Moja przygoda z „notesami” Xiaomi zaczęła się od żółtego Redmi Note 2 Prime, którego w 2015 r. przywiózł mi z Chin mój przyjaciel. O oficjalnej dystrybucji tej marki w naszym kraju nikt wtedy jeszcze nie myślał, telefony były sprowadzane przez internet z Chin, a forum MIUI Polska było kopalnią wiedzy o poszczególnych modelach i ich oprogramowaniu. Smartfon sprawował się na tyle dobrze i bezproblemowo, że gdy na rynek wyszła jego kolejna wersja, nie zastanawiałem się ani chwili. Metalowa obudowa (ta w Note 2 była wykonana z plastiku) i wydajny procesor (Snapdragon 650), w połączeniu z niską ceną były niezaprzeczalnymi atutami tego urządzenia. Telefon służył mi dzielnie dłuższy czas, dzieła zniszczenia dokonała dopiero moja córka, której go oddałem. Do dziś zalega w jej szufladzie, bo dobrze się kojarzy i szkoda go wyrzucić…

Redmi Note 5, który miałem do testów, idzie w ślady swoich poprzedników. To bez dwóch zdań jedno z lepszych urządzeń kosztujących około tysiąca złotych, które powinno zadowolić większość użytkowników. Choć oczywiście nie wszystkich.

Przy okazji – trzeba uważać, co się kupuje, bo Xiaomi wypuszcza tyle modeli i w tylu wersjach, że dość łatwo można się pogubić. Mój egzemplarz na pudełku miał napis Xiaomi Redmi Note 5. Ale – jest też Redmi Note 5 z innym procesorem (Snapdragon 625 – mój miał Snapdragona 636), jest wersja RN5 AI Dual Camera (taką testowałem) i RN5Pro (z ciemniejszą przysłoną aparatu).

Budowa, wykonanie

Telefon nie wykracza poza tegoroczne standardy. Z przodu mamy wyświetlacz o proporcjach 18:9, na szczęście bez notcha, z tyłu wystający aparat umiejscowiony jak w iPhone X. Przy czym jest to tył metalowy a nie szklany, dzięki czemu smartfon jest solidny i bardzo pewnie trzyma się go w ręce. Producent dorzuca też do pudełka silikonowe etui które powinno ochronić Note 5 w razie pechowego upadku.

Na środku obudowy znalazł się czytnik linii papilarnych (działa doskonale), na prawym boku przyciski włączania i regulacji głośności, na lewym wejście na hybrydowy SIM (dwa numery albo jeden plus karta pamięci), na dole micro USB (trochę wstyd, powinno być USB-C) głośnik i wejście mini-jack na słuchawki (brawo Xiaomi).

Na górze jest dioda na podczerwień, dzięki której zmienimy telefon w pilota do domowych urządzeń.

Ekran wykonano w technologii IPS TFT, ma prawie 6 cali (dokładnie 5,99) i 403 pixeli na cal. Jakość jak na średnią półkę cenową jest bardzo dobra. W sumie – telefon konkursu na najpiękniejszy model roku nie wygra, ale na najbrzydszy – też nie.

Specyfikacja, działanie

Urządzenie napędzane jest Snapdragonem 636. Wersja, którą miałem do testów, miała 4 GB RAM i 64 GB pamięci wbudowanej. W AnTuTu Benchmark taki zestaw wyciąga 115708 pkt, co jest wynikiem jak na średnią półkę bardzo dobrym, i zapewnia całkiem przyjemne i płynne działanie.

Oczywiście od czasu do czasu zauważymy niewielkie przycięcia animacji, ale nie powinny one nikogo doprowadzać do nadmiernej frustracji. Telefon spełnia w zasadzie wszystkie wymagania: jakość połączeń głosowych stoi na dobrym poziomie – przez trzy tygodnie nikt z moich rozmówców nie zgłosił żadnych zastrzeżeń, ja także słyszałem wszystkich bardzo dobrze; GPS działa absolutnie bezproblemowo i pewnie; strony internetowe wczytują się w zadowalającym tempie czy to przez LTE, czy przez WiFi. RN5 nieźle radzi sobie też z multimediami – pojedynczy głośnik zewnętrzny jest bardzo donośny (a dźwięk dość płaski), za to po podłączeniu mini-jacka jest już naprawdę dobrze – dzięki equalizerowi, systemowi poprawy dźwięku oraz możliwości jego dostosowania do używanych przez nas słuchawek. Miłośnicy mobilnej rozgrywki też będą usatysfakcjonowani, telefon nie ma kłopotów nawet z bardziej wymagającymi tytułami.

O nieodebranych połączeniach poinformuje nas dioda powiadomień, tyle, że łatwo możemy przeoczyć jej działanie – jest jednokolorowa, biała, i bardzo blada, przez co praktycznie niewidoczna, zwłaszcza w jasnych pomieszczeniach.

Minus RN5 to brak NFC. Tradycyjnie już Xiaomi nie oferuje tego modułu w swoich smartfonach klasy średniej. Widać ich głównym adresatem są kraje, w których po prostu się go nie używa (Chiny, Indie) i globalne montowanie NFC Xiaomi się nie opłaca. Choć płatności zbliżeniowe są np. w Państwie Środka niesamowicie rozwinięte (o wiele bardziej niż w Europie), tyle, że sposób płacenia jest inny – bo wykorzystujący kody QR. Jednym ten brak będzie przeszkadzał (tak jest ze mną, bo nie mógłbym już używać jako swojego głównego telefonu urządzenia, którym nie byłbym w stanie zapłacić w sklepie), dla innych zaś będzie to rzecz absolutnie bez znaczenia i nie wpływająca na jego ogólną ocenę.

Oprogramowanie

Testowy egzemplarz pracował na Androidzie 8.1 z nakładką MIUI Global 9.6, która przynosi dwie rzeczy, których jestem absolutnym fanem. Po pierwsze – obsługę telefonu gestami. Do dyspozycji mamy cały czas pełny ekran, którego nie przykrywają żadne przyciski. Nawigacja jest prosta, intuicyjna, i wchodzi w palce niemal natychmiast. Pisałem już o niej przy okazji recenzji Xiaomi Mi Mixa 2s.

Jak gesty działają? Przeciągając kciukiem od dolnej krawędzi w górę i zatrzymując go mniej więcej w połowie ekranu, pokażą się nam ostatnio używane aplikacje. Gdy jesteśmy w jakiejś aplikacji i chcemy z niej wyjść i przejść do ekranu głównego, wystarczy przesunąć kciukiem z dołu w górę, bez zatrzymywania. By zaś wykonać ruch wstecz, musimy przesunąć palcem z lewej bądź prawej krawędzi do środka ekranu.

Po drugie – to możliwość odblokowywania twarzą. Tyle, że by ta opcja została uruchomiona, należy ustawić region np. na Rosję (Ustawienia – Dodatkowe ustawienia – Region). Wtedy w sekcji „Ekran blokady i hasła” pojawi się „Zarządzaj danymi twarzy”, gdzie możemy zeskanować nasze oblicze i zezwolić, by telefon się odblokowywał po podświetlaniu ekranu. Najprościej jest wybudzić go dwukrotnym uderzeniem palca. Sam proces odblokowywania nie jest może najszybszy na świecie (smartfony Huaweia i Honora radzą sobie z tym szybciej), ale i tak wszystko przebiega bardzo sprawnie, a co ważniejsze – bezproblemowo – bo skuteczność jest niemal stuprocentowa. Ja w każdym razie od używania czytnika linii papilarnych zupełnie się odzwyczaiłem.

Nakładka MIUI pełna jest różnych ustawień – mniej lub bardziej użytecznych, o których piszę przy każdej recenzji smartfonów Xiaomi, więc zainteresowanych odeślę np. tu. W telegraficznym skrócie: mamy możliwość zmiany tapet, motywów, dostosowania jakości wyświetlacza, drugą przestrzeń, blokowanie aplikacji.
Jeśli będziemy mieli problem z działaniem programów w tle, należy udać się do aplikacji „Panel Sterowania” i tam pogrzebać w ustawieniach Baterii, tak by nie były one automatycznie zamykane.

Zdjęcia, bateria

Dwie kamery z tyłu mają 12 i 5 mpx, ta większa – dość jasną przysłonę 1.9; w modelach bez dopisku AI Dual Camera ma ona wartość 2.2. Przód to 13 mpx. Optycznej stabilizacji obrazu brak. Ale zdjęcia, jak na telefon ze średniej półki cenowej, prezentują się nad wyraz okazale. Odwzorowanie kolorów jest bardzo ładne, naturalne, bez sztucznego podbicia, ostrość łapana jest też nieźle, a dzięki drugiej kamerce całkiem nieźle prezentuje się tryb portretowy. I, tradycyjnie dla klasy średniej, wraz z ubytkiem światła spada też jakość fotografii. Moim zdaniem większość użytkowników tego modelu powinna być jednak zadowolona, z wideo zresztą też, bo choć nie nagramy filmu w rozdzielczości 4K a w FHD, to elektroniczna stabilizacja obrazu działa bardzo przyzwoicie.

Bateria ma 4000 mAh i jest jednym z największych atutów Redmi Note 5. Starcza na 2 dni pracy z dala od ładowarki. Czas pracy na ekranie zależy oczywiście od tego co robimy, ale wyniki na poziomie 5, 6 godzin nie powinny nikogo dziwić.

Czyli…

Redmi Note 5 na stronie mi-home.pl kosztuje 1049 zł. Podobnie w innych renomowanych sklepach z elektroniką. Eksplorując chińskie platformy zakupowe jesteśmy w stanie zaoszczędzić jeszcze jakieś 300, 350 zł, pod warunkiem, że nie będziemy musieli zapłacić 23 proc. VAT. W tym pierwszym przypadku propozycja jest atrakcyjna, w drugim, obarczonym pewnym ryzykiem, wręcz bardzo atrakcyjna. Ten smartfon jest propozycją dla ludzi którzy nie chcą wydawać majątku na telefon, ale wciąż chcą mieć zapewnione komfortowe i satysfakcjonujące działanie. Nic dziwnego, że linia Note od Xiaomi cieszy się w Polsce taką popularnością. A kto potrzebuje NFC – po prostu musi poszukać innego telefonu.