Do wydania ostrzeżenia przyczyniła się nasza wiedza, w tym o działaniach naszych partnerów i ustalenia naszych sojuszników. Głównym problemem jest prawne i polityczne środowisko w Chińskiej Republice Ludowej (...). Chińskie prawo wymaga od prywatnych firm działających w Chinach m.in. współpracy w działalności wywiadowczej i dlatego dopuszczanie ich do systemów, które mogą być kluczowe dla funkcjonowania państwa, może oznaczać zagrożenie – powiedział agencji CTK szef NUKIB Duszan Navratil.

Dodał, że ostrzeżenie wydano także dlatego, że Chiny na terenie Czech prowadzą aktywne działania wywiadowcze, o czym wcześniej informował służby. Ostrzeżenie wywołało wiele pytań podczas poniedziałkowego posiedzenia rządu – poinformował dziennikarzy premier Andrej Babisz. Ministrowie muszą przeprowadzić analizę prawną. My dowiedzieliśmy się o tym dzisiaj po raz pierwszy – powiedział.

Wicepremier i minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek podkreślił, że członkowie gabinetu powinni dostać od NUKIB instrukcję postępowania w tej sytuacji. Zdaniem szefa MSW dotyczy to także wszelkich trwających i przyszłych postępowań przetargowych.

Chińskie firmy telekomunikacyjne mają problemy w wielu krajach. Władze japońskie zatwierdziły w tym miesiącu przepisy, w praktyce wykluczające Huawei i ZTE z realizacji zamówień publicznych w Japonii. Decyzję umotywowano obawą o bezpieczeństwo informatyczne.

Huawei został już wcześniej pozbawiony możliwości dostarczania sprzętu agencjom rządowym w USA oraz wykluczony z budowy sieci 5G w Australii i Nowej Zelandii. Także brytyjski operator telekomunikacyjny BT ogłosił, że usuwa urządzenia tej firmy z kluczowej części istniejących sieci 3G i 4G i nie będzie ich używać przy budowie kluczowych elementów infrastruktury 5G.

USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę Huawei o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać swój udział w tego typu projektach do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Nie przedstawiono jednak publicznie żadnych dowodów na tego rodzaju działania, a chińska firma konsekwentnie tym zarzutom zaprzecza.

Huawei: To kwestionowanie naszej reputacji bez żadnego uzasadnienia.

"Kategorycznie zaprzeczamy wszelkim sugestiom, że stanowimy zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Zwracamy się do Czeskiego Narodowego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informatycznego (NUKIB) o dostarczenie dowodów, zamiast kwestionowania reputacji Huawei bez uzasadnienia" - czytamy w oświadczeniu, przesłanym do redakcji.

Firma zapewnia, że ma doświadczenie w dostarczaniu bezpiecznych rozwiązań firmom i klientom na całym świecie. W naszej 30-letniej historii nie było absolutnie żadnych dowodów na to, że Huawei dokonał jakiegokolwiek naruszenia w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego - piszą przedstawiciele Huawei. "Dzięki temu, jesteśmy zaufanym partnerem dla wszystkich głównych czeskich operatorów telekomunikacyjnych i lokalnych klientów oraz współpracujemy ze wszystkimi partnerami branżowymi w celu zapewnienia bezpiecznych i niezawodnych sieci w tym kraju” - dodają.

Zapewniają też, że w Chinach nie ma prawa, które nakazuje instalowanie "backdoorów". Firma tłumaczy też, że nigdy żaden rząd o zainstalowanie takich rozwiązań nie poprosił. "Nigdy nie wyrazilibyśmy na to zgody" - podsumowuje koncern.