Razer Zephyr to nietypowa maska. Po pierwsze, wymaga ładowania, po drugie świeci i wygląda jak coś z niszowego horroru. Maska wyposażona jest w filtry N95, które należy wymienić po 72 godzinach używania, wentylatory, które pomagają filtrom w tłoczeniu powietrza oraz diody RGB, oświetlające zarówno filtry, jak i część twarzową maski. Razer zdecydował się bowiem, by usta, choć zasłonięte plastikiem, pozostawały widoczne - ma to, zdaniem firmy, sprawić, że podczas rozmowy możemy czuć się bezpieczni, a jednocześnie widzieć mimikę twarzy rozmówcy.

Reklama

Niestety, w porównaniu z zapowiedziami z prototypu, nie ma ani futerału czyszczącego maskę promieniami UV ani systemu modulacji głosu. O odgrywaniu Dartha Vadera możemy więc zapomnieć. Maska ma też własną aplikację - ustawiamy w niej prędkość wentylatorów oraz rodzaj podświetlenia. Pokazuje też ona stan naładowania baterii. Regulacja docisku maski do twarzy odbywa się za pomocą sznurka i gumowej zaślepki i to chyba najsłabsza część designu Zephyra, bo dość kiepsko to wygląda i psuje profesjonalny design.

Razer Zephyr / dziennik.pl

Czas życia baterii wentylatorów i podświetlenia wynosi od 3 godzin (przy maksymalnej prędkości) do 5 (przy niskiej prędkości). Sama maska ładuje się do pełna w około 4 godziny. Do tego wentylatory, jako że są niewielkie to w cichych pomieszczeniach, na wysokich obrotach przeszkadzają - są dość słyszalne.

Wygoda i ochrona

Czy jest wygodna? Tak. Tylko trzeba używać specjalnego płynu, powstrzymującego parowanie - inaczej na części okrywającej usta skrapla się wilgoć i to potem powoduje dość nieprzyjemne uczucie na wargach. Samo urządzenie dobrze zaś przylega do twarzy, nie jest zbyt ciężkie i można spokojnie spędzić w tym kilkadziesiąt minut w komunikacji miejskiej bez efektów ubocznych. Jak natomiast wspomniałem, Razer naprawdę mógłby opracować jakieś lepsze, wygodniejsze i mniej prymitywne zapięcie dookoła głowy. Sam głos nie jest zniekształcony i da się zrozumieć kogoś, kto nosi Zephyra, tak jak rozumie się ludzi, noszących zwykłą maseczkę

Reklama

Czy maska chroni przed wirusami? Razer zapewnia, e ma taką samą skuteczność antywirusową jak wszystkie zasłony twarzy z filtrami N95. Trzeba tylko odpowiedni dbać o higienę - często ją czyścić i wymieniać filtry, gdy skończy się ich termin przydatności.

Cenowo Zephyr, jak większość sprzętu Razera nie jest dość atrakcyjnym urządzeniem. Kosztuje 110 euro, a zestaw filtrów, które mają wystarczyć na miesiąc, to z kolei wydatek rzędu 30 euro. Za styl i wygląd trzeba niestety zapłacić, bo zwykłe maski N95 są sporo tańsze.

Podsumowując, Zephyr to produkt ciekawy, którego właściciel będzie się z tłumu wyróżniał... obecnie to jednak towar deficytowy, który znika na pniu. Trzeba też pamiętać, że maska jest droga, a do tego wymaga używania filtrów Razera. Ale wygląda się w niej świetnie i naprawdę potrafi wzbudzić zainteresowanie.