Awad i Tremblay uważają, że ich książki zostały bezprawnie "wchłonięte" i "wykorzystane do trenowania" ChatGPT, ponieważ chatbot generuje "bardzo dokładne streszczenia" ich powieści - wynika ze złożonego przez pisarzy pozwu. Przykładowe streszczenia dołączono jako materiał dowodowy.
Pierwszy pozew
Według Andresa Guadamuza z Uniwersytetu w Sussex, jest to pierwszy pozew przeciwko ChatGPT, który dotyczy praw autorskich. Dodaje, że dzięki niemu zostaną zbadane "granice legalności" działań w przestrzeni sztucznej inteligencji.
Książki stanowią idealne, duże modele do treningu językowego, ponieważ zwykle zawierają wysokiej jakości, dobrze opracowaną prozę - stwierdzili prawnicy pisarzy Joseph Saveri i Matthew Butterick w komentarzu dla "Guardiana".
Awad i Tremblay podkreślili w pozwie, że OpenAI "nieuczciwie" czerpie zyski ze "skradzionych tekstów i pomysłów" i wezwali do odszkodowania finansowego w imieniu wszystkich autorów w USA, których prace rzekomo zostały wykorzystane do szkolenia ChatGPT. Chociaż autorzy dzieł chronionych prawem autorskim mają nad sobą duży parasol prawny, konfrontują się z firmami, takimi jak Open AI, które zachowują się tak, jakby te prawa ich nie dotyczyły - skomentowali Saveri i Butterick.
Udowodnienie, że pisarze doznali krzywdy finansowej z powodu szkolenia ChatGPT z wykorzystaniem chronionego prawem autorskim materiału, może być jednak trudne. ChatGPT może pracować "dokładnie w ten sam sposób", nawet jeśli nie "skonsumował" powieści, ponieważ jest trenowany na podstawie wielkiego bogactwa informacji zawartych w internecie, w tym np. dyskusji użytkowników, którzy przeczytali książki - uważa Guadamuz.
Ze sztuczną inteligencją wkrótce stanie się to samo, co z muzyką cyfrową, telewizją i filmami i będzie musiała respektować prawa autorskie - twierdzą jednak prawnicy pisarzy.
Zauważyli oni również, że "ironiczne" jest to, iż narzędzia "tzw. sztucznej inteligencji" opierają się na danych tworzonych przez ludzi. Ich systemy całkowicie zależą od ludzkiej kreatywności. Jeśli doprowadzą do bankructwa ludzkich twórców, wkrótce doprowadzą do bankructwa samych siebie - uważają Saveri i Butterick.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.