Dziennik Gazeta Prawana logo

Szaleństwa panny Chloe, czyli pożegnanie z Uncharted. RECENZJA "Zaginionego Dziedzictwa"

15 września 2017, 18:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uncharted Zaginione Dziedzictwo
Uncharted Zaginione Dziedzictwo/Media
Naughty Dog żegna się z fanami serii Uncharted grą, w której główną rolę odgrywają wreszcie kobiety. Znana z drugiej części sagi Chloe Frazer, szuka zaginionego „kła Ganesza”. Czy warto sięgnąć po ten dodatek, który w zasadzie jest pełną grą?

Główną bohaterką jest Chloe Frazer, która razem z Nadine Ross szukają w Indiach zaginionego, bezcennego przedmiotu, znanego jako „Kieł Ganesza”. Jak przystało na serię, nasze bohaterki muszą mieć odpowiedniego przeciwnika. Tym razem to Asav, uważający się za potomka starożytnych królów, który chce przejąć władzę nad Indiami. Nasze bohaterki muszą więc nie tylko przeskakiwać przez przeszkody, zmagać się z zagadkami, ale też stawiają czoła hordzie rebeliantów.

Gra ma świetnie rozwinięty wątek fabularny. Tu nie ma mowy o przyjaźni Nathana z Sullym. Obie panie nie pałają do siebie sympatią, a pracują ze sobą, bo muszą. Wyraźnie to słychać podczas rozmów bohaterek, które początkowo dogryzają sobie, potem zaś powoli zaczyna się między nimi rodzić nie tyle przyjaźń, co szacunek.

Dialogi, jak przystało na Uncharted, są dobrze rozpisane, świetnie też dobrano angielskie głosy głównych bohaterek. Wersja polska nie potrafi oddać, że Chloe, wychowywana w Australii, mówi z akcentem z tamtego kontynentu, zaś Nadine ma akcent południowoafrykański. Dlatego, jeśli tylko znacie angielski, warto zagrać w oryginalną wersję językową.

Schemat walki przeniesiono żywcem z Uncharted 4 - tu także możemy podkradać się do wroga i zdejmować przeciwników po cichu, bądź wskoczyć w wir akcji. Nasze panie radzą sobie jednak lepiej, niż Nathan i Sully. Dużo lepiej współpracują w walce i gdy nasza bohaterka złapie wroga, ten wówczas jest atakowany przez Nadine.

Jeśli zaś chodzi o mechanikę reszty rozgrywki, to dalej mamy do czynienia z klonem "Tomb Raidera". Wspinamy się po ścianach skalnych, przeskakujemy ruiny i po drodze rozwiązujemy zagadki. Nie są one zbyt trudne. Nie jest to przecież seria "Myst". Czasami gra może irytować przez sztuczne przedłużanie rozgrywki. Przykład? Nasze bohaterki biegną przez most, Nadine przebiega bez problemu, a pod Chloe zarywają się kamienne przęsła i trzeba przez kilka minut skakać po półkach skalnych, by dotrzeć do celu.

Silną stroną "Zaginionego Dziedzictwa" jest grafika. Naughty Dog wycisnęło z PS4 ostatnie gramy mocy. Scenerie są prześliczne, zadbano o każdy detal zarówno stroju bohaterek, jak i starożytnych ruin.

Podsumowując, "Lost Legacy" to gra stworzona dla fanów serii. Kto zna "Uncharted" poczuje się w tej grze, jak w domu. Dla fanów to pozycja obowiązkowa, nowi gracze zaś powinni najpierw sięgnąć po 2 i 4 część serii, by lepiej wczuć się w klimat i wiedzieć, dlaczego obie bohaterki gry zachowują się wobec siebie, jak się zachowują

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: Uncharted
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj