Dziennik Gazeta Prawana logo

Swift L5, czyli wyrób smartfonopodobny

26 czerwca 2012, 12:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
LG Swift L5
Tani, budżetowy wyrób smartfonopodobny/Media
LG chce zdobyć klientów, oferując im tanie smartfony. Nie ma w nich co liczyć na fajerwerki, jednak mają przekonać do siebie paremetrem cena/jakość. Czy LG uda się ten manewr, czy też lepiej telefony omijać? Sprawdźmy

Oto Swift L5, sprzedawany na świecie pod marką Optimus. Pod maską jednordzeniowy procesor Qualcomm taktowany częstotliwością 800 mHz. Urządzenie ma czterocalowy ekran o słabej rozdzielczości 320x480. Całość działa pod kontrolą Androida 4.0.3.

Pierwsze wrażenia? Widać, że to budżetowy telefon. Nie ma mowy o żadnych designerskich fajerwerkach, smartfon wygląda raczej, jakby był zaprojektowany przez ludzi z Ikei. I to tych od tanich, drewnianych stolików. Klapka zasłaniająca baterię i slot karty SDHC zdejmuje się ciężko i do jej podważenia przydaje się śrubokręt. Jedynym elementem łączącym L5 z potężniejszymi braćmi jest fakturowany spód obudowy.

Jak to działa? Za wolno. Jednordzeniowy, wolny procesor nie ma szans zapewnić komfortowej pracy na najnowszej wersji Androida. Są problemy z płynnością aplikacji, o wymagających można zapomnieć. Czasem problemy pojawiają się też przy przesuwaniu menu - o płynności Androida 4.0 znanej choćby z 4X, czy S3 możemy zapomnieć. Widać tu jak na dłoni, jak wymagającym systemem jest OS Google'a.

Teraz słów kilka o ekranie - to nie True HD IPS, czy Amoled. Kąty patrzenia są dość słabe, wyświetlacz nie daje sobie rady także na dworze - w słoneczne dni trzeba szukać cienia, by przeczytać SMS, czy maile. Kamera i aparat dają radę kręcić filmy, choć nie oszukujmy się - nagrania o rozdzielczości 640x480 nie będą szczytem jakości.  Ciekawym elementem jest układ NFC. Tego w budżetowym telefonie nikt się nie spodziewał. Wystarczy zbliżyć telefon do specjalnego tagu, by włączyć, czy wyłączyć odpowiednie funkcje, albo wysyłać posty na Twitterze, czy Facebooku. W przyszłości NFC może też być używany w sklepach, czy restauracjach do płatności.

Jak podsumować ten telefon? Jeśli trafi do tanich abonamentów, czy zestawów na kartę i będzie kosztował kilka złotych, to jest to dobry pierwszy telefon dla dziecka. Jest to też gadżet dla ludzi, którzy nie będą instalować wielu wymagających aplikacji, a chcą coś do dzwonienia, co przypominać będzie prawdziwy smartfon z wysokiej półki. Jednak za pełną sklepową cenę - 800 złotych, to urządzenie staje się trudne do polecenia - w tym przedziale cenowym znajdziemy choćby Lumię 710. Dokładając około 200 złotych więcej mamy do wyboru LG 2X, Black, Lumię 800, czy używane smartfony wyższej półki. A z nimi L5 przegrywa na wszystkich frontach.

Kupując L5 musimy liczyć się z wszystkimi jego minusami - fatalnym ekranem, dość topornym designem i bardzo wolnym procesorem. Urządzenie ma też kilka plusów, jak długo trzymająca bateria, czy chip NFC i niską cenę. Jednak miłośnicy zaawansowanych gadżetów powinni się od niego trzymać z daleka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: telefonlg
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj