Zdania internautów co do słuszności wyboru Miyamoto w rankingu „Time’a” są podzielone. Począwszy od: "Powinien dostać Pokojową Nagrodę Nobla”, po "Jego wpływowość to jedynie zdolność zarabiania pieniędzy”. To fakt, Shigeru Miyamoto wcale nie wygląda na najbardziej wpływowego człowieka na świecie. Niski, nieco dziecięcej postury, ubiera się w niemodne koszule w hawajskie kwiaty. Ma potargane włosy i szeroki uśmiech. A w wolnym czasie gra na banjo. Kariera tego niepozornego Japończyka z prowincji może jednak być przykładem, jak z pucybuta stać się milionerem.

"To taki Steven Spielberg gier" - mówi „DZIENNIKOWI Łukasz Kujawa, kierownik serwisu Nowe Technologie portalu Interia.pl. Zdaniem Kujawy siła Miyamoto polega na tym, że potrafi tworzyć gry, które trafiają zarówno do weteranów elektronicznej rozrywki, jak i do niedzielnych graczy.

Miyamoto, z wykształcenia specjalista od wzornictwa przemysłowego, zaczynał karierę jako asystent w dziale projektowym Nintendo. Zabłysnął, gdy firma zaczęła mieć kłopoty. Amerykański oddział firmy zamówił w macierzystych zakładach w Japonii 3 tys. automatów do gry z prostą strzelanką Radarscope. Niestety, produkcja urządzeń i ich transport trwały tyle, że moda na tego rodzaju gry przeminęła. Z ponad dwoma tysiącami bezużytecznych automatów w magazynach amerykańskie Nintendo musiało szybko wymyślić nową grę, którą można by z nimi sprzedać. Do projektu włączono Miyamoto.

Zafascynowany od dziecka disnejowskimi historiami Shigeru zaczął sie zastanawiać, dlaczego gry na automaty muszą być tak banalne. Po konsultacji z inżynierami wymyślił krzyżówkę "Pięknej i Bestii” i "King Konga” - historię złośliwego stolarza, który musi odbić swą ukochaną z rąk wielkiej małpy. Z pomocą keyboard podłączonego do komputera i magnetofonu Miyamoto skomponował nawet melodyjkę do gry, którą zatytułował "Donkey Kong”. Wypuszczona w 1981 r. gra okazała się hitem - dwa tysiące przerobionych automatów sprzedało się na pniu, a z USA płynęły zamówienia na kolejne tysiące egzemplarzy.

Choć "Donkey Kong” doczekał się sequela, prawdziwym sukcesem okazała się nie małpa, ale walczący z nią ludzik - Jump Man (Skoczek). By postać wyróżniała się na tle ekranu, Miyamoto wyposażył ją w jaskrawe ubranko, białe rękawiczki, obdarzył wielki nosem i czarnymi, sumiastymi wąsami. Ten opis wielu wyda się znajomy… A jeśli dodamy, że amerykańscy przedstawiciele Nintendo przechrzcili Jump Mana na Maria (na cześć Maria Segali, właściciela budynku, który wynajmowała firma), a Miyamoto zmienił stolarza w hydraulika, otrzymamy dzielnego Hydraulika Mario, bohatera przeszło stu różnych gier komputerowych i wideo.

W jednej z części Miyamoto umieścił psopodobne potwory Chain Chompy, upamiętniając złego Spa sąsiadów, który próbował go pogryźć w dzieciństwie. " Gdy byłem mały, uwielbiałem gry o braciach Mario, np. <Mari Strikes> czy <Mario Kart Double Dash>" - mówił w wywiadzie dla DZIENNIKA Jonathan "Fatal1ty” Wendell uznawany za najlepszego profesjonalnego gracza komputerowego – potrafiłem siedzieć przy nich godzinami.

"Gry takie jak <Mario> czy <Zelda> zawojowały świat i były rewolucyjne" - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof "Danzig” Pikiewicz, jeden z szefów polskiej ligi gier komputerowych Heyah Logitech Cybersport Powered by Komputronik. Podobnego zdania jest Łukasz Kujawa. "Super Mario Bros. to pozycja kultowa" - mówi DZIENNIKOWI - "Niewiele gier ma w sobie tyle magii".

Będąc szefem designerów gier w Nintendo i dyrektorem ds. marketingu, Miyamoto nadal tworzy. Jego ostatnim dzieckiem jest przebój salonów na całym świecie - konsola Nintendo Wii. "Był czas, gdy Nintendo nie miało zbyt wielkiego wpływu na to, co dzieje się na rynku rozrywki komputerowej" - przyznał w jednym z wywiadów - "dlatego spędziłem tyle czasu na wymyślaniu nowego, ekscytującego systemu gry, który moglibyśmy wykorzystać. Tak zrodził się pomysł interaktywnej, choć dość prostej z technologicznego punktu widzenia konsoli z kontrolerem reagującym na ruchy gracza".

Wii było strzałem w dziesiątkę. W ciągu sześciu miesięcy od premiery w 2006 r. udało się mu zdeklasować mocnych rywali: konsolę Xbox 360 Microsoftu i Playstation 3 firmy Sony. Według ostatnich danych do końca marca tego roku nabywców znalazło ok. 24,5 mln sztuk Nintendo Wii. "Moim marzeniem jest, by Wii stało się dla wszystkich czymś tak naturalnym jak telewizor" - mówił w wywiadzie dla magazynu "Live” Miyamoto. I chyba jego sen się spełnia. "Swego czasu uzależniłem sie od konsoli Wii , bo pozwala mi odtwarzać wysiłek związany z dyscyplinami sportowymi, jakie uprawiałem w dzieciństwie" - mówi w wywiadzie dla magazynu "Time” Jonathan "Fatal1ty” Wendel. "Na Wii gram nawet z moją babcią, jej ulubioną grą są kręgle".