Zdaniem Hennera Wapenhansa, który u producenta silników odpowiada za strategię technologiczną, największą zaletą druku 3D jest to, że kształt projektowanych części ograniczony jest tylko wyobraźnią inżynierów. - Druk 3D otwiera nowe możliwości, zupełnie nowe przestrzenie dla projektantów. Dzięki niemu ostateczny kształt części nie jest ograniczony przez narzędzia, jakie mamy do dyspozycji. Możemy stworzyć taki kształt, jaki chcemy – powiedział Wapenhans.

Dzięki drukarkom 3D firma nie musiałaby się martwić o to, czy część o fantazyjnym kształcie można na masową skalę wytworzyć na istniejących liniach produkcyjnych. Dotychczasowe metody produkcji sprawiają, że wytwarzanie skomplikowanych kształtów jest czasochłonne, a przez to drogie. A Rolls-Royce chciałby w swoich konstrukcjach naśladować najlepszego designera na świecie – naturę. A ta nie stroni od finezyjnych rozwiązań. - Badania pokazują, że można tworzyć elementy o lepszych właściwościach, biorąc przykład chociażby z budowy kości – powiedział Wapenhas.

Naukowcom udało się udowodnić, że porowata struktura kości zapewnia im znacznie większą wytrzymałość, niż gdyby były szczelnie wypełnione. Dodatkowo dzięki porom kości stają się lżejsze. A wytrzymałość i lekkość to najbardziej pożądane cechy w inżynierii materiałowej, przede wszystkim w lotnictwie. Dlatego konstruktorzy części samolotów chcieliby naśladować naturalne struktury. Czyli dokładnie takie, jakie trudno jest wykonywać we współczesnych fabrykach.

Umożliwiają to drukarki 3D, które wytwarzając element warstwa po warstwie, z łatwością mogą pozostawić w jego wnętrzu pory. Rolls–Royce zresztą osiągnąłby inną korzyść, gdyby na masową skalę zastosował drukarki 3D - nie musiałaby dostosowywać linii produkcyjnej dla każdego elementu z osobna. W przypadku druku 3D nic nie wymaga dostosowywania, wystarczy tylko wybrać odpowiedni projekt na komputerze. I kliknąć "drukuj". A to oznacza poważne oszczędności.

Niestety firma nie podała konkretnej daty zastosowania tej technologii w swoich produktach, poprzestając na bliżej nieokreślonym horyzoncie czasowym "kilku lat". Druk 3D do upowszechnienia w przemyśle wymaga bowiem jeszcze kilku udoskonaleń. Przede wszystkim jest jeszcze zbyt wolny, a także nie korzysta ze zbyt dużej ilości materiałów – obecnie jest to głównie jeden typ plastiku. Z tego względu drukowane przez zapaleńców w Stanach Zjednoczonych pistolety maszynowe nie były zbyt wytrzymałe i były w stanie oddać dwa-trzy strzały. Nie chcielibyśmy przecież, żeby z materiału o podobnej wytrzymałości były wytwarzane samoloty.

psav_embed