- Link może prowadzić nie tylko do strony, lecz także do konkretnego fragmentu jej tekstu.
- Po otwarciu przeglądarka może automatycznie przewinąć stronę i wyróżnić wskazane zdanie.
- Mechanizm działa we współczesnych popularnych przeglądarkach, nie tylko w Google Chrome.
- Nie trzeba prosić autora strony o dodanie specjalnego odnośnika.
- Jeżeli treść strony później się zmieni, wskazanie konkretnego tekstu może przestać działać.
Wysyłasz link, a potem piszesz: „przewiń niżej”? Nie trzeba
To sytuacja, którą zna chyba każdy.
Czytasz długi artykuł i znajdujesz jedno zdanie, które chcesz pokazać znajomemu. Kopiujesz adres strony, wysyłasz go przez komunikator, a chwilę później dodajesz: „Przewiń niżej, mniej więcej do połowy. Pod drugim śródtytułem”.
Jeżeli materiał jest długi, druga osoba zaczyna szukać. Na komputerze jeszcze pół biedy. Na telefonie oznacza to czasami przewinięcie kilku czy kilkunastu ekranów.
Można zrobić to inaczej.
Link może otworzyć stronę dokładnie na fragmencie, który chcesz komuś pokazać. Przeglądarka przewinie dokument do właściwego miejsca, a wskazany tekst może zostać dodatkowo podświetlony. Tak właśnie działają tzw. Text Fragments.
Nie musisz wierzyć na słowo. Sprawdź to teraz
Najłatwiej pokazać działanie tej funkcji na żywym przykładzie.
Przygotowaliśmy specjalny link do naszego artykułu o Windows 11. Zwykły odnośnik otworzyłby tekst od początku. Ten zachowuje się inaczej.
Kliknij poniżej i zobacz, w którym miejscu artykułu wylądujesz: Kliknij tutaj i sprawdź działanie linku do konkretnego fragmentu tekstu.
Jeżeli przeglądarka obsługuje Text Fragments, nie powinieneś zaczynać czytania od tytułu i początku artykułu. Strona przewinie się bezpośrednio do sekcji „Wyniki testu: Kiedy ta zmiana ma sens?”, a wskazany fragment powinien zostać wyróżniony.
I właśnie na tym polega cała sztuczka.
Nie wysłaliśmy osobnej strony. Nie dodaliśmy specjalnego przycisku w artykule. Nie trzeba też szukać odpowiedniego akapitu ręcznie. Informacja o tym, który fragment ma zostać pokazany, znajduje się w samym adresie.
Spróbuj teraz jeszcze jednej rzeczy: wróć do tego artykułu i otwórz jego zwykły adres, bez specjalnej końcówki. Tym razem trafisz na początek strony.
Dla przykładu, tu znajdziesz zwykły link do przykładowego adresu: Kliknij tutaj i sprawdź działanie linku, bez zaznaczenia konkretnego fragmentu tekstu.
Różnica między tymi dwoma linkami pokazuje najlepiej, dlaczego ta funkcja jest tak przydatna.
Jak utworzyć link do konkretnego zdania? Chcesz pokazać komuś jedno zdanie, bez przewijania i szukania
Wyobraźmy sobie, że czytasz regulamin usługi. Dokument jest długi, ale interesuje cię tylko zdanie informujące, od kiedy zaczynają obowiązywać nowe zasady.
Zamiast wysyłać cały adres i pisać: „Znajdź akapit dotyczący terminu wejścia zmian w życie”, możesz zrobić coś innego.
- Zaznacz myszką konkretne zdanie na stronie.
- Kliknij zaznaczony tekst prawym przyciskiem myszy.
- W menu, które się pojawi, wybierz w zależności od używanej przeglądarki:
- Chrome: "Kopiuj link do podświetlenia".
- Firefox: "Kopiuj odnośnik do wyróżnienia".
- Edge: "Kopiuj link do wyróżnienia".
- Wklej otrzymany adres do Messengera, WhatsAppa, Teams, Slacka, e-maila albo dowolnego innego miejsca.
- Odbiorca otwiera link i zostaje skierowany bezpośrednio do wskazanego tekstu.
Google opisuje dokładnie taki sposób działania w oficjalnej pomocy Chrome. Firma zastrzega jednocześnie, że dla niektórych rodzajów treści funkcja może nie być dostępna.
Bardzo podobnie działa to w Microsoft Edge. Po zaznaczeniu tekstu można kliknąć prawym przyciskiem i wybrać „Kopiuj link do wyróżnienia”. Microsoft podkreśla, że po otwarciu linku strona automatycznie przewija się do wskazanego tekstu.
Firefox również pozwala tworzyć takie odnośniki. Robimy to w ten sam sposób jak dla Chrome i Edge, czyli prawy przycisk myszy i wybierasz z menu kontekstowego: "Kopiuj odnośnik do wyróżnienia".
W praktyce różnica jest spora. Odbiorca nie musi wiedzieć, czego szukać ani gdzie znajduje się interesujący fragment. Link staje się jednocześnie adresem strony i wskazówką: „patrz dokładnie tutaj”.
To przydaje się nie tylko przy artykułach
Możliwości jest więcej, niż może się początkowo wydawać.
Można w ten sposób wskazać współpracownikowi jeden zapis w długim komunikacie, przesłać rodzinie konkretną informację z artykułu, pokazać fragment instrukcji obsługi albo odesłać kogoś dokładnie do zdania w dokumentacji technicznej.
Przyda się również przy porównywaniu ofert. Jeśli na długiej stronie operatora, banku lub sklepu interesuje nas jeden warunek, nie trzeba już tłumaczyć drugiej osobie, w której części strony go znajdzie.
To szczególnie wygodne wtedy, gdy cała strona jest mało istotna, a ważne są dwa zdania ukryte w środku tekstu.
To nie jest funkcja tylko jednej przeglądarki
I tu pojawia się najciekawsza część.
Łatwo pomyśleć, że mamy do czynienia z kolejną sztuczką charakterystyczną dla jednej przeglądarki, np. Chrome. Tak nie jest.
Mechanizm nazywa się Text Fragments i jest obecnie obsługiwany przez aktualne wersje najważniejszych przeglądarek. Dane zgodności obejmują m.in. Chrome, Microsoft Edge, Firefox, Safari, Operę, Chrome na Androidzie, Safari na iOS, Samsung Internet i Firefox na Androidzie.
MDN zalicza odpowiedni mechanizm do Baseline 2025, co oznacza jego dostępność we współczesnych wersjach głównych przeglądarek. Starsze urządzenia i stare wersje programów nadal mogą być wyjątkiem.
Możesz utworzyć link w jednej przeglądarce i otworzyć go w innej
To szczególnie istotne w praktyce, bo nie musisz pytać znajomego, np.: „A masz Chrome?”
Jeżeli wyślesz mu prawidłowo utworzony link Text Fragment, nowoczesna przeglądarka obsługująca ten mechanizm może go odczytać niezależnie od tego, w jakim programie został utworzony.
Możesz więc przygotować adres np. w Chrome lub Edge, a odbiorca może otworzyć go w Firefoxie albo Safari.
To działa dlatego, że kluczowa informacja znajduje się w samym adresie URL, a nie na Twoim indywidualnym koncie w jakiejś aplikacji czy systemie np. Windows, Google, itd. czy w danych zapisanych przez konkretną przeglądarkę.
To jest właśnie świetna funkcja, że link z podświetlonym tekstem odczyta każda inna osoba której prześlesz prawidłowo przygotowany link, nie tylko Ty sam.
Co takiego znajduje się w tym linku?
Za funkcją stoi mechanizm nazywany Text Fragments.
Do adresu strony może zostać dodana specjalna część zawierająca informację o tekście, który przeglądarka ma odnaleźć. W adresie można zauważyć charakterystyczny fragment: #:~:text=
Przeglądarka odczytuje tę informację, wyszukuje wskazany tekst na stronie, przewija ekran do odpowiedniego miejsca i może go podświetlić. Co ważne, twórca witryny nie musi wcześniej przygotować specjalnego odnośnika ani kotwicy prowadzącej do tego akapitu.
Dla zwykłego użytkownika cała techniczna część jest jednak niewidoczna. Zaznaczasz tekst, kopiujesz link i wysyłasz go dalej.
Do czego jeszcze można tego użyć?
Regulamin o którym wspominałem wcześniej jest tylko jednym przykładem.
Wyobraź sobie kilka kolejnych sytuacji:
- Czytasz artykuł i chcesz pokazać komuś jedną statystykę ukrytą w środku tekstu.
- W instrukcji znajduje się kilkadziesiąt kroków, ale znajomemu potrzebny jest tylko jeden.
- W dokumentacji technicznej znalazłeś rozwiązanie błędu i chcesz wysłać współpracownikowi dokładnie ten fragment.
- Porównujesz ofertę operatora i interesuje cię jeden warunek dotyczący opłaty.
- Czytasz warunki promocji sklepu i chcesz zwrócić uwagę drugiej osoby na jeden wyjątek.
W każdym z tych przypadków tradycyjny link mówi: „Tu jest strona”.
Link do tekstu mówi natomiast: „Tu jest strona i dokładnie to powinieneś przeczytać”.
Jest haczyk. Tekst na stronie może się zmienić
Mechanizm ma również ograniczenie.
Text Fragment nie przywiązuje się na zawsze do określonego miejsca dokumentu. Przeglądarka próbuje odnaleźć wskazany tekst.
Jeżeli właściciel strony później zmieni dane zdanie, przeredaguje akapit albo usunie fragment, dopasowanie może przestać istnieć.
Wtedy użytkownik nadal może otworzyć stronę, ale zamiast trafić bezpośrednio do zaznaczonego fragmentu, zobaczy ją od początku. MDN wskazuje właśnie zmianę tekstu jako jedno z podstawowych ograniczeń tego rozwiązania.
Podobnie może zachować się stara przeglądarka, która nie obsługuje Text Fragments, a wtedy specjalna część adresu zostanie pominięta.
Prosty trik, który zmienia sposób wysyłania linków
Trudno nazwać tę funkcję przełomem technologicznym. Jej zaleta jest dużo bardziej przyziemna. Rozwiązuje mały problem, który pojawia się niemal codziennie.
Zamiast wysyłać komuś długą stronę i później tłumaczyć, którego fragmentu ma szukać, można spróbować wysłać adres prowadzący bezpośrednio do interesującego zdania.
A następnym razem, gdy będziesz pisać: „przewiń trochę niżej”, warto sprawdzić, czy przeglądarka nie może zrobić tego za ciebie.
Często zadawane pytania (FAQ)
Czy link może prowadzić bezpośrednio do jednego zdania?
Mechanizm Text Fragments pozwala wskazać konkretny tekst znajdujący się na stronie. Obsługująca go przeglądarka może automatycznie przewinąć dokument i wyróżnić wskazany fragment.
Czy działa to tylko w jednej przeglądarce, np. Google Chrome?
Text Fragments obsługują współczesne wersje Chrome, Edge, Firefox, Safari, Opery i wielu popularnych przeglądarek mobilnych.
Czy osoba otwierająca link musi mieć tę samą przeglądarkę?
Link może zostać utworzony w jednej obsługującej tę funkcję przeglądarce i otwarty w innej, o ile ona również obsługuje Text Fragments.
Czy strona internetowa musi specjalnie obsługiwać taką funkcję?
Nie musi mieć przygotowanego tradycyjnego odnośnika czy identyfikatora prowadzącego do danego zdania. Text Fragments pozwalają wskazać tekst bez takiej ingerencji autora strony.
Dlaczego link czasami nie prowadzi do wskazanego zdania?
Przyczyną może być m.in. zmiana treści strony, brak wskazanego tekstu albo korzystanie ze starszej przeglądarki, która nie obsługuje tego mechanizmu.
Czy można wysłać taki link przez komunikator?
Tak. Jest to zwykły adres URL, dlatego można przesłać go np. przez komunikator, e-mail czy aplikację do współpracy.
Źródła: Google Chrome Help, MDN Web Docs, Microsoft Edge, WebKit.
Dziennikarz i redaktor specjalizujący się w nowych technologiach oraz ich wpływie na codzienne życie użytkowników. Pisze przede wszystkim o technologiach konsumenckich, sztucznej inteligencji, telekomunikacji, cyberbezpieczeństwie, usługach cyfrowych i zmianach zachodzących na rynku technologicznym.
W pracy opiera się na oficjalnych komunikatach producentów i operatorów, dokumentach, raportach oraz danych publikowanych przez instytucje krajowe i europejskie. Szczególną uwagę zwraca na warunki ofert, terminy, wyjątki i szczegóły, które mogą mieć znaczenie dla użytkowników.
Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. Dziennik.pl, Forsal.pl, INFOR.pl i GazetaPrawna.pl. W swoich tekstach stara się odpowiadać przede wszystkim na jedno pytanie: co nowa technologia lub zmiana w usłudze oznacza w praktyce dla jej użytkownika?
