Zacznijmy od designu. Projektanci LG zdecydowali się na zastosowanie bardzo cienkich ramek, które sprawiają, że urządzenie - zwłaszcza, gdy wisi na ścianie - wygląda jak tafla szkła. Problemy pojawiają się za to, jeśli chcemy postawić go na szafce - by zachować pozory lekkości sprzętu, producent zdecydował się na cienkie nóżki przy dolnych rogach telewizora. To sprawia, że musimy mieć naprawdę długi stolik RTV, a do tego urządzenie jest mniej stabilne, niż produkty z masywną centralną stopką - te nogi nie sprawdzą się, jeśli w domu mamy szalejące młode koty.

Reklama

Jeśli zaś chodzi o jakość obrazu, to trzeba pamiętać, że "pod maską" testowanego telewizora jest matryca IPS - to znaczy, że możemy zapomnieć o takim poziomie czerni czy nasyceniu kolorów, jak w przypadków matryc VA. Do tego LG zastosowało dość wredną sztuczkę. W tańszych telewizorach tej firmy mamy do czynienia z matrycą IPS M+, która nie spełnia wszystkich standardów 4K. O co chodzi? Na każde 4 piksele tylko jeden ma wszystkie 3 kolory. Pozostałe piksele mają tylko dwa kolory plus biały subpiksel. Eksperci wyliczyli więc, że pozioma rozdzielczość wynosi nie, jak wymagają standardy 4K 3840, a 2880. A to dość duża różnica.

LG twierdzi jednak, że taka rozdzielczość wciąż spełnia normy wielu międzynarodowych stowarzyszeń, a do tego, dzięki odpowiedniemu podświetleniu ekranu i kilku innym technologiom, nie widać różnicy między matrycą RGBW a prawdziwym 4K. Jak jest naprawdę? Dla zwykłego klienta dużej różnicy nie będzie - tak naprawdę, dopiero po obserwacji tekstu, wyświetlanego na ekranie telewizora, pod lupą pozwoli stwierdzić, który ma prawdziwą matrycę 4K - większości telewidzów nie będzie to przeszkadzało. Nie ulega jednak wątpliwości, że LG postępuje trochę nieładnie, nie informując klientów o swoich sztuczkach.

Sam obraz wygląda zaś całkiem nieźle - kolory są odpowiednio nasycone, poziomy czerni też nie są tragiczne (choć gorsze, niż na matrycach VA konkurencji). Do tego telewizor ma wbudowaną obsługę HDR, co w przyszłości, gdy zarówno stacje telewizyjne czy producenci filmów zaczną wykorzystywać tę technologię, będziemy w stanie z niej korzystać. Z kolei jakość dźwięku, jak na telewizyjne głośniki jest w porządku.

Podsumowując - 55-calowy telewizor serii UH65 byłby udanym urządzeniem - ma bardzo przyzwoitą cenę i dobrą jakość obrazu. Jest tylko jeden problem - nie jest w pełni 4K i przy niektórych treściach, wyświetlanych na obrazie, bardziej wprawne oko użytkownika może to wyłapać. Dlatego też prawdziwi kinomaniacy powinni ten model ominąć i, jeśli chcą kupić produkt LG - wybrać jeden z modeli Super UHD.

Reklama