Zawsze naiwnie myślałem, że skoro producent twierdzi, że jego produkt jest najlepszy w jakiejś dziedzinie, to może niekoniecznie tak jest, ale przynajmniej podjął jakieś wysiłki, żeby tak było. Stąd też moje krytyczne uwagi do Xperii Z3, która miała mieć najlepszy wyświetlacz na rynku czy robić najlepsze zdjęcia, a ani jedno, ani drugie nie okazało się prawdą; czy Xperii Z3 plus, która miała być, zgodnie z reklamą, wodoodpornym hitem, a okazała się raczej durszlakiem, który dzięki przegrzewającemu się procesorowi można też było wykorzystywać jako piekarnik.

Dlatego kiedy dostałem do rąk Xperię Z5 Compact, starałem się nie mieć żadnych oczekiwań czy uprzedzeń. Postanowiłem zapomnieć o dwóch nieudanych podejściach i dać firmie trzecią szansę.

Początki nie były łatwe, bo trafił mi się egzemplarz biały. A tak się składa, że właśnie takie sztuki były trapione wadami ekranu i problemami z dotykiem, szeroko opisywanymi w internecie tak przez recenzentów jak i rozżalonych użytkowników. Co zrobić. Z drżeniem serca włączyłem Xperię. Po przejściu wszystkich etapów logowania telefon poinformował o możliwości zaktualizowania systemu, co też z radością zrobiłem. I przez dwa tygodnie używania Z5 Compact nie spotkała mnie ani jedna nieprzyjemna przygoda z dotykiem. Wszystko działało jak należy. Czyli - to dobrze, że firma potrafiła się uporać z problemem za pomocą aktualizacji. Ale - to źle, że w ogóle do takich kłopotów dochodzi.

Generalnie Sony za serię compact należą się słowa pochwały. Firma słusznie jakiś czas temu zauważyła, że nie wszyscy mają wielkie łapy i są też osoby, które chciałyby używać nieco mniejszych smartfonów, nie rezygnując przy tym z dobrych osiągów. Tymczasem większość firm, robiąc wersje mini swoich najdroższych modeli, ładuje do nich a to słabsze procesory, a to mniejszą ilość pamięci, gorsze aparaty czy ekrany. Czyli tworzą model ze średniej lub najniższej półki cenowej, ale dodają do niego topową nazwę i drogo go wyceniają. Sony oczywiście też nie rozdaje swoich Z-tek compact za darmo, ale tu przynajmniej wiadomo, za co się płaci.

Ekran ma 4,6 cala i rozdzielczość HD (319 ppi). To nie jest oszałamiający wynik, ale przy tej wielkości telefonu całkowicie wystarcza. Jedyna uwaga, jaką do niego mam, to zła kalibracja. Musiałem ręcznie ustawić balans bieli, gdyż przy szybkim przewijaniu literki z czarnych robiły się niemal czerwone. Dodanie niebieskiego koloru spowodowało, że od tego momentu o ekranie mogę już mówić w samych superlatywach.

Z5 compact jest dość gruba, ale dzięki temu bardzo dobrze i solidnie leży w dłoni. Tył wykonany jest z matowego szkła i w końcu nie zbierają się na nim odciski palców - mała rzecz, a cieszy. Na środku prawego boku mamy wklęsły klawisz blokady, w którym umieszczono skaner linii papilarnych. Jak dla mnie to najlepszy skaner na rynku. Po wciśnięciu przycisku wystarczy przytrzymać na nim sekundę dłużej palec i telefon natychmiast się odblokowuje. W moim przypadku jego skuteczność wynosiła 100 proc. Działał bezbłędnie, a jego umiejscowienie jest idealne - korzystało się z niego o wiele wygodniej niż z tak chwalonych przeze mnie czytników w Samsungu S6 Edge+ czy Honorze 7.

Niestety, pochwalić nie mogę umiejscowienia przycisku głośności. Wygląda to tak, jakby telefon projektowała osoba leworęczna. I zrobiła to idealnie - odblokowywanie po środku, głośność nieco wyżej, wszystko pod dużym palcem, a na samej górze spust migawki aparatu. Niestety potem projekt przejęła osoba praworęczna i cały czar prysł. Po odwróceniu telefonu przycisk głośności znalazł się w miejscu dość absurdalnym, na dole prawego boku. Sięgnąć do niego wygodnie kciukiem po prostu się nie da.

W swojej kompaktowej serii Sony zmniejsza tylko ekrany. Na podzespołach nie oszczędza. W Xperii Z5 Compact mamy 32 GB pamięci wbudowanej i 2 GB pamięci RAM oraz slot na kartę pamięci. Napędza ją topowy procesor firmy Qualcomm - Snapdragon 810. Zapewnia wysokie osiągi (doskonałe 61185 pkt w AnTuTu Benchmark), co okupione jest niestety wysoką temperaturą. Jednak w tym modelu firmie udało się opanować nadmierne przegrzewanie i wynikające z tego spadki wydajności czy zamykanie aplikacji. Czyli mówiąc wprost - takich rzeczy po prostu tu nie ma. Choć uczciwie trzeba przyznać, że telefon obciążony np. wymagającymi grami dość szybko robi się ciepły. W dłonie jednak nie parzy. Strony wczytują się błyskawicznie, a choć w internecie można spotkać narzekania na przycięcia przy wyborze np. kontaktów czy dialera telefonu, to ja przez dwa tygodnie z niczym takim się nie zetknąłem.

Za topowymi modelami Sony ciągnie się sława telefonów, które robią zdjęcia złej jakości. To o tyle zaskakujące, że z jej matryc korzysta wiele innych firm, które w dodatku dzięki odpowiedniemu oprogramowaniu potrafią wyciągnąć z nich więcej niż samo Sony. Jak więc jest w Z5 Compact? Jest naprawdę dobrze. Jeśli na chwilę zapomnimy o sporach o to, który smartfon robi najlepsze zdjęcia i zajmiemy się fotografowaniem, możemy uzyskać całkiem satysfakcjonujące efekty.

Po pierwsze, w końcu w trybie automatycznym możemy wykorzystać wszystkie 23 mpx, jakie mamy na pokładzie. Po drugie - w dość prosty i intuicyjny sposób możemy się przełączać między trybami: manualnym, automatycznym, wideo czy wybierać fotograficzne aplikacje przygotowane przez Sony. Po trzecie - focus wyostrza się bardzo szybko i sprawnie, a odwzorowanie kolorów i jasność stoją na wysokim poziomie. Zastrzeżenia można mieć czasem do zbyt dużej ilości szumów. Telefonem nakręcimy też bardzo dobry film. Jeśli więc kupujemy Xperię Z5 Compact z myślą, że jest to najlepszy fotograficzny smartfon - będziemy raczej rozczarowani. Jeśli jednak zdjęcia są dla nas jedynie przyjemnym dodatkiem do telefonu, będziemy więcej niż zadowoleni.

Tradycyjnie dla Sony na wysokim poziomie stoją możliwości dźwiękowe. Dwa głośniki umieszczono na przednim panelu, nie musimy się więc martwić, że nie usłyszymy dzwonka, gdy położymy telefon na stole. Słuchanie muzyki to sama przyjemność. Dźwięk jest czysty i głośny, mamy do dyspozycji wiele ustawień, możemy też pobierać okładki czy informacje o artystach.

Czas pracy na baterii też jest całkiem przyzwoity. Dzień intensywnego korzystania z telefonu (ogniwo o pojemności 2700 mAh) nie jest żadnym problemem. Mniej obciążony, choć wciąż połączony z internetem czy to dzięki LTE, czy przez WiFi, może wytrzymać dwa dni. I znów - na tle konkurencji to bardzo dobry wynik, ale kto korzystał już ze starszych modeli Xperii - może być rozczarowany, gdyż w porównaniu do nich czas pracy nieznacznie się skrócił.

O wodoodporności nie napiszę nic. Wybaczcie, ale po przygodach z Z3+ wolę już nie ryzykować, choć teraz wiem, że po prostu zbyt dosłownie wziąłem reklamy tego telefonu. Mój błąd.

Jak więc oceniam Xperię Z5 Compact? Zaskakująco dla samego siebie muszę napisać, że na... piątkę. To naprawdę bardzo dobry smartfon, który przypomniał mi, jak miło jest używać urządzenia wygodnego i poręcznego, które mieści się w każdej kieszeni. A że nie jest na każdą kieszeń - bo trzeba wydać na niego ok. 2500 zł? To już zupełnie inna para kaloszy.