Dziennik Gazeta Prawana logo

Cyberatak na brytyjską Komisję Wyborczą. "Główny podejrzany od lat ingeruje w demokratyczne wybory"

9 sierpnia 2023, 12:50
[aktualizacja 9 sierpnia 2023, 12:50]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
internet, hakerzy, bezpieczeństwo
internet, hakerzy, bezpieczeństwo/ShutterStock
To Rosja jest głównym podejrzanym o cyberatak na brytyjską Komisję Wyborczą, w efekcie którego mogły zostać wykradzione dane ok. 40 mln osób - podały w środę dzienniki "Times" i "Daily Telegraph".

We wtorek Komisja Wyborcza ujawniła, że padła ofiarą "złożonego cyberataku" ze strony "wrogich podmiotów", w wyniku czego hakerzy zdobyli dostęp do kopii rejestrów wyborczych, które zawierały nazwiska i adresy wszystkich osób zarejestrowanych jako uprawnione do głosowania w latach 2014-2022.

Włamanie zostało wykryte w październiku 2022 roku, ale hakerzy po raz pierwszy uzyskali dostęp do systemów Komisji w sierpniu 2021 roku.

"Komisja zapewniła, że nie ma ryzyka"

Komisja zapewniła, że nie ma ryzyka, by mogło to wpłynąć na wyniki jakichkolwiek wyborów i wyjaśniła, że wiele z tych danych i tak znajdowało się w domenie publicznej w innych miejscach, ale atak podkreśla zagrożenie dla procesów wyborczych ze strony hakerów. W przekazanych informacjach nie wspomniano nic na temat potencjalnych sprawców, poza zwrotem o "wrogich podmiotach".

Główny podejrzany

Jednak według źródeł cytowanych przez "Times" i "Daily Telegraph", głównym podejrzanym jest Rosja. "Times" podał w środę, że podczas trwającego od dziesięciu miesięcy śledztwa zebrano dowody na rosyjską aktywność, choć na obecnym etapie nie jest jeszcze jasne, czy hakerzy mieli powiązania z Kremlem. "Daily Telegraph" ujawnił z kolei, że w systemie wykryto ransomware, oprogramowanie, które blokuje dostęp do systemu komputerowego lub uniemożliwia odczyt zapisanych w nim danych, a następnie żąda od ofiary okupu za przywrócenie stanu pierwotnego.

Obie gazety cytują Davida Omanda, byłego szefa brytyjskiego wywiadu elektronicznego GCHQ, który powiedział radiu BBC4, że Rosja byłaby "pierwsza na mojej liście podejrzanych". Rosjanie - i wskazuję na nich w szczególności - od kilku lat ingerują w demokratyczne wybory - pomyślmy o wyborach w USA w 2016 r., a następnie o wyborach we Francji, a następnie o wyborach w Niemczech, a nawet o naszych własnych wyborach w 2019 r. - wskazał.

Podobnego zdania jest były szef brytyjskiego wywiadu MI6 Richard Dearlove. "Rosja byłaby na szczycie listy podejrzanych o kilka długości. Rosja Putina widzi siebie w bezpośrednim konflikcie z Zachodem. Uważa, że toczy wielką wojnę. Na drugim miejscu postawiłbym Chińczyków ze względu na wartość, jaką przywiązują do długoterminowego gromadzenia danych związanych z ich strategicznymi interesami" - powiedział "Daily Telegraph".

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj