ŹRÓDŁO to aplikacja, z której mają korzystać samorządy, aby obsługiwać rejestry dowodów osobistych, stanu cywilnego i PESEL. Ma zastąpić nieudane ZMOKU i zacząć działać od początku 2015 r. Jest tylko jeden problem. Nie wiadomo, co zrobić ze starym sprzętem kupionym na potrzeby ZMOKU. Zainwestowano w niego 36 mln zł. Dziś część nadaje się tylko na złom.
ZMOKU, czyli Zintegrowany Moduł Obsługi Końcowego Użytkownika, miał być specjalnym panelem internetowym, dzięki któremu użytkownik końcowy, czyli wszystkie gminy, miał zyskać zdalny dostęp do centralnej bazy danych gromadzącej informacje z zakresu ewidencji ludności, wydawania dowodów osobistych czy aktów stanu cywilnego.
Miał ruszyć na początku 2011 r., potem w połowie 2011 r., wreszcie zapowiedziano go na ten rok. Po cichu jednak datę jego uruchomienia przesunięto na 2015 r. Ostatecznie, po pięciu latach budowy, MSW wycofało się z pomysłu, zamiast niego proponując znacznie prostsze w obsłudze ŹRÓDŁO.
Wyszło jak zawsze
ZMOKU miało być całościowym systemem, do którego potrzebny był specjalistyczny sprzęt i osobne serwery. ŹRÓDŁO to aplikacja, do obsługi której wystarczy komputer podłączony do internetu, czytnik kart kryptograficznych i zwykłe biurowe drukarki czy skanery. Wcześniej MSW zakupiło dla samorządów specjalny sprzęt: komputery, serwery, routery, drukarki i skanery za blisko 36 mln zł. Rozdawało je gminom i miastom już od 2010 r. Przez lata ten sprzęt kurzył się. Bo samorządy nie wiedziały, czy mogą go użyć do innych celów niż obsługa ZMOKU.
MSW i Centralny Ośrodek Informatyki odpowiedzialny za ŹRÓDŁO zapewniają jednak, że nie ma problemu, by wart 36 mln zł sprzęt wykorzystywać w codziennej pracy urzędów. - zapewnia Piotr Mierzwiński, rzecznik COI.
Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Najbardziej nieprzydatne okazują się serwery, za które zapłacono 14,5 mln zł. - mówi Jarosław Bocer, szef departamentu informatyzacji w Urzędzie Miasta Nowa Sól. - dodaje Bocer.
Podobnie jest w innych samorządach. - mówi Maria Kużdżeń, sekretarz Urzędu Miasta w Gubinie.
Niska jakość
Już kiedy sprzęt został dostarczony przez MSW do samorządów, lokalni urzędnicy nie zostawili na nim suchej nitki. - opowiada Jacek Mamiński, rzecznik prasowy prezydenta Lubina.
Gdy wybuchła afera korupcyjna związana z przetargami informatycznymi, miasto doszło do wniosku, że woli się trzymać od tych spraw jak najdalej. – wspomina Mamiński
Dalej sytuacja była już tylko operetkowa. Jak opowiada rzecznik, nikt w resorcie nie odebrał przesyłki, więc sprzęt wrócił do Lubina. - mówi Jacek Mamiński.
Już po gwarancji
Jak opowiada nam informatyk urzędu w Radziejowie Robert Wesołowski, znany jest przypadek, w którym ewidencją zajmuje się jedna osoba używająca jednego komputera wyposażonego w aż sześć drukarek. Do innego urzędu, gdzie potrzeby były dużo większe, żadna drukarka nawet nie dotarła. Informatyk zastanawia się też, czy zalegający od lat sprzęt będzie można w bezpieczny i wygodny sposób używać na potrzeby ŹRÓDŁA. - wskazuje Wesołowski.
MSW zapewnia jednak, że niebawem rozpocznie kompleksową weryfikację sprzętu. Jego celem będzie m.in. . Może się okazać, że aby wdrożyć ŹRÓDŁO, będą potrzebne kolejne informatyczne zakupy.
Jaka płaca, taka praca
Za to MSW nie planuje kolejnych wydatków na pracę informatyków. Choć resort wysłał do samorządów pisma z prośbą o wyznaczenie lokalnych administratorów danych (LAS), którzy mają być odpowiedzialni za to, by nowy system był sprawny i by urzędnicy byli w stanie realizować swoje obowiązki, to wyraźnie odpowiedział na nasze pytania, że dodatkowego wynagrodzenia za to nie będzie.
– mówi informatyk Robert Wojciechowski.