Dziennik Gazeta Prawana logo

Dane w chmurze, czyli gdzie one tak naprawdę są?

13 sierpnia 2022, 10:53
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Chmura komputerowa
<p>Chmura komputerowa</p>/shutterstock
Trzymamy coś w chmurze, chmura coś za nas oblicza, oprogramowanie aktualizuje się w chmurze. Te i inne zbitki słowne weszły już do słownika nie tylko programistów, czy osób pracujących w działach IT, ale też “zwykłych” użytkowników internetu. Gdzie są jednak przetrzymywane dane i gromadzone zasoby, które umożliwiają natychmiastowe ich analizowanie i obliczanie skomplikowanych algorytmów?

opisuje Tomasz Dwornicki, założyciel Hostersi Sp. z o.o., specjalizującej się w dostarczaniu rozwiązań IT w obszarach projektowania infrastruktury serwerowej, wdrażania chmury obliczeniowej, opieki administracyjnej i bezpieczeństwa danych.

Chmura obliczeniowa jest coraz powszechniejsza, więc potrzeba coraz większej przestrzeni nie tylko na wirtualnych dyskach, ale i coraz więcej przestrzeni magazynowej. Magazyn Tech Monitor stworzył mapę, gdzie są zlokalizowane centra obsługi danych największych dostawców rozwiązań chmurowych w tym Amazon AWS. Według raportu CSA (Cloud Security Alliance) na koniec 2021 roku AWS posiadało 41, proc.% rynku cloud computing – więcej niż wszyscy jego najwięksi konkurenci łącznie – Microsoft Azure (29,4 proc.), Google Cloud (3,0 proc.) i IBM (2,6 proc.).

Zdziwiłby się ten, kto uważa, że wielkie centra obsługi danych znajdują się w miejscach, które nie są zamieszkałe. Nic bardziej mylnego. Większość hal z serwerami znajduje się w dużych stolicach i centrach finansowych: miejscach takich jak Londyn i Frankfurt, Sydney i Singapur. - zaznacza Tomasz Dwornicki, prezes spółki Hostersi, która została w tym roku jednym z najważniejszych partnerów Amazon Web Services w Europie Środkowo-Wschodniej.

Dotychczasowa niechęć do przenosin w inne rejony świata brała się także z obawy o awaryjność. Choćby Amazon szczyci się tym, że pracuje bez przestojów przez 99,999 proc. czasu pracy. Umieszczanie serwerów w miejscach, które narażone są np. na klęski żywiołowe, może ten niemal perfekcyjny wynik znacząco pogorszyć. - podkreśla Tomasz Dwornicki z Hostersów.

Najlepszym przykładem jest Frankfurt. To niemieckie miasto jest nie tylko jednym z największych na świecie centrów biznesowych oraz ważnym węzłem internetowym w Europie, ale też może pochwalić się bardzo stabilnym klimatem. Idealnym do tego, aby chmura działała bez przestojów. Dlatego właśnie we Frankfurcie swoje chmury zlokalizowało siedmiu największych dostawców. W Londynie takich miejsc jest o jedno mniej.

Dostawcy chmury budują nowe serwerownie w innych stolicach europejskich. Google zamierza zbudować swoje hale w Mediolanie i Turynie, podczas gdy Microsoft planuje ekspansję w Warszawie i Zurychu, a Amazon swoje centra będzie miał również w Zurichu, ale też i Madrycie.

Tymczasem w regionie Azji i Pacyfiku, to Australia może pochwalić się jedną z najwyższych koncentracji centrów danych obsługiwanych przez Wielką Siódemkę. To łącznie 21 punktów rozmieszczonych w Melbourne, Sydney i Canberze. Jest to wynikiem strategii, który przyjął tamtejszy rząd wspólnie z przedsiębiorcami, która w pierwszej kolejności nakazywała korzystanie z usług w chmurze w sektorze publicznym i prywatnym. Obecnie ponad połowa wszystkich firm w Australii korzysta z płatnych usług w chmurze.

Utrzymanie serwerów i zagwarantowanie im odpowiedniej mocy kosztuje jednak sporo. Chodzi przede wszystkim o koszty energii, które bardzo często właśnie w ogromnych centrach finansowych są znacznie wyższe niż w innych miejscach. Choćby z tej przyczyny, że zapotrzebowanie na surowce jest tam większe, bo nie dotyczy przecież tylko jednego sektora. Stąd giganci rozwiązań chmurowych szukają innych rozwiązań, które wynikają również z tego, że regulatorzy domagają się działań zmniejszających zapotrzebowania na energię.  Dostawcy usług w chmurze coraz częściej biorą pod uwagę nowe lokalizacje, które wcześniej pomijano ze względu na ich odległość od działań największych firm świata. Dotyczy to takich krajów, jak Meksyk i Arabia Saudyjska.

Powód? To właśnie tam energia słoneczna jest tanim i odnawialnym źródłem surowców, które może zaspokoić  potężne zapotrzebowanie na prąd i zmniejszyć ślad węglowy.  Sama chmura z założenia jest bardziej ekologicznym rozwiązaniem niż trzymanie danych i ich przetwarzanie na własnych serwerach. Dzieje się tak dlatego, że wykorzystanie zasobów w chmurze jest bliskie 100%, a na serwerach własnych wykorzystanie zasobów rzadko przekracza 20 proc. 

Dziwić jednak może inwestycja Google w budowę centrum danych w Dammam w Arabii Saudyjskiej, które leży w pustynnej części kraju. Przecież to chłodzenie serwerów generuje największe straty energii, a przecież jest niezbędne do ich prawidłowego działania. Jednak, gdy weźmie się pod uwagę, to że koszt wyprodukowanej tam energii słonecznej jest niski, to mimo większego zapotrzebowania na prąd i tak jest to działanie nie tylko tańsze, ale pozostawia mniejszy wpływ na środowisko.

kończy Tomasz Dwornicki z firmy Hostersi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj