Microsoft zdecydował, że x8 ma być myszką bezprzewodową, mimo, że zawodowi gracze uważają, że ten sposób łączności z komputerem jest minimalnie wolniejszy od zwykłego kabla USB. Koncern zapewnia jednak, że sidewinder działa równie szybko co myszy z ogonkiem (podczas testów żadnego opóźnienia między moją G9 a x8 nie zauważyłem).

Koncern zrezygnował też z ciężarków, którymi w poprzednich modelach i w myszach konkurencji możemy gryzonia dociążyć, by waga odpowiadała naszym wymaganiom. Inżynierowie uznali widać, że rolę ciężarków spełnii jedna bateria AA. W komplecie dostajemy za to wymienne nóźki, przeznaczone do różnych rodzajów podkładek.

Bateria sidewindera wystarczy na przynajmniej trzy dni grania. Na szczęście mysz można ładować w trakcie używania, nawet więc jeśli zobaczymy migającą diodę stanu baterii, to wystarczy podłączyć kabelek ze specjalnego nadajnika, który przekazuje sygnały gryzonia do komputera i już możemy dalej walczyć z hordami wrogów.

Jak przystało na rasową mysz dla graczy sidewinder ma możliwość przypisania różnych czułości pod trzy klawisze na grzbiecie i szybką jej zmianę w trakcie gry. By nie zapisywać na karteczce jaką czułość podłączyliśmy pod jaki przycisk, możemy ją zobaczyć na miniaturowym wyświetlaczu.

Mysz ma w pełni programowalne przyciski - dwa pod kciukiem i jeden na grzbiecie ( z tym, że by go uzywac trzeba odrywać rękę od grzbietu myszy, co nie jest zbyt wygodne). Ma też możliwość nagrywania tzw. makr, czyli kombinacji klawiszowych, używanych w grze, czy programie i przypisania ich do dowolnego klawisza myszy. Niestety boczny przycisk do nagrywania makr nie jest zbyt wygodny i ciężko go wcisnąć używając myszy normalnie.

Sterowniki do myszy i program do przypisywania makr nie są trudne w obsludze. Nie trzeba przedzierać się przez wiele opcji, by ustawić przyciski.

Jak się sidewinderem gra? Rewelacyjnie. Wersja x8 doskonale nadaje się dla osób o dużych dłoniach, którzy chcą położyć rękę na grzbiecie gryzonia a nie trzymać nadgarstek na podkładce. Mysz idealnie reaguje na wszystkie nasze ruchy. Możliwość zmiany czułości przydaje się w strzelankach, gdy w trybie snajperskim szybko przełączamy na wysoką czułość i możemy bardzo dokładnie celować. Gry MMO, strategie, czy RPG także nie są dla niej problemem.

Przydaje się też niebieski laser. Gdy zbyt zawzięcie walczymy i zjedziemy z podkładki na biurko, nie ma problemu. Czujnik myszy radzi sobie idealnie z każdą powierzchnią. Jeśli się uprzemy, możemy grać nawet na dywanie.

Kółko myszy też nie stwarza problemów, choć przy dokumentach tekstowych może być irytujące - trochę ciężko się nim obraca i przewinięcie kilkunastu stron w edytorze tekstu bywa problematyczne.

Trzeba pamiętać, że sidewinder jest, niestety, przeznaczony dla ludzi praworęcznych. Leworęczni mogą zapomnieć o używaniu bocznych przycisków, mysz też nie będzie im dobrze leżeć w ręku.

Podsumowując - x8 to bardzo dobra mysz, która może walczyć o dłonie graczy jak równy z równym z najlepszymi produktami Logitecha, Razera, czy Ikari. Ma co prawda kilka wad, jednak nie są one na tyle poważne, by najnowszego sidewindera zdyskwalifikować.

Niestety, największym problemem myszy jest... cena. Za x8 trzeba zapłacić 389 złotych. Wiadomo, jakość i marka kosztuje, a za porównywalnej jakości myszy konkurencji także trzeba zapłacić fortunę.