Miedziowy koncern nie rezygnuje rzecz jasna z rozwoju biznesu za granicą, bo cały plan inwestycyjny na najbliższe lata to 15 mld zł, jednakże lwia część tej kwoty ma trafić do krajowych aktywów koncernu. Władze firmy przekonują, że nie wynika to z rozczarowania zagranicznymi inwestycjami, choć kilka z nich, z Sierra Gorda na czele, nie okazało się tak atrakcyjne, jak to się wcześniej wydawało. Jest to raczej konsekwencją struktury działalności koncernu.

Tu jest przyszłość

– 80 proc. naszej działalności przypada na Polskę. Tu jest przyszłość KGHM w długiej perspektywie, jeśli chodzi o udostępnianie nowych złóż i wydobycie w przyszłości – mówił w niedawnym wywiadzie prezes koncernu Marcin Chludziński.

Można się zatem spodziewać systematycznej i – jeśli wziąć pod uwagę skalę nakładów – wcale nie powolnej budowy wartości firmy. Władze spółki najwyraźniej doszły do – słusznego skądinąd – wniosku, że aby w przyszłości móc w ogóle rozważać dalszą ekspansję zagraniczną koncernu (np. poprzez przejmowanie kolejnych podmiotów), należy najpierw wzmocnić krajowe fundamenty miedziowego biznesu.

11 mld zł to pokaźna kwota, ale i potrzeby kapitałowe KGHM są potężne. Nie dlatego bynajmniej, że koncern jest przestarzały, ale dlatego, że w szybko zmieniającej się rzeczywistości biznesowej, przy rosnącej roli nowych technologii i coraz większej niestabilność na rynkach surowcowych trzeba sporo wysiłku, aby nie tylko nadążać za konkurencją, ale też spróbować ją wyprzedzić, planując o dwa kroki naprzód.

Kurs na nowe złoża

Zawsze przy okazji formułowania planów inwestycyjnych pojawiają się ogólne stwierdzenia: poprawa efektywności, modernizacja, budowa wartości. Ale pod nimi kryją się realne pieniądze, które zostaną wydane na konkretne maszyny i hale fabryczne. Na co zatem pójdą te ogromne pieniądze?

Można powiedzieć, że już idą, bo większość inwestycji, które pochłoną owe 11 mld zł już jest w toku. To naturalne – bo w takiej branży jak górnictwo miedziowe projekty inwestycyjne liczy się w latach. Większe nakłady mogą oznaczać jednak ich przyspieszenie.

Jednym z najważniejszych, już realizowanych, projektów jest przygotowanie do wydobycia w obszarze Głogów Głęboki–Przemysłowy. Szacowane zasoby bilansowe rudy w tym rejonie to niemal 300 mln ton, o średniej zawartości miedzi na poziomie 2,40 proc. To bardzo dobry wynik – średnia dla koncernu wynosi bowiem 1,85 proc. (chociaż w Sieroszowicach, wg. danych KGHM, nawet 2,65 proc.). Eksploatacja w tym rejonie ma duże znaczenie dla przyszłości miedziowego giganta – złoża stanowią około jednej czwartej zasobów miedzi i około jednej trzeciej zasobów srebra we wszystkich obszarach koncesyjnych KGHM w Polsce. Obecnie do eksploatacji złoża wykorzystuje się infrastrukturę kopalni Rudna i Polkowice-Sieroszowice.

Z impetem w głąb

To trudny i przyszłościowy projekt. Trudny – bo złoża, chociaż bogate, położone są bardzo głęboko – poniżej 1200 m. Przyszłościowy – bo, po pierwsze, jego realizacja (ze względu na wspomniane trudności) jeszcze potrwa, a po drugie, efekty jego realizacji KGHM odczuje w pełni dopiero pod koniec następnej dekady. – Szacujemy, że w latach 2028–2035, czyli w okresie największego nasilenia robót eksploatacyjnych, produkcja z tego obszaru będzie wynosić 10–11 mln ton rudy oraz 200–220 tys. ton miedzi elektrolitycznej rocznie – mówił we wspomnianym już wywiadzie prezes Marcin Chludziński.

Aby się dostać do tych bogatych złóż, trzeba się mocno nakopać. Obecnie trwają prace przy szybie GG1 w Kwielicach (gmina Grębocice), którego docelowa głębokość ma wynieść 1350 m. Budowa nowego szybu prowadzona jest etapami i zakończy się w 2020 r. Będzie to najgłębszy z 31 szybów w Zagłębiu Miedziowym.

Niebawem rozpoczną się prace przy szybie GG2 „Odra” w gminie Żukowice. Równolegle będzie powstawać infrastruktura naziemna, bo dziś szyb górniczy, wbrew powszechnym wyobrażeniom, nie jest jednie bardzo głęboką dziurą w ziemi. W tym przypadku potrzebna będzie również budowa stacji klimatycznej, która będzie schładzała powietrze na tych ekstremalnych głębokościach. Bez tego eksploatacja tego złoża byłaby niemożliwa.

KGHM rozgląda się również za następnymi złożami. Obecnie prowadzone są prace w zakresie poszukiwania i rozpoznania ekonomicznej mineralizacji miedziowej na obszarach Retków-Ścinawa i Głogów, w celu – jak podaje koncern – zwiększenia bazy zasobowej w regionie. W kolejce czekają następne – KGHM przymierza się do wykonania prac geologicznych w obszarze Kulów oraz Bytom Odrzański, w przypadku uzyskania przez spółkę koncesji. Trzeba na ten cel zabezpieczyć w firmowym budżecie środki, i to zostało zrobione.

Nie tylko pod ziemią


W powszechnym odbiorze KGHM to koncern górniczy. Górnictwo miedziowe nie polega jednak jedynie na wykopaniu spod ziemi rudy, w praktyce większość procesów technologicznych odbywa się na powierzchni, gdzie z rudy wytapiany jest tak potrzebny gospodarce metal.

Także w tym przypadku plany inwestycyjne są ambitne. Obecnie trwają prace umożliwiające zwiększanie wydajności pieca zawiesinowego w Hucie Miedzi Głogów I, mające na celu osiągnięcie zakładanych parametrów produkcyjnych, w tym np. uruchomienie instalacji do prażenia koncentratu miedzi.

Inwestycje trwają również w należącej do koncernu Hucie Miedzi Legnica, gdzie rozpoczęła się budowa pieca wychylno-topielno-rafinacyjnego, który umożliwi zwiększenie produkcji miedzi, dzięki możliwości przetopu zwiększonych ilości złomów.

Miedzowy gigant, idąc z duchem czasu, inwestuje w nowe technologie, realizując program KGHM 4.0. Kolejne dziesiątki milionów złotych finansują zatem projekty, które poprawiają komunikację, bezpieczeństwo pod ziemią poprzez identyfikację pracowników, dają możliwość analizowania ogromnych ilości danych (tzw. Big Data), dotyczących efektów produkcji czy przewidywania zagrożeń związanych z tąpnięciami.

Środowisko to też biznes


Gospodarka w obecnych czasach to nie tylko maksymalizacja zysku, ale także minimalizowanie negatywnego wpływu na środowisko. Ograniczenie szkodliwych emisji to dla przemysłu, zwłaszcza takiego jak miedziowy, perspektywa sporych wydatków. Traktowane są one jednak jako inwestycja, która może przynieść wymierne zyski. I nie chodzi tylko o zagrożenie ewentualnymi sankcjami za łamanie regulacji środowiskowych UE (chociaż te mogą być dotkliwe), ale o zwykły rozsądek. Mniejsze zanieczyszczenia to zdrowsze otoczenie koncernu, które też może mieć swój wymiar finansowy.

Najpierw jednak trzeba zainwestować. I to niemało. Miedziowy potentat w ostatnich miesiącach kontynuował również (i zamierza to robić w przyszłości) nadbudowę zapór zbiornika unieszkodliwiania odpadów poflotacyjnych „Żelazny Most”, a w maju ruszyła jego rozbudowa o tzw. Kwaterę Południową (I faza projektu ma wartość 580 mln zł), która wraz ze stacją segregacji i zagęszczania odpadów powinna zabezpieczyć potrzeby spółki po 2026 r., do co najmniej 2037 r.

Koncern wdraża również – wynikający również z dyrektywy UE – standard BAT (najlepszych dostępnych technologii) dotyczący emisji szkodliwych dla środowiska zanieczyszczeń. W przypadku potentata miedziowego problemem są związki arsenu – stąd właśnie program ograniczenia ich emisji BATAs. Ruszył on w październiku 2017 r. Składa się z 26 nowych projektów inwestycyjnych, w tym 20 w Hucie Miedzi Głogów i 6 w Hucie Miedzi Legnica. KGHM zrealizuje także równolegle 20 projektów z zakresu ochrony środowiska powiązanych z Programem BATAs.

Zostaną kupione nowe instalacje technologiczne lub zmodernizowane już działające, co w efekcie poprawi stopień oczyszczania z pyłów emitowanych przez huty gazów. Planowana jest m.in. wymiana zabudowy nowoczesnych systemów filtrów, hermetyzacja procesów i innowacyjna instalacja, która ma usuwać arsen w postaci skorodytu (czyli w postaci stałej). Dzięki realizacji tych projektów zostanie maksymalnie zmniejszona ilość odczynników emitowanych do powietrza, gleby i wód.

Dotyczy to nie tylko terenów obu zakładów i ich bezpośredniego sąsiedztwa, lecz także terenów znajdujących się w znacznej odległości od nich. Zakończenie programu przewidziane jest do sierpnia 2023 r. Jednak kluczowe projekty, których efekty będą miały znaczący wpływ na poprawę środowiska, zostaną zakończone już do czerwca 2020 r.

Liczenie zysków

Inwestycja różni się od wydatku tym, że w określonej perspektywie czasowej ma przynieść zysk. I taki właśnie charakter mają planowane przez KGHM wydatki na najbliższe lata. Setki milionów przeznaczone na eksploatacje nowych złóż dadzą firmie pewność przychodów w kolejnych dekadach, inwestycje w huty zwiększą ich efektywność, a co za tym idzie – rentowność. Wydatki na ochronę środowiska na krótką metę zmniejszą koszty, jakie wynikałyby z ewentualnych kar za zanieczyszczanie, w dłuższej jednak przyniosą zyski wynikające z funkcjonowania w zdrowszym otoczeniu.

Jak zawsze inwestycje mają na celu zwiększenie zysków i wartości firmy, jednak zyski trafią nie tylko do skarbca KGHM. Większe zyski oznaczają bowiem większe pieniądze, które trafiają zarówno do budżetu państwa, jak i do budżetów lokalnych z tytułu podatków. Na rozwoju firmy skorzystają więc nie tylko akcjonariusze.

Partner