Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy kwadratowy świat. Na czym polega fenomen gry MINECRAFT?

4 stycznia 2015, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 11 minut
Minecraft
Minecraft/Inne
Do napisania tekstu zabierałam się od roku. Ciągle go odkładałam, bo wciąż nie potrafiłam zrozumieć fenomenu Minecrafta.

Pierwszego dnia zginęłam po czterech minutach – utonęłam. Drugiego dotrwałam do nocy, ale po zmroku zabił mnie potwór ze świecącymi oczami. Podobnie w kolejnych dniach, choć tym razem próbowałam wykopać jamy w ziemi i skałach. Piątego wydrążyłam tunel w kształcie litery L, ale i tak coś mnie uśmierciło. Szóstego kopałam za głęboko i pochłonęła mnie lawa. Siódmego i ósmego, dziewiątego i dziesiątego znowu kombinowałam z tunelami w ziemi i pagórkach, by ukryć się przed nastaniem nocy i potworami. Bezskutecznie. Jedenastego wreszcie udało mi się wykopać tunel odpowiedniej długości i wejście do niego zakryć piaskiem. O, pierwsza przeżyta noc. Niestety następnego dnia kilka razy wpadłam na kaktusy i znowu zginęłam. Po prostu dzień świstaka. Ale w końcu udało mi się przeżyć trzy z rzędu dni w grze, zbudować stół potrzebny do kolejnych prac, a nawet najeść się i zdobyć punkty doświadczenia, po tym jak rozgryzłam, jak życia pozbawić jedną z cyfrowych kur.

Minecraft. Gra jakich wiele. Jeszcze bardziej niewinnie wygląda, bo z siermiężną grafiką z czasów Amigi i Commodore, jest reliktem w świecie coraz bardziej oszałamiających wizualnie gier. Jednak niech nikt, kto z Minecraftem nie miał do czynienia, nie da się zwieźć. Z ponad 60 milionami sprzedanych kopii właśnie ta gra jest jednym z najgorętszych tytułów w świecie wirtualnej rozrywki. I do tego naprawdę zasłużenie mówi się o jej kultowości i fenomenie.

Od fana do miliardera

Wykupienie we wrześniu ubiegłego roku szwedzkiej firmy Mojang, producenta Minecrafta, przez potężny Microsoft za 2,5 mld dol., to jedno z najważniejszych wydarzeń minionego roku dla całego internetowego biznesu. Szczególnie że tak wielkie pieniądze zapłacono za grę, która innowacyjnością oraz grafiką nie zachwyca.

7259431-minecraft.png
Minecraft
7259489-minecraft.png
Minecraft
7259460-minecraft.png
Minecraft
7259182-minecraft.jpg
Minecraft

Jej użytkownicy budują z klocków wirtualne światy i dzielą się osiągnięciami w sieci. Na samym początku gracz ląduje w niemal pustym otoczeniu, widać tylko jakieś drzewka, pagórki lub morze – to wszystko zbudowane z trójwymiarowych bloków. Dzień w tym świecie trwa ok. 8 min, a po zmroku pojawiają się creepy – potwory, które trzeba pokonać lub się przed nimi ukryć. Ale by to zrobić, trzeba zdobyć materiały do budowy wszystkiego, co sobie tylko gracz umyśli – od broni przez proste schrony, aż po naprawdę skomplikowane i wymyślne budynki. Nic specjalnego, jednak od kilku lat Minecraft jest przebojem i w październiku 2012 r. trafił na trzecie miejsce najlepiej sprzedających się gier wszech czasów. I ma spore szanse na to, by przebić Wii Sport i Tetris, które mają lepsze wyniki.

Za sukcesem Minecrafta stoi szwedzki miłośnik gier. Markus „Notch” Persson, który jeszcze w czasach komputerów Commodore zaczął namiętnie grać i – co ważniejsze – gry poprawiać i przerabiać. Po pojawieniu się internetu zaczął też mocno działać w świecie fanów gier, na forach takich jak 4Chan czy TIGSource, gdzie nawiązywał więzi z niezależnymi twórcami gier. I to właśnie znalazło się u podwalin stworzenia kwadratowego świata. Bo Minecraft nie jest oryginalnym pomysłem „Notcha”.

Szwed kilka lat temu odnalazł grę Infiniminer, polegającą na budowaniu świata składającego się klockowatych kształtów, której kody źródłowe trafiły do sieci i która za zgodą twórcy była rozwijana przez samych internautów. Persson zaczął poprawiać jej kod, znacząco zwiększył rozmiary wirtualnego świata, umożliwił tworzenie budowli oraz przedmiotów. I tak w połowie 2009 r. świat pierwszy raz usłyszał o Minecrafcie.

Gra, choć nie rzucała na kolana pod kątem wizualnym, zaczęła szybko zyskiwać zwolenników. W ciągu pierwszego półrocza sprzedano ok. 6 tys. egzemplarzy. To wtedy „Notch” uznał, że sam nie da rady dalej przedsięwzięcia ciągnąć. Do pracy nad grą ściągnął kumpla: Jakoba Porsera. Wspólnie postanowili założyć własne studio – Mojang. Dwójka przyjaciół chciała jednak skupić się na samej grze, a zarządzanie organizacją powierzyć komuś innemu. Zdecydowali się na byłego szefa Marcusa – Carla Manneha. W momencie, w którym „Notch” i jego zespół uznali, iż Minecraft jest już gotowy, na całym świecie zdążyło się rozejść prawie milion egzemplarzy gry w wersji beta i alfa.

A dalej było tylko lepiej, bo przychody ze sprzedaży sięgały kilkunastu tysięcy dolarów dziennie. Gra zaczęła pojawiać się na nowych platformach: smartfonach oraz konsolach. Od połowy 2012 r. zaczęło się minecraftowe szaleństwo: konwenty fanów, zestawy LEGO, poradniki. Aż wreszcie w 2014 r. Minecraft stał się najlepiej sprzedającą się grą na pecety w historii (wyprzedził takie klasyczne pozycje jak Starcraft czy World of Warcraft). I to właśnie w takim stanie szwedzkie studio zostało wykupione przez MS, a niegdysiejszy nastoletni fan gier stał się milionerem.

Władcy klocków

Podobnych historii sukcesów gier czytaliście już wiele. Czym więc ta różni się od innych? Być może tym, że nie tylko kwadratowy świat, ale i sam „Notch” są już bohaterami przeróżnych legend, a nawet książek fantasy. Najpopularniejszym motywem, który przewija się w opowieściach wokół Minecrafta, jest tajemniczy Herobrine. To „żyjąca” w świecie gry postać, która nawiedza światy zbudowane przez graczy, a będąca według legendy zmarłym bratem twórcy gry. I choć sam Persson niezliczoną liczbę razy dementował pogłoski o istnieniu Herobrine’a, to i tak gracze z całego świata cały czas próbują udowodnić, że go spotkali.

7259210-minecraft.jpg
Minecraft

Takie opowieści najchętniej kupują dzieciaki. Tak bardzo, że wydawniczym hitem okazała się opowieść fantasy o tym, jak Herobrine pokonuje „Notcha” i wydostaje się z wirtualnego świata, przejmując ciało 10-letniego Josha. Potem ten razem z bratem bliźniakiem i koleżanką ze szkoły zostają uwięzieni w świecie gry, gdzie muszą walczyć z hordami smoków, zombie i creepów, by uratować realny świat. I znowu nic nowego.

Gry nie od dziś przenikają do popkultury, na ich podstawie kręci się filmy. Tym razem jednak temat trafił na bardzo podatny i jeszcze niespecjalnie zagospodarowany grunt: dzieci.

– opowiada Kamil Sijko z Instytutu Badań Edukacyjnych, który kilka miesięcy temu przebadał prawie 6 tys. uczniów klas piątych oraz to, jaki wpływ na ich życie i naukę mają gry komputerowe. Jak się okazuje w życiu tych 12–13-latków gra ze Szwecji odgrywa rolę naprawdę ogromną.

tłumaczy Sijko. I podkreśla, że ten ostatni argument może mieć decydujące znaczenie dla popularności Minecrafta. – – dodaje.

Grywalność ważniejsza

– sprzedawczyni w księgarni prowadzi mnie do regału. Aż trzy półki zapełniają publikacje o grze. Pięć poradników oraz pięć z dziewięciu części wspomnianej powieści dla dzieciaków. – – dodaje.

Jedną z tych książek napisał 40-letni Bartosz Danowski do spółki z 10-letnim siostrzeńcem Jakubem Danowskim. – – Danowski mówi o poradniku „Minecraft. Crafting, czary i świetna zabawa”. – – opowiada ze śmiechem. To siostrzeniec, gdy grę opanowali, zaproponował, by wiedzą podzielić się z innymi.

Nie mniejszym fenomenem niż sama gra są filmiki na YouTubie o niej mające po kilkaset tysięcy czy czasem nawet kilka milionów odsłon. – – tłumaczy Danowski. – – dodaje i opowiada, że właśnie dzięki takiemu podejściu ta na początku odstraszająca grafika nie ma znaczenia. –

Gra ktoś w Minecraft? – rozpytuję wśród znajomych. Odpowiadają: mój 8-letni syn, moja 10-letnia córka, moje dzieci lat 10 i 12. Kuzyni... Dzieci przyjaciółki... Namierzyć dorosłego, który w tę grę wsiąkł, jest trudniej. – – opowiada Kamil Sijko. I to do nich skierowana jest coraz bardziej rozbudowywana – a za chwilę, skoro grę kupił Microsoft, będzie jeszcze większa – oferta produktowa inspirowana grą.

Figurki, tekturowe postacie do składania, tematyczne klocki Lego. Teraz już pojawiły się torby, plecaki, piórniki i pluszowe maskotki. Czyli klasyczne zestawy, jakie zawsze pojawiają się przy kolejnym modnym zjawisku.

Równie mocno jak dzieci, Minecraft kochają też ich rodzice. Skoro pociechy nie bawią się symulatorem wojny, nie zarywają nocy, grając w strzelanki, nie domagają się pieniędzy na zakup kolejnych gadżetów niezbędnych do dalszej zabawy, a do tego gra ewidentnie rozwija kreatywność, to i dlaczego by im jej zabraniać. – – przekonuje Sijko.

Jak widać, Perssonowi udało się chyba zdobyć Wirtualny Święty Graal: serca młodych i umysły oraz portfele starszych. – – ocenia Danowski i dodaje, że skoro za grę zapłaciła ogromne pieniądze, to na pewno będzie chciała na niej zarobić. – – uważa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj