Amerykańscy Marines idą na wojnę z chińską Armią Narodowo-Wyzwoleńczą. Pole walki to wyspa Skira, którą chcą zająć Chiny. Ale uwaga, gra "Operation Flashpoint 2: Dragon Rising" to nie prosta strzelanka, a prawdziwa symulacja pola walki, gdzie wystarczy pojedynczy pocisk, by gracz zginął.
O fikcyjną wyspę walczą trzy siły - Rosja, USA i Chiny. Gracz będzie mógł się wcielić w żołnierzy dwóch pierwszych państw, które odpierają chińską inwazję. Do dyspozycji dostaną wszystkie pojazdy i uzbrojenie, którymi dysponują siły obydwu armii.
W "Operation Flashpoint 2" nie będziemy jednak, jak w innych strzelankach, superbohaterem. Gra jest symulacją pola bitwy, gdzie jeden żołnierz nie jest w stanie wygrać wojny, a szaleńczy atak na mocno bronioną pozycję kończy się śmiercią naszej postaci.
Twórcy obiecują, oprócz realistycznego pola walki, także przepiękną grafikę. Wojna będzie wyglądała tak jak w telewizyjnych transmisjach z Afganistanu, czy Iraku.
Gra ma trafić na nasze konsole i komputery wiosną przyszłego roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|