Pamiętacie skecz Juliana Tuwima w którym fachowiec mówi mu, że awaria nastąpiła, bo "drosselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje"? Przed podobnym problemem stanął Samsung. Okazało się, że ekrany w recenzenckich egzemplarzach Galaxy Fold zaczęły padać, a zdjęcia z tego trafiły na Twittera.

Do tego okazało się, że to, co ludzie brali za warstwę ochronną i próbowali ściągnąć, było tak naprawdę jednym z elementów wyświetlacza w składanym telefonie. Koreańska firma zdecydowała się więc poszukać "holajzy" i odsunąć premierę sprzętu, wycenionego na 2000 euro, o kilka tygodni. A wszystko po to, by uniknąć takich problemów, jakie miała po premierze Note 7.

Na polskich stronach Samsunga opublikowano oświadczenie w tej sprawie. "Podczas gdy wielu recenzentów podzieliło się z nami tym, jak wielki potencjał dostrzegają w tym urządzeniu, niektórzy zwrócili też uwagę na elementy wymagające dalszych usprawnień, tak by zapewnić najlepsze doświadczenia z jego użytkowania" - czytamy. Koncern tłumaczy, że chodzi o "siły działające na górne i dolne elementy zawiasu, które są odsłonięte, a które pozwalają uzyskać kształt urządzenia"

Koreańska firma zapowiada, że w ciągu kilku tygodni poda informacje o nowej dacie premiery, do tego obiecuje, że na telefonie pojawią się jasne ostrzeżenia, którą folię można z ekranu ściągnąć, a której lepiej nie ruszać, bo jest częścią wyświetlacza. Na składaną rewolucję musimy więc jednak poczekać.