Pisząc wprost – smartfony budżetowe kosztują mało i działają kiepsko. Mają zapewnić podstawowe potrzeby użytkowników związane z komunikacją, a korzystanie z internetu i funkcje z tym związane wymagać będą od nas sporej dozy cierpliwości, (tak jak to było np. w Neffosie Y5s o którym pisałem tu). GPS bywa wielką niewiadomą, w jednych modelach nie ma z nim problemu, w innych nawigacja wyprowadzi nas w pole, także od zdjęć czy wideo nie powinniśmy wymagać zbyt wiele. Rekompensatą za te słabości jest niska cena oscylująca w granicach 300, 400 zł. Neffos C9A kosztuje 399 zł, idealnie pasuje więc do definicji taniego urządzenia.

Kolejnym krokiem jest ustalenie, dla kogo są takie telefony. Rozumiem bowiem doskonale, że wiele osób nie chce, albo po prostu nie może wydać 4,3,2 czy tysiąca złotych na smartfon. Bardzo często dorośli kupują je dzieciom, uważając że „na początek wystarczy”. No więc – nie wystarczy. Dzwonienie do rodziców jest zazwyczaj ostatnią rzeczą o której myślą nasze latorośle, one chcą oglądać swoich jutuberów, grać i korzystać z portali społecznościowych. Czyli robić dokładnie to, do czego takie telefony się nie nadają. Podobnie z kupowaniem takich smartfonów seniorom – choć tu o graniu raczej nie ma mowy, to jednak powolne działanie połączone z oswajaniem nowości jest zazwyczaj dla nich barierą nie do przeskoczenia. Budżetowce powinny moim zdaniem trafiać w ręce osób świadomych tego, jaki los sobie gotują. Ich życie z Neffosem nie byłoby tragiczne, bo producent postarał się o kilka użytecznych dodatków, ale o wspólnej drodze usłanej różami mowy być niestety nie może.

Budowa, wykonanie

Tu na szczęście wstydu nie ma i pierwsze wrażenie jest całkiem dobre. Plastik imitujący aluminium jest bardzo dobrej jakości, ramki są metalowe, mamy czytnik linii papilarnych, wszystkie przyciski (włączania i regulacji głośności) klikają się bardzo przyjemnie, jest wejście mini-jack na słuchawki – w tej klasie nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Ekran ma: nowoczesne proporcje 18:9, nie ma notcha (czyli wcięcia w górnej części), rozdzielczość HD+ z zagęszczeniem 295 pikseli na cal, co w tej cenie jest jak najbardziej do zaakceptowania i przekątną 5,45 cala, dzięki czemu telefon jest zgrabny i dobrze leży w dłoni. Wejście USB jest oczywiście starego typu micro.

Jeśli coś przeszkadza mi w wyświetlaczu, to brak powłoki oleofobowej. To specjalna warstwa, dzięki której ekran nie zbiera tłuszczu i brudu z naszych palców i łatwiej go utrzymać we względnej czystości. Tu niestety tego zabrakło i przez to telefon wyglądał mało estetycznie, ciągłe przecieranie też niewiele dawało. Być może komuś nie będzie to przeszkadzało, mi przeszkadzało to straszliwie. Generalnie jednak jak na tani telefon Neffos C9A wykonany jest nieźle.

Specyfikacja, działanie

MediaTek MT 6739 i 2 GB RAM nie wywołały mojego entuzjazmu i jak się okazało, niestety słusznie. Procesor jest słaby (46717 pkt w AnTuTu Benchmark) a RAM-u zbyt mało, by telefon działał bez problemów. Wszystko trwa długo/strasznie długo, co chwila coś się na sekundę bądź dwie zacina i przywiesza, skrócenie animacji w opcjach programisty nie pomaga wcale. Podstawowe czynności takie jak wybranie numeru z listy kontaktów, zakończenie rozmowy, włączenie bądź wyłączenie aparatu fotograficznego, wybranie punktu docelowego w nawigacji, potrafi trwać wieki. Szkoła cierpliwości. Z drugiej, pozytywnej strony – do jakości rozmów nie mam najmniejszych zastrzeżeń, a nawigacja, gdy już ustaliła trasę przejazdu, radziła sobie bez problemów w gęstej miejskiej zabudowie przy nie najlepszej pogodzie, za to więc należy jej się spory plus.

Pamięci wbudowanej mamy 16 GB, jest też możliwość jej rozbudowy kartą pamięci, a przy okazji Neffos C9A jest pełnoprawnym dual-SIM-em z dwoma gniazdami na karty SIM i osobnym na kartę pamięci – rozwiązanie bardzo wygodne i niestety niezbyt często stosowane – brawo TP-Link. Na plus obecność czytnika linii papilarnych, co w najtańszych telefonach nie jest wcale takie oczywiste. Nie działa on szybko, ale jest dość pewny w rozpoznawaniu palców, w moim przypadku odblokowywał ekran po chwili, ale za każdym razem.
Do przeglądania zdjęć mamy galerię od producenta, do odtwarzania muzyki – googlowską muzykę Play. Jakość dźwięku – wystarczająca. Miłym dodatkiem jest dioda powiadomień.

Oprogramowanie

Tu czekało na mnie kilka niespodzianek. C9A ma na pokładzie Androida 8.1 oraz nakładkę NFUI – może niezbyt piękną, za to z zaskakującymi dodatkami.
To po pierwsze: gesty, czyli możliwość nawigowania po interfejsie bez konieczności używania przycisków funkcyjnych. Cieszy, że coraz więcej producentów decyduje się na wprowadzanie tego rozwiązania, a tym bardziej, że dotyczy to także klasy budżetowej. Kolejnym zaskoczeniem było to, że gesty działały dobrze i bezproblemowo – nie miałem żadnych powodów, by na nie narzekać.

Po drugie: to odblokowywanie twarzą – czyli rzecz także dość niespotykana w smartfonach budżetowych. Działa to nie najgorzej, oczywiście przy dobrym świetle, do rozpoznawania używana jest przednia kamerka. Możemy przeskoczyć od razu do pulpitu głównego z pominięciem ekranu blokady.
Możemy także sklonować aplikacje (Facebook, Instagram), czyli używać dwóch kont na jednym urządzeniu, zmienić motywy czy wygląd ikon. Możemy też wybudzić urządzenie podwójnym uderzeniem w ekran, bądź je wygasić, ale tu – nietypowo i dość niewygodnie – dostępne jest to jedynie z poziomu ekranu blokady a nie pulpitu. Generalnie widać, że Neffos stara się, by jego nakładka była funkcjonalna, tyle, że do jej sprawnego działania z pewnością trzeba bardziej wydajnego urządzenia.

Na start dostajemy też kilka programów, np. Clean Master, które jednak bez problemu możemy odinstalować.

Zdjęcia, Bateria

Aparat tylny ma 13 mpx ze światłem 2.2, przedni – 5 mpx. Oba robią zdjęcia. Być może latem, przy słonecznej pogodzie trafi się nam jakieś dobre ujęcie. Generalnie jednak ostrość łapana jest powolutku, należy więc robić zdjęcia raczej pomnikom niż ludziom, kolory są bardzo wyprane, a gdy zapadnie zmierzch, w zasadzie nie ma sensu wyjmować C9A z kieszeni. Sytuacji nie ratuje tryb pro, który o dziwo znalazł się na pokładzie, za to fajnym dodatkiem jest możliwość zrobienia zdjęć monochromatycznych, czyli czarno-białych. Wideo nakręcimy w jakości FHD, jakiejkolwiek stabilizacji brak.

Bateria ma 3020 mAh i starczy nam na dzień, może dwa przy założeniu, że nie będziemy do telefonu sięgać zbyt często. A ponieważ działa tak jak działa, może wam się to udać.

Czyli...

Widać, że producent się stara. Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny trzeba Neffosa C9A ocenić na plus, bo generalnie da się go używać. Tyle, że mogą to robić osoby cierpliwe, te mniej będą miały z nim problem.