Dziennik Gazeta Prawana logo

Huawei P9, czyli trudno być złym policjantem [TESTUJEMY, podwójnie]

13 czerwca 2016, 21:17
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Huawei P9
Huawei P9/Media
Do najnowszego flagowca chińskiej firmy podeszliśmy w redakcji nietypowo. Postanowiliśmy ocenić go we dwóch – jeden z nas miał opisać zalety, drugi wytknąć mu wady. Jak się potem okazało, jeden z nas miał łatwo, a drugi pod górkę…

Najpierw trzeba było podjąć decyzję, który z nas będzie tym złym. Po chwili narady padło na Andrzeja Mężyńskiego, który z entuzjazmem postanowił się poznęcać nad najnowszym smartfonem chińczyków. By jednak ostudzić jego mordercze zapędy, pierwszy w swoje ręce wziąłem P9 ja, ciesząc się, że tym razem mogę wypatrywać tylko jasnych stron testowanego urządzenia.

Zalet całe mnóstwo

A o te nie jest trudno. Pierwszą widać już po wyjęciu smartfona z pudełka. Jest po prostu bardzo ładny, w dodatku doskonale wykonany. Szkło i aluminium zaokrąglone na bokach wygląda doskonale, do tego bardzo dobrze układa się w dłoni. Elegancko i stylowo udało się też umieścić podwójny aparat główny wraz z podwójną diodą i laserowym autofocusem (ucz się, LG). Świetny jest nawet przycisk uruchamiania telefonu - z chropowatą powierzchnią, tak by nie pomylić go z przyciskiem regulacji głośności. Dbałość o szczegóły widać w każdym elemencie P9. I gdyby tylko przyciski funkcyjne umieścić na niewykorzystanej powierzchni pod ekranem zamiast na nim, a dioda powiadomień była mocniejsza… a przepraszam, od narzekania tym razem jest ktoś inny.

Włączamy telefon i znów jest dobrze. Ekran LCD Full HD jest bardzo dobrej jakości (423 ppi) i zapewnia przyjemną pracę z urządzeniem. Kolory są żywe i nasycone i trudno mieć do niego jakieś zastrzeżenia.

Kultura pracy też stoi na bardzo dobrym poziomie. Autorskie procesory Huaweia, w tym wypadku Kirin 955, radzą sobie świetnie. Wspomaga go 3 GB pamięci RAM (pamięci wbudowanej mamy 32 GB). W AnTuTu Benchmark procesor wyciągnął 95707 pkt. OK - LG G5 z najnowszym Snapdragonem 820 wyciąga ponad 120 tys. pkt, a np. telefon który wkrótce zadebiutuje na naszym rynku - Alcatel Idol 4S ze Snapdragonem 652, czyli tym teoretycznie średniopółkowym, 82080, a więc niewiele mniej. Ale czy cyferki są najważniejsze? Najważniejsza jest płynność pracy, czas reakcji i uruchamiania aplikacji. I w tej dziedzinie nie można Huaweiowi P9 nic zarzucić. A że czasami jakaś gra nie będzie chciała się włączyć (w moim przypadku Dark Knight Rises)? To tylko wyjątek potwierdzający regułę, że Kirin 955 dobrym procesorem jest.

A jeszcze lepszy jest skaner linii papilarnych. Umieszczony z tyłu działa jak błyskawica. Nie trzeba nic wciskać i na nic czekać. Wystarczy musnąć go palcem i telefon już działa. W dodatku Huawei wpadł na rewelacyjny pomysł – wykorzystania płytki jako touchpada. Gdy np. przeglądamy zdjęcia w galerii, możemy przechodzić do kolejnego przeciągając palcem w lewo lub prawo. Jeśli natomiast przesuniemy palcem z góry na dół – wysuniemy belkę powiadomień, gdy odwrotnie – oczywiście ją schowamy. To bardzo wygodne rozwiązanie, od którego można się szybko uzależnić.

Pisząc o plusach P9, nie można nie wspomnieć o jego możliwościach fotograficznych. Tyle że wcześniej napisał o nich Łukasz Milej - o TUTAJ >>>

9159525-zdjecia-zrobione-telefonem-huawei.jpg
Zdjęcia zrobione telefonem Huawei P9

A mi pozostaje tylko stwierdzić, że zdjęcia robione flagowcem Huaweia są świetnej jakości, aplikacja jest chyba najbardziej przemyślaną a jednocześnie prostą i czytelną, jaką do tej pory spotkałem, a czarno-biały aparat – doskonałym dodatkiem i urozmaiceniem. W sumie wszystko to stawia P9 w czołówce fotograficznych smartfonów.

A jeśli zastanawiacie się, jak długo można używać P9 z dala od ładowarki, odpowiadam – od półtora do dwóch dni (z lekkim drżeniem serca wieczorem), czyli między 4 a 5 godzin pracy na włączonym ekranie. Gdy telefon w końcu nam się wyładuje, możemy bardzo szybko przywrócić go do życia – wystarczą mniej więcej dwie godziny.

9159557-zdjecie-zrobione-telefonem-huawei.jpg
Zdjęcie zrobione telefonem Huawei P9
9159589-zdjecie-zrobione-telefonem-huawei.jpg
Zdjęcie zrobione telefonem Huawei P9

Cena tego urządzenia też jest konkurencyjna. W sklepach internetowych kupimy go za około 2400 zł. Jeśli poszukamy na portalach aukcyjnych, nowy egzemplarz od operatora z przedłużenia umowy znajdziemy za 1700-1800 zł. To świetna okazja.

Tydzień z Huaweiem P9 upłynął mi bardzo przyjemnie i byłem bardzo ciekawy, jakie ciemne strony uda się wydobyć z niego Andrzejowi…

Każda róża ma kolce, czyli nie ma smartfona idealnego

Huawei zrobił wiele, by wyprodukować smartfon, który mógłby stanąć w szranki z Samsungiem Galaxy S7 czy iPhone 6. Niestety nie wszystko poszło po myśli inżynierów chińskiego koncernu. Zacznijmy od kształtu obudowy – nie jest aż tak wygodny jak iPhone. Drugą rzeczą, na którą bym ponarzekał, jest rozdzielczość ekranu. Po kilku miesiącach używania Retiny w produktach Apple czy rewelacyjnego S-AMOLED o rozdzielczości 1440p w urządzeniach serii Galaxy, tu mamy tylko Full HD. Różnicę widać, zwłaszcza jeśli wykorzystujemy smartfon do oglądania filmów czy grania w gry z dość szczegółową grafiką – Need For Speed: No limit czy Freeblade. Te programy lepiej wyglądają na konkurencyjnych telefonach. Do tego problemem może być pokazywanie zdjęć czy filmów znajomym – pod pewnym kątem kolory ekranu stają się lekko zniekształcone.

Rzecz kolejna to nakładka na Androida. Huawei jest na tym etapie, na którym jeszcze kilkanaście miesięcy temu były Samsung czy LG – P9 jest nafaszerowany autorskimi programami chińskiego koncernu, które mają zastąpić oryginalne oprogramowanie Google. Niestety klient poczty, przeglądarka zdjęć czy program do wysyłania SMS zużywają więcej mocy obliczeniowej procesora, a są mniej intuicyjne niż to, do czego przyzwyczaił nas Android.

Inną sprawą jest imitacja iOS Appla – każda aplikacja trafia na ekran główny, zamiast do "szuflady z oprogramowaniem", tak jak przyzwyczaił nas Android. Z jednej strony mamy łatwy dostęp do oprogramowania, z drugiej jednak trzeba dużo bardziej dbać o porządek wśród aplikacji, a do tego wieloletni użytkownicy Androida będą się czuli lekko zagubieni (za to użytkownicy iOS przesiadający się na P9 poczują się jak w domu).

Denerwowało mnie też gniazdo USB-C. Niestety nowy rodzaj portu wymaga kabla innego niż używany do tej pory w smartfonach – nie da się więc podłączyć telefonu np. do starej samochodowej ładowarki.

Podsumowując...

Trzeba jednak przyznać uczciwie, że to, co mnie drażniło, zwróci uwagę najwyżej kilku procent użytkowników. Ktoś, kto szuka fajnego, szybkiego smartfona z dobrym aparatem fotograficznym i nie chce za niego zapłacić tyle, co za S7 czy iPhone 6, znajdzie w P9 dobrego towarzysza.

Cóż. Jak widać ja, jako dobry policjant, miałem zdecydowanie łatwiej, bo i plusów w codziennym użytkowaniu Huaweia P9 zauważymy zdecydowanie więcej niż minusów. Na koniec zaś mały bilans:

Dlaczego NIE?
Bo choć jest ładny i doskonale wykonany, to jego wygląd jest wtórny i nie ma w nim żadnego powiewu świeżości, drażni zwłaszcza spora ilość niewykorzystanego miejsca pod i nad ekranem
Bo nie można go wybudzić podwójnym uderzeniem w ekran
Bo nie jest wodoodporny
Bo nie ma, tak jak LG G5, aparatu szerokokątnego

Dlaczego TAK?
Bo mimo, że w jego wyglądzie nie ma żadnego powiewu świeżości i drażni zwłaszcza spora ilość niewykorzystanego miejsca pod i nad ekranem, to jest bardzo ładny, a do tego doskonale wykonany
Bo robi doskonałe zdjęcia i ma genialnie przejrzystą aplikację foto
Bo jest doskonale zoptymalizowany i ma zadowalający czas działania na baterii
Bo działa płynnie i szybko
Bo nawet gdybyśmy chcieli , to nie możemy napisać, że jest drogi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło FRU.PL
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj