemy znacznie mniej produktów niż w Appstore – kilkadziesiąt zamiast kilku tysięcy. Na pewno z czasem będzie ich przybywać, ale póki co wybór jest ograniczony.

Podsumowując, Nokia 5800 nie jest taka jak iPhone 3G. To inna, ale bardzo ciekawa propozycja – zwłaszcza dla osób uzależnionych od muzyki. Telefon, który można już zamawiać, kosztuje 1499 zł.