Pierwsze wrażenie po wyjęciu Raya z pudełka? "Jakie to małe" - 3"3 - calowy ekranik nie robi takiego wrażenia, jak powiedzmy, Galaxy II, jednak sam telefon wygląda zgrabnie. Trzeba jednak od razu powiedzieć, że nadaje się on bardziej do rąk kobiecych. Jeśli ktoś ma duże dłonie, będzie miał problemy.

Mały wyświetlacz nie oznacza jednak, że Sony Ericsson postanowił na nim oszczędzać. Ekran ma rozdzielczość 854 x 48, czyli tylko trochę mniejszą od iPhone 4. Do tego kolory są ostre i wyraźne, a z wyświetlaczem nie ma problemu nawet w słoneczne dni. Szkoda tylko, że czasem ciężko jest przeglądać na nim rozbudowane strony internetowe.

Jak zwykle w produktach Sony Ericsson, słowa pochwały należą się aparatowi. Przy dobrym świetle robi rewelacyjne zdjęcia. Dopiero po zmierzchu pojawiają się problemy, a fotografie stają się lekko zaszumione.  Co ciekawe, inżynierowie wsadzili do urządzenia dość pojemną baterię - 1500 mAh, czyli taką jak w dużych telefonach. To oznacza, że przy przeglądaniu sieci, godzinnej rozmowie przez telefon i grach, bateria zapewnia około 14 godzin funkcjonowania.

Choć telefon działa na Androidzie, to Sony dołączyło kilka swoich widżetów - są w nich takie funkcje jak TrackId, które pomaga zidentyfikować nagraną piosenkę, czy aplikacja TimeScape, która zdarzenia z SMS-ów i serwisów społecznościowych przedstawia w formie kart. 

Wady? Przede wszystkim klawiatura ekranowa. Przypomina ona klawisze ze starych telefonów. Jako, że ekran jest mały, pisanie SMS-ów i maili jest lekko niewygodne. Warto więc ściągnąć klawiaturę z Android Marketu.

Telefon nie jest drogi - trzeba za niego zapłacić około 1200 złotych.

Jeśli ktoś szuka małej komórki, która idealnie zmieści się w torebce, czy nie będzie wypychać kieszeni marynarki, to Ray jest bardzo dobrym produktem -charakteryzuje się świetnym ekranem, dobrym aparatem i pojemną baterią.