Mi 8 Pro i Mi 8 różnią się ilością pamięci RAM (8 kontra 6 GB), pamięcią wbudowaną (128 kontra 64 GB), baterią (tu wersja Pro przegrywa – 3000 mAh kontra 3400 mAh), czytnikiem linii papilarnych (w wersji Pro jest on zatopiony w ekranie, w wersji normalnej – umieszczono go z tyłu obudowy) i obudową właśnie – ta w smartfonie droższym jest przeźroczysta, tak by można było zobaczyć jego wnętrze, które zresztą jest bardzo efektownie wyglądającą, ale jednak atrapą. Oba telefony są w naszej redakcji, więc za jakiś czas opublikujemy ich porównanie.

A przed oficjalną premierą mogłem usiąść na chwilę z nowym szefem Xiaomi na centralną i wschodnią Europę, Skandynawię i kraje Bałtyckie, Tonym Chenem i zapytać go o plany Xiaomi związane z rynkiem polskim, ale i światowym.

dziennik.pl: Odpowiada Pan za rynek europejski, ale muszę zapytać o to, co dzieje się na świecie, zwłaszcza w kontekście napiętych stosunków gospodarczych między Chinami i USA. Około 40 proc. dochodów Xiaomi pochodzi z innych niż chiński rynków. Jak w obecnej sytuacji zamierzacie kształtować swoją politykę?
Tony Chen: Nasza firma jest wciąż młoda i rośnie w niesłychanym tempie. Pierwszym, poza chińskim, rynkiem, na którym odnieśliśmy sukces, były Indie. Teraz powoli staramy rozszerzać nasz biznes o inne kraje, jeśli dobrze pamiętam jesteśmy oficjalnie w 82, w ponad 30 z nich w pierwszej piątce firm sprzedających smartfony. Ponad 200 firm współpracuje z nami, tworząc cały „ekosystem” Xiaomi, składający się z różnych produktów. A jeśli mówimy o Stanach Zjednoczonych – to obecnie trudny rynek, ale nasza wizja to oferowanie produktów w atrakcyjnych cenach na całym świecie. Więc czemu nie USA? Zwłaszcza, że zaprezentowaliśmy już tam nasze hulajnogi, współpracujemy z Amazonem, Wallmartem.
dziennik.pl: W takim razie wróćmy do Europy. Jeśli miałby Pan ułożyć ranking rynków wg. Xiaomi – gdzie znalazłby się Stary Kontynent i Polska?
Tony Chen: Oczywiście polski rynek jest dla mnie najważniejszy, bo za niego odpowiadam (śmiech). Ale już na poważnie – jest największym z podległych mi rejonów, mamy tu świetną, wierną bazę fanów marki, co dodatkowo nam pomaga. A o tym, że Polska jest najważniejsza może świadczyć też fakt, że właśnie tu, w Warszawie, mam swoją główną siedzibę. Europa jest dla nas dość oczywistym i naturalnym krokiem, po sukcesie w Azji, Indiach, Indonezji, jesteśmy skoncentrowani na tym, by właśnie tu mocno zaznaczyć naszą obecność.
dziennik.pl: Jaki produkt Xiaomi cieszy się największym powodzeniem w Europie?
Tony Chen: Jeśli chodzi o smartfony, mamy trzy linie: Mi, Redmi i Poco. I w zasadzie wszystkie są bardzo dobrze przyjmowane przez europejskich klientów. Najnowszy produkt, Pocophone, jest absolutnym hitem, seria Redni Note zawsze sprzedawała się doskonale. Klienci są otwarci na nowości, szukają naszych nowych produktów i mają do nich duże zaufanie.
A jeśli spojrzymy szerzej, to absolutnym hitem są hulajnogi Mija. Mówiąc prawdę w wielu krajach popyt jest tak duży, że nie możemy nadążyć z dostarczaniem zamówień. Także inteligentne opaski: Mi Band 2, Mi Band 3 – sprzedają się o wiele lepiej niż się spodziewaliśmy.
dziennik.pl: Z doświadczenie wiem, że chińscy szefowie niechętnie wypowiadają się na temat konkurencji. Ale spróbuję. Która firma na naszym rynku jest dla was największym przeciwnikiem?
Tony Chen: Po pierwsze chcę wyrazić ogromny szacunek dla naszych konkurentów, robią tu świetną robotę. Ale Xiaomi jest firmą od wszystkich inną. Oferujemy najlepsze produkty pod względem designu, jakości, ale z bardzo uczciwą dla klientów ceną. Chcemy być w Polsce w czołówce pod względem sprzedanych smartfonów i na tym się skupiamy.
dziennik.pl: Jak Xiaomi odnosi się do sporów pomiędzy Unią Europejską a Googlem? (chodzi o karę nałożoną przez UE za stosowanie praktyk monopolistycznych. red.) Wiadomo już, że firma zażyczy sobie opłat za licencję na niektóre aplikacje od każdego smartfona. Jak wpłynie to na waszą politykę cenową?
Tony Chen: Bardzo uważnie przyglądamy się rozwojowi sytuacji, ale na chwilę obecną wygląda na to, że nie zmieni to naszej polityki dostarczania atrakcyjnych urządzeń po jak najniższych cenach.
dziennik.pl: W Europie, a w Polsce zwłaszcza, rozwinięte są płatności zbliżeniowe oparte na module NFC, którego w wielu waszych telefonach ze średniej półki niestety nie ma. Czy można mieć nadzieje na jakieś zmiany?
Tony Chen: To jedna z rzeczy która różni rynek chiński od Europejskiego (W Azji płatności zbliżeniowe są bardzo rozwinięte, ale opierają się na innej technologii – skanowaniu kodów QR red.). Wciąż jesteśmy tu nowi, wciąż uczymy się tego, co dla konsumentów jest ważne, bardzo uważnie wsłuchujemy się w to, co nam przekazują. I rzeczywiście, wiemy już, że NFC jest dla europejczyków rzeczą bardzo istotną. Do tej pory były w niego wyposażone jedynie nasze flagowe urządzenia, ale mogę zapewnić, że w przyszłym roku zobaczycie o wiele więcej produktów wyposażonych w ten moduł. Wciąż się uczymy, ale robimy to szybko.
dziennik.pl: I na koniec – kiedy pojawi się w Polsce wasz najnowszy hit Mi Mix 3 z rozsuwaną konstrukcją?
Tony Chen: Chcemy to zrobić jak najszybciej. Nie mogę zagwarantować, że stanie się to przed końcem roku, ale powiem jedno – warto czekać. Powiem tylko tyle, że konstrukcja typu „slider” uzależnia.