Dziennik Gazeta Prawana logo

RPO za ograniczeniem dostępu dzieci do brutalnych gier

26 lutego 2015, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
RPO za ograniczeniem dostępu dzieci do brutalnych gier
RPO za ograniczeniem dostępu dzieci do brutalnych gier/Shutterstock
Konieczne są przepisy, które zapewnią kontrolę nad sprzedażą dzieciom brutalnych gier komputerowych, nieodpowiednich dla ich wieku – uważa rzecznik praw obywatelskich. Prof. Irena Lipowicz napisała w tej sprawie do ministra gospodarki.

Obecnie jedynym zabezpieczeniem przed dostępem najmłodszych do takich produktów jest Ogólnoeuropejski System Klasyfikacji Gier (PEGI). Opiera się on m.in. na opatrywaniu gier cyframi, które oznaczają grupę wiekową, dla której są przeznaczone ze względu na treść. Dodatkowo oznacza się je symbolami, które wskazują, czy występuje w nich np. przemoc, nagość, wulgarny język lub używki. System obowiązuje w większości krajów europejskich od 2003 r. W wielu państwach, w tym w Polsce, jest on jedynie wskazówką co do treści danej gry i nie zakazuje nabywania produktu dziecku czy nastolatkowi.

Rzecznik podkreśla, że w Wielkiej Brytanii sprzedawcy mają obowiązek kontroli wieku kupujących według wskazań PEGI. Sprzedawcom, którzy nie respektują tego nakazu, grozi grzywna lub nawet sześć lat więzienia. W Polsce nie ma takich ograniczeń.

– przekonuje RPO.

Wskazuje, że takie regulacje nie chronią najmłodszych przed brutalnością i okrucieństwem gier. Jako przykład prof. Lipowicz podaje grę "Grand Theft Auto" (GTA), która jest symulacją życia przestępcy. PEGI wprawdzie określa tę grę jako przeznaczoną dla osób powyżej 18. roku życia, jednak przez brak ograniczeń w sprzedaży mają do niej dostęp również młodsi użytkownicy.

– podkreśla RPO. Zaznacza, że konstrukcja gry nie pozwala na ominięcie uczestnictwa w tego typu scenach.

Jarosław Szczepaniak, adwokat z kancelarii Derdzikowski, Szczepaniak, Jakubiec, wskazuje, że uregulowanie prawne kwestii dostępu najmłodszych do brutalnych gier jest możliwe, lecz w praktyce trudne do realizacji.

– wyjaśnia prawnik.

Dodaje, że aby uregulować problem, należałoby stworzyć nowe przepisy, bo obecnie żadna ustawa nie dotyka tego zagadnienia. – – tłumaczy mec. Szczepaniak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj