Miasto Żagań i Urząd Gminy Miejsce Piastowe. Mało znane i niewielkie miejscowości na początku tego roku odczuły dobitnie, jak może wyglądać cyberatak. Strony internetowe lokalnych władz tych miejscowości zostały niespodziewanie zaatakowane, i to w dosyć zaskakujący sposób. Cyberprzestępcy podmienili witryny i zamieścili na nich nieprawdziwe wezwania do protestu przeciwko rozmieszczeniu amerykańskich żołnierzy w Polsce. Co więcej, autorstwo tym apelom przypisali lokalnym politykom.
Niemalże w tym samym czasie trwał, i to przez dłuższy czas, cyberatak na Komisję Nadzoru Finansowego i kilka banków. Padła strona KNF, co więcej, to na niej miało znajdować się złośliwe oprogramowanie, które mogło infekować komputery kolejnych użytkowników.
Kilka miesięcy wcześniej kłopoty miała Netia, w której w wyniku ataku doszło do częściowego wycieku danych klientów. Operator szybko sprawę wykrył i zawiadomił klientów.
Wierzchołek góry
To tylko drobna część cyberataków, o których dowiedziała się opinia publiczna. Większość nie jest ujawniana, ale ich skala rośnie, i to w zatrważającym tempie. Juliusz Brzostek, dyrektor Narodowego Centrum Cyberbezpieczeństwa w Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, pokazuje najnowsze dane za ubiegły rok. tłumaczy Brzostek.
Z najnowszych danych NC Cyber wynika, że najwięcej z tych incydentów stanowiły oszustwa komputerowe (1069), ale sporo było także prób włamań (109) i złośliwego oprogramowania (211).
Choć NC Cyber, funkcjonujący od lipca ubiegłego roku w strukturach NASK, zgodnie z zamierzeniami Ministerstwa Cyfryzacji ma pełnić funkcję ośrodka zbierania informacji i współpracy w przypadku cyberzagrożeń ukierunkowanych na kluczowe usługi istotne dla funkcjonowania państwa, to na razie ani instytucje publiczne, ani sektor prywatny nie są zobowiązane raportować mu o wszystkich zdarzeniach. Ale jak zapewnia Brzostek, coraz więcej takich instytucji, szczególnie z administracji i sektorów strategicznych, takich jak energetyka, transport czy banki, nawiązuje współpracę. tłumaczy Brzostek.
Mimo to ogromna część zagrożeń nie tylko nie jest raportowana, ale zaatakowani nie zawsze wiedzą, że stają się ofiarami. mówi nam Leszek Tasiemski, lider poznańskiej jednostki F-Secure, pokazując mapę rozkładu prób sforsowania zabezpieczeń.
Rosyjskie zagrożenie
Oczywiście te 40 tys. incydentów, które zresztą przekraczają średnią z ostatnich miesięcy, nie świadczy o tym, że wszystkie przerodziły się w poważne zagrożenia, ale pokazuje skalę zainteresowania i prób sforsowania zabezpieczeń w sieci.
Ewidentnie widać też kierunki, z których najczęściej kierowane są ataki. W ostatnim półroczu między październikiem a marcem takich prób ataków najwięcej było skierowanych z Rosji – ponad 63 tys., sporo z Niemiec – 13,3 tys., i Polski – ponad 11 tys.
Co więcej, sporo z nich niestety wychodzi poza fazę sondowania, bo jak wynika z najnowszego raportu CERT Orange, czyli specjalnej komórki zajmującej się bezpieczeństwem w tym telekomie, w ubiegłym roku wykryto ponad 17 tys. faktycznych ataków różnego rodzaju na infrastrukturę i urządzenia ich klientów. Największe wzrosty zagrożeń zanotowano w przypadku ataków ransomware (wzrost o 238 proc.), czyli złośliwego oprogramowania, które szyfruje dane na sprzęcie i wymusza zapłatę okupu za ich ponowne uruchomienie. Prawie trzykrotnie (wzrost o 290 proc.) wzrosła liczba ataków złos´liwego oprogramowania na urządzenia mobilne. mówi Tomasz Matuła, dyrektor infrastruktury ICT i cyberbezpieczeństwa w Orange.