Dziennik Gazeta Prawana logo

Snapchat miał być drugim Facebookiem. Traci użytkowników i pieniądze

14 sierpnia 2018, 07:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tablet z otwartą stroną serwisu Snapchat
Tablet z otwartą stroną serwisu Snapchat/Shutterstock
Platforma do dzielenia się zdjęciami miała być drugim Facebookiem. Dzisiaj jest w odwrocie.

Snapchat – serwis społecznościowy opierający się na wysyłaniu i odbieraniu zdjęć – notuje systematyczne straty od lat. W II kwartale ujemny wynik sięgnął 353 mln dol. przy 262 mln dol. przychodów. Nie to jednak jest dla inwestorów najbardziej bolesne. Większy problem widzą w tym, że aplikacja po raz pierwszy zanotowała spadek liczby dziennych użytkowników. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku korzystało z niej 191 mln osób. W kolejnym kwartale o 3 mln mniej. Po milionie użytkowników firma straciła w Ameryce Północnej i Europie. Odpływ zanotowano również w Azji i Afryce.

Efekt: przed publikacją wyników w ubiegłym tygodniu kurs spółki na nowojorskiej giełdzie przekraczał 13 dol. Gdy rynek poznał rezultaty, notowania poszły w dół o prawie dolara.

To jednak nie zraziło saudyjskiego księcia Alwaleeda Bin Talala. Ogłosił on kilka dni temu, że zainwestuje w aplikację 250 mln dol. – Snapchat jest jedną z najbardziej innowacyjnych platform społecznościowych na świecie. Wierzymy, że dopiero zaczął odkrywać swoje prawdziwe możliwości – oświadczył Al-Waleed (w przeszłości inwestował m.in. w Citibank, Apple czy koncern mediowy News Corp).

Rynek jest odmiennego zdania. Akcje Snapchata tracą niemal nieprzerwanie od momentu jego wejścia na giełdę na początku marca 2017 r. Giełdowy debiut aplikacji okrzyknięto wielkim sukcesem prezesa Evana Spiegela. Ten po publikacji kolejnych słabych wyników uspokajał akcjonariuszy. – Życie nie polega na robieniu pieniędzy i zbieraniu nagród. Życie polega na tym, żeby zmieniać sposób, w jaki ludzie doświadczają rzeczywistości.

Takie podejście nie przeszkodziło mu jednak zgromadzić majątku wycenianego przez "Forbesa" na 3 mld dol.

– tłumaczy Michał Lewandowski, prezes agencji transformacji cyfrowej Semper Iratus. Chodziło o zachęcenie celebrytów do opłat za promocję na platformie, tak jak zrobił to Facebook. Umożliwia on firmom zwiększenie zasięgu zamieszczonych treści za opłatą. – – dodaje Lewandowski.

Bezpośrednim beneficjentem zmian był Facebook. To on przejął od Snapchata ruch w serwisie generowany przez celebrytów. Jak? Zaoferował im podobne do Snapchata rozwiązanie – "relacje" (ang. story), które umożliwiają umieszczanie fotografii tylko na 24 godziny.

– zauważa Lewandowski.

Firma zaczęła się wycofywać ze zmian po tym, jak zaczęli przeciwko nim protestować zarówno zwykli użytkownicy, jak i influencerzy. To osoby, które swoimi wpisami generują ruch na portalach społecznościowych. Notowaniom akcji właściciela serwisu na razie to jednak nie pomogło.

Snapchat zarabia głównie na reklamach, które wyświetla pomiędzy treściami udostępnianymi przez znajomych i influencerów.

– mówi Lewandowski.

W przypadku Snapchata własnym pomysłem są np. spersonalizowane geotagi. To nakładki na zdjęcia, które pozwalają odczytującemu określić miejsce ich zrobienia. One są darmowe, ale firma bierze pieniądze od partnerów biznesowych za umieszczanie na takich zdjęciach ich logo. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj