Dziennik Gazeta Prawana logo

NEWS "DGP": Ściągnąłeś film? Dostawca internetu wyda cię prokuraturze

1 lipca 2014, 06:28
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
haker internet komputer laptop
haker internet komputer laptop/Shutterstock
Dane ponad 100 tys. internautów są już w rękach prokuratury. Chodzi o tych, którzy udostępnili w sieci kilka polskich filmów. Operatorzy telekomunikacyjni mają pełne ręce roboty.

Jedna z warszawskich kancelarii prawnych występuje przeciw internautom, którzy bezprawnie rozpowszechniają filmy: „Czarny czwartek”, „Obława”, „Last minute”, „Być jak Kazimierz Deyna”, „Drogówka”. Do współpracy z prokuraturą zmuszeni zostali najwięksi dostawcy internetu stacjonarnego.

Zapytaliśmy sześć firm (Multimedia, Vectra, Netia, Orange, Cyfrowy Polsat i UPC), czy dostały wnioski o dane swoich klientów i ile ich było. Trzy z nich potwierdziły i zgodziły się, ale tylko pod rygorem niepodawania ich nazw, zdradzić szczegóły.

Operator nr 1: .

Drugi operator mówi już o wnioskach dotyczących ok. 30 tys. osób. I zastrzega, że normalnie w ciągu całego roku otrzymywał we wszelkiego rodzaju sprawach pisma dotyczące ok. 5 tys. osób. – dodaje.

Ale to jeszcze nic. Operator nr 3 w połowie marca otrzymał 500 decyzji wydanych jednego dnia przez pruszkowską prokuraturę. Każda dotyczyła od 1 do 20 tys. IP. Łącznie chodzi o dane ponad 60 tys. osób.

W tej chwili Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadzi cztery postępowania w sprawie rozpowszechniania bez uprawnienia czterech polskich filmów. A właśnie wpłynął do niej wniosek w sprawie piątego filmu: „Drogówki”. Na razie nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów – internauci są wzywani na przesłuchania jako świadkowie.

Rzecznikowi warszawskiej prokuratury okręgowej zadaliśmy pytanie, ile osób musi się liczyć z zarzutami. –– odpowiedział.

Policja zarobiona, prokuratorzy zawaleni

Poniedziałkowy poranek na jednym z warszawskich posterunków. Starszy aspirant spisuje zeznania 30-letniego mieszkańca Warszawy, który został wezwany jako świadek w związku z nielegalnym rozpowszechnianiem utworu, a konkretnie filmu „Czarny czwartek”. –

– odpowiada policjant.

Nie jest to odosobniony przykład. Jak wynika z danych zebranych przez DGP, co najmniej 100 tysięcy internautów albo już dostało takie wezwania do złożenia zeznań, albo dostanie je w najbliższym czasie. Po tych wezwaniach czeka ich kolejna niespodzianka: pismo z propozycją przedsądowej ugody z rachunkiem na 550 zł.

Tak wygląda system opracowany przez niemiecką firmę Baseprotect. O tym, że namawia polskich producentów filmowych do udzielenia jej pełnomocnictw w sprawie łamania praw autorskich, piszemy od wielu miesięcy. Najpierw namówiła do tego producenta „Czarnego czwartku. Janek Wiśniewski padł” firmę NordFilm, potem odpowiedzialną za produkcję „Obławy” i „Być jak Kazimierz Deyna” Scorpion Arte, a następnie Ent One odpowiedzialną za „Last minute”. Ostatnio do jej klientów dołączył także Film IT, który wyprodukował „Drogówkę”.

– mówi nam Dariusz Pietrykowski z Film IT.

Ta „wypracowana ścieżka” to współpraca z warszawską Kancelarią Anny Łuczak, która w imieniu producentów filmowych składa w pruszkowskiej prokuraturze rejonowej zawiadomienia o popełnianiu przestępstwa z art. 116 prawa autorskiego. Zgodnie z tym przepisem, kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu lub nagrania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Po takim zawiadomieniu prokuratura rozpoczyna śledztwo w sprawie. Pierwsza taka sprawa w Pruszkowie z wniosku kancelarii Anny Łuczak zaczęła się rok temu. Dziś, jak informuje nas rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej, nad tymi sprawami pracuje już czterech prokuratorów – każdy zajmuje się jednym filmem.

– dodaje Pietrykowski.

Prokuratura na podstawie listy IP internautów, którzy nielegalnie wskazane filmy rozpowszechniali, kieruje wnioski do dostawców internetowych o podanie, do kogo konkretnie dane IP należy. Ci zgodnie z ustawą o świadczeniu usług internetowych takie dane muszą udostępnić. Następnie internauci są wzywani do złożenia zeznań. Kancelaria jako strona w sprawie, mając wgląd do dokumentacji przygotowywanej przez prokuraturę, wysyła do nich propozycje ugody, o ile zapłacą karę: 550 zł. – – mówi radca prawny Piotr Iwanicki specjalizujący się w prawie nowych technologii, prowadzący bloga GeekLaw.pl. – – dodaje ekspert i tłumaczy, że nawet podpisanie takiej ugody i zapłacenie wnioskowanej kary przed odpowiedzialnością karną nie chroni. Prokuratura przecież raz rozpoczętego postępowania nawet w przypadku ugody nie musi zakończyć, bo cofnięcie wniosku o ściganie uzależnione jest od zgody prokuratora.

Ile osób zdecydowało się zapłacić – nie wiadomo. Kancelaria Anny Łuczak mimo naszych wielokrotnych próśb o kontakt nie odpowiedziała. Prokuratura wie tylko tyle, że dotychczas żadnemu z internautów nie postawiła jeszcze zarzutów. – – dodaje Iwanicki.

Jeden z operatorów komentuje: –.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ściągnąłeś film, dostałeś rachunek i wezwanie na policję. Co robić? PORADNIK >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj