Dziennik Gazeta Prawana logo

Jaka powinna być idealna komórka?

1 maja 2008, 22:51
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Liczba używanych dziś na świecie telefonów komórkowych jest zastraszająca: 3,3 miliarda. Tylko w ubiegłym roku sprzedano ponad 1,2 miliarda komórek. Czy po 35 latach od stworzenia pierwszej komórki wiemy, jak ma wyglądać ta idealna - zastanawia się DZIENNIK.

Odpowiedzi na takie pytania najlepiej szukać w londyńskim SoHo, na Great Pulteney Street 10. Od kilku miesięcy działa tu Studio Designu firmy Nokia, której aparaty nosi przy sobie ponad 900 milionów ludzi.

"Telefon ma być dla ludzi i ma być piękny w użyciu" - taki przepis na telefon idealny podaje Alastair Curtis, główny projektant Studia. Ale ta dość ogólnikowa i enigmatyczna receptura nie odnosi się do jednego, idealnego telefonu, komórkowego świętego Graala. Zamiast szukać czegoś, co nie istnieje, lepiej tworzyć coś, co odpowie na czyjeś potrzeby.

Badaniem tychże zajmują się zatrudnieni w Studiu antropolodzy, np. pochodząca z Korei Younghee Jung. "Na potrzeby naszych projektów odwiedzamy różne miejsca na całym świecie" - mówi. W Korei zespół Jung badał, jak ludzie korzystają z mobilnej telewizji. W Ugandzie - jak ludzie dzielą się wspólnym dobrem. W Indiach – jak radzą sobie z codziennymi obowiązkami ludzie niepiśmienni. Te pozornie niezwiązane z nowymi technologiami badania prowadzą do rozwiązań, które trafiają do masowo produkowanych telefonów komórkowych.

"W Ugandzie zobaczyliśmy, że z komórki korzysta czasem kilka osób, a przecież aparat jest z natury czymś osobistym, niemal intymnym" - opowiada Jung. Afrykańskie obserwacje zaowocowały banalnym, lecz praktycznym rozwiązaniem: telefonem nie z jedną, ale paroma książkami telefonicznymi przyporządkowanymi do poszczególnych użytkowników. Badania w Indiach przyczyniły się z kolei do stworzenia konceptualnego telefonu People First, w którym nazwiska i imiona zastąpiono fotografiami twarzy. By jeszcze bardziej ułatwić obsługę telefonu, menu zastąpiono jedną ciągłą listą dokumentującą wszystkie rozmowy i SMS-y.

"W jednym z moich ulubionych badań pytaliśmy ludzi na ulicy, gdzie noszą swój telefon" - opowiada Jung. Ankietę przeprowadzono w 11 krajach, odpytując jednorazowo do 200 osób. "Po podsumowaniu okazało się, że 60 proc. kobiet nosi je w torebce, a tyle samo panów - w przedniej kieszeni spodni" - opowiada antropolożka. Niemal połowa torebkowiczek przyznała, że często ma problem z odebraniem dzwoniącego w torbie telefonu na czas, zanim rozmówca da za wygraną i się rozłączy. Ta prosta codzienna obserwacja skłoniła designerów telefonu do umieszczenia z boku komórki małego światełka, które włącza się wraz z dzwonkiem, a dzięki któremu łatwiej jest zlokalizować komórkę w torebkowej dżungli.

Realnymi rozwiązaniami zaowocowały także wyprawy do Tajlandii, gdzie antropolodzy rozmawiali z kobietami o akceptowanych towarzysko zachowaniach. "Jedną z najgorszych rzeczy, jaka może ci się zdarzyć, nie tylko w Tajlandii, jest rozdzwonienie się telefonu w kinie, na spotkaniu czy przy kolacji" - zauważa Younghee Jung. Stąd pomysł na telefony, które można szybko i intuicyjnie wyciszyć przez odwrócenie ich wyświetlaczem do spodu.

By dowiedzieć się, jakich telefonów ludzie chcą i potrzebują, designerzy zamieniają się z nimi na role. Oddają kartki oraz ołówki i proszą o rysunki prototypów. Jak przyznają, na wiele takich amatorskich pomysłów sami nigdy by nie wpadli. Np. z warsztatów zorganizowanych w Mombaju do Londynu przyjechał rysunek telefonu, który po skierowaniu w stronę nieba ustalałby prognozę pogody. Był też pomysł na telefon "religijny" (duże głośniki, porządny mikrofon), z pomocą którego można by koordynować przebiegi procesji. W Afryce ktoś pomyślał o telefonie z dwoma wyjmowanymi aparatami cyfrowymi ("stać nas z bratem tylko na jeden telefon, ale czasami każdy chce nim fotografować coś innego").

Czy któryś z tych telefonów doczeka się realizacji? Pewnie nie, choć jak podkreśla Curtis, takie badania dają designerom dużo do myślenia - pokazują, jak różne oczekiwania mają ludzie i że nie sposób stworzyć jednego, uniwersalnego telefonu - idealnego dla każdego. "Jest bardziej prawdopodobne, że przyszłość będzie należeć do telefonów odpowiadających na konkretne potrzeby, niż do jednego, który zadowoli wszystkich" - mówi Curtis. Wszystkomającym telefonom powiemy "pa, pa". "Ale bez paniki, dopiero za jakiś czas" - uspokaja Curtis.

p

[Moja komórka jest częścią mnie

JAN CHIPCHASE*: To w dużej mierze zależy od regionu. W wielu krajach Azji kobiety cenią sobie bardziej ciemne, czarne telefony, czyli zupełnie na odwrót niż można by przypuszczać. W naszym studiu pracuje specjalny zespół zajmujący się wyłącznie wymyślaniem kolorów i faktur telefonów. Ich inspiracje często są związane z daną kulturą, tym, gdzie ma trafić dany telefon. Dla części użytkowników bardzo ważna jest możliwość spersonalizowania telefonu, jego zmiany. Stąd pomysł na wymienne obudowy do telefonów. Dzięki nim każdy, kto ma ochotę, może zindywidualizować swój telefon, uczynić go bardziej unikalnym.

Bardzo różnie. W Chinach popularne jest przyklejanie do obudowy naklejek z podobiznami własnych dzieci. W Indiach ludzie umieszczają na tapetach wyświetlacza podobizny bogów, którym oddają cześć lub… amantów z Bollywood. W Brazylii na ekranach często można zobaczyć zdjęcia posiadacza telefonu i jego ukochanej lub ukochanego. Jednak chyba najbardziej rewolucyjnym wynalazkiem jeśli chodzi o personalizowanie telefonu jest to (tu Jan wskazuje mały otworek z boku obudowy swojego telefonu).

Tak, chodzi o przywieszki. W Japonii można je zobaczyć chyba na każdym telefonie. Dzięki nim ludzie mogą pokazać, co ich interesuje, co lubią, jacy są naprawdę. Gdy wejdziesz do japońskiej firmy, to w większości przypadków wszyscy będą tam wyglądać tak samo, będą ubrani w niemal identyczne garnitury i garsonki. I tu do akcji wkracza ów otworek, do którego można przyczepić wisiorek. Wyobraź sobie nieskazitelnie, ale sztampowo ubranego biznesmena w białym kołnierzyku. W kieszeni trzyma telefon z przywieszką w kształcie deski surfingowej. I ta przywieszka przypadkiem wystaje na zewnątrz marynarki, jest na widoku. To taki wyraz buntu: "Pod tym mundurkiem jestem zapalonym surferem".

Bo tak jest naprawdę. Komórka to zwykle pierwsza rzecz, jaką widzimy rano - bo jest budzikiem. To często ostatnia rzecz, jakiej dotykamy wieczorem - gdy wysyłamy SMS-a do ukochanej osoby. Jest z nami wszędzie, w najróżniejszych sytuacjach, wierz mi, wiem o tym naprawdę sporo. To bardzo bliski przedmiot, więc jest czymś naturalnym, że odzwierciedla naszą osobowość, nasz styl, zainteresowania.

A powiedz: jakie trzy rzeczy zabierasz, wychodząc rano z domu?

Dokładnie takich odpowiedzi udziela większość ludzi, niezależnie od tego, pod jaką szerokością geograficzną zadamy to pytanie. Klucze dają ci dostęp do schronienia. Portfel i pieniądze to potężne narzędzie, najważniejszą rzeczą, jaką dają, jest możliwość kupienia picia i jedzenia. I zostaje telefon. Ten pozwala ci podróżować w czasie oraz przestrzeni.

Moim zdaniem nie. Dzwoniąc do kogoś, możesz skontaktować się z kimś, kto jest tysiące kilometrów dalej. Z kolei wysyłając do kogoś wiadomość, dajesz mu możliwość odpowiedzenia na nią, kiedy będzie chciał, a sobie - odczytania waszej dawnej korespondencji. To podróż w czasie. Okazuje się, że ta możliwość swobodnego poruszania się w czasie i przestrzeni jest czymś uniwersalnym, docenianym w każdym zakątku ziemi.

Im coś ma więcej ruchomych części, tym łatwiej to zepsuć. Ta prosta zasada odnosi się zarówno do samochodu, do miksera, jak i do telefonu komórkowego. Takim ruchomym, "ryzykownym" elementem jest klapka telefonu. Preferencje w tym względzie są często związane z trybem oraz miejscem życia posiadacza. Osoby, które cały czas trzymają telefony w bezpiecznym miejscu, np. torebce czy na biurku, będą sięgać po bardziej dekoracyjne komórki-puderniczki chętniej niż ci, którzy przebywają w warunkach narażających telefony na szwank.

*Jan Chipchase, antropolog z Design Studio firmy Nokia, blisko sześć miesięcy w roku spędza w podróży, badając zachowania i preferencje użytkowników telefonów komórkowych

p

DANIEL DHONDT*: Sami chcielibyśmy to wiedzieć. Jak zauważyłaś, w ofercie naszej czy każdej innej firmy znajdziesz oba rodzaje telefonów. To naprawdę zależy od indywidualnego gustu.

JOESKE SCHELLEN*: A także po prostu od tego, do czego telefon ma służyć. Jeśli komórka ma służyć do korzystania z multimediów i serfowania po internecie, musi mieć duży ekran. Wtedy wygodna okazuje się np. forma telefonu typu slide, gdzie spod dużego ekranu wyjeżdża klawiatura.

J.S.: Tutaj znów nie ma jednej odpowiedzi. Projektując telefon, zastanawiamy się, z jakiej jego funkcji użytkownik będzie korzystał w pierwszej kolejności. Klawisze służące tym czynnościom staramy się eksponować, inne chować. W dość ciekawy sposób udało nam się to rozwiązać w Nokii N96, gdzie część klawiatury zmienia się wraz z włączoną w danej chwili funkcją. Gdy w telefonie jest uruchomiony moduł gier, na klawiszach wyświetlają się znaczki upodabniające gadżet do mini-konsoli. Gdy włączymy odtwarzacz, zamienią się one w klawisze takie jak play czy stop.

D.D.: Nokia produkuje już jeden telefon z ekranem dotykowym i rysikiem. Stworzyliśmy go z myślą o chińskim rynku, tak aby użytkownicy mogli tam swobodnie pisać i łatwiej używać swojego języka. Był problem, a my staraliśmy się go rozwiązać. W dodatku już teraz możemy oficjalnie potwierdzić, że jeszcze w tym roku w ofercie Nokii pojawi się kolejny multimedialny telefon z ekranem dotykowym.

J.S.: Osobiście nie, chociaż mamy ich kilka w naszym studio. Używamy ich, by je lepiej poznać.

D.D.: Z naszych obserwacji wynika, że zazwyczaj na początku korzystamy głównie z jednej funkcji telefonu. Potem częściej z kolejnych, ale w rozdzielny sposób, tzn. albo przeglądamy internet, albo robimy zdjęcia. Jednak z czasem uczymy się te funkcje łączyć - robimy zdjęcia, z pomocą GPS-a oznaczamy miejsce jego wykonania, a następnie przesyłamy do swojego internetowego albumu na Flickrze.

D.D.: Twórcy telefonów wypracowali pewne kształty i proporcje, które okazały się sprawdzone. Oczywiście, projektując każdy nowy telefon, musimy się zmierzyć z kwestią rozmiaru po raz kolejny. Przed podjęciem finalnych decyzji tworzymy serie niewiele różniących się do siebie atrap, o milimetry szerszych, dłuższych, cieńszych. Rozdajemy je testerom i pytamy, czy taki telefon jest wygodny. Np. ważnym elementem telefonów z serii N jest ekran: staramy się, żeby był on możliwie duży. Jednak kiedy wyświetlacz jest duży, rozrasta się cały telefon. Jak się okazuje, na szerokość może on urosnąć całkiem sporo - użytkownicy zaakceptują taki telefon, o ile będzie on jednocześnie płaski. Gdy jest gruby i szeroki, nie da się go wygodnie obsługiwać.

J.S.: To samo tyczy się długości telefonu. Jak wynika z naszych badań, ludzie niezbyt lubią krótkie telefony, bo wówczas nie leżą one pewnie w dłoni. Wygodniej jest trzymać nieco dłuższą, choć oczywiście odpowiednio cienką komórkę. Nie może być ona jednak za długa, bo wtedy ekran będzie przeważać część z klawiaturą i telefon będzie nam wypadał z dłoni, np. podczas pisania SMS-a. Czasami kusi nas, jako projektantów, by zrobić coś węższego, smuklejszego, szerszego. Natychmiast jednak wpada do naszego pokoju specjalista od ergonomii i mówi, że taki pomysł nie ma racji bytu, bo podobne urządzenie będzie absolutnie niewygodne i nikt nie będzie chciał go używać. To oczywiście nie są sztywne zasady, granice. W miarę upływu czasu ludzie uczą się używać komórek coraz sprawniej, są bardziej biegli manualnie.

D.D.: Pewnie w sklepach IKEA widziałaś takie maszyny, które otwierają i zamykają szuflady lub imitują nacisk siadającej osoby na krzesło. Podobnie jest z telefonami i projektowaniem ich mechanizmów. Zajmują się tym nie tyle designerzy, co inżynierowie. Ile razy można otworzyć klapkę? Nie podam ci dokładnej liczby, ale jak chcesz, mogę zadzwonić do Finlandii z takim pytaniem. Każdy nowy model przechodzi u nas próby wytrzymałości - jego klapka musi wytrzymać otwieranie daną ilość razy. To samo dotyczy wysuwanych spod ekranu klawiatur. Sprawdzana jest też wytrzymałość farby, tworzywa. Gdy dany mechanizm okaże się sprawdzony, stosuje się go z reguły we wszystkich telefonach o danym kształcie.

J.S.: Telefony przechodzą też próby upadku - są zrzucane z różnej wysokości i filmowane przy pomocy superszybkich kamer, które pozwalają na odtwarzanie ruchu w zwolnionym tempie. Nawet gdy w pewnym momencie w telefonie coś pęka, to musimy się upewnić, że powstałe uszkodzenie nie stanowi zagrożenia dla użytkownika, np. że nie odłamie się ostry kawałek obudowy, który trafi człowieka w oko.

D.D.: Na pewno żywotność naszych telefonów jest o wiele dłuższa. Sama ich bateria jest projektowana tak, aby wytrzymywała więcej niż 2 - 3 lata. To, jak zużywa się telefon, w dużej mierze zależy oczywiście od użytkownika, ale zakładamy, że będzie on korzystał z danego telefonu dłużej niż kilka miesięcy.

* Joeske Schellen, senior designer w Design Studio Nokia.

* Daniel Dhondt, senior designer w Design Studio Nokia, projektant flagowego modelu Nokii – N96.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj