Idę o zakład, że Lampkę Zakładkę wymyślił ktoś, kto często zasypia z nosem wtulonym w okładkę. By uniknąć zniszczenia książki przez sen (tudzież odcisków na twarzy), do nóżki tej ascetycznej lampki przymocowano drążek, na którym można powiesić książkę, zaznaczając jednocześnie stronę, na której przerwaliśmy lekturę.

W gadżecie dostrzegam jeszcze jedną zaletę - gdy powiesimy na nim książkę, unikniemy ryzyka zalania książki wywróconą w nocy szklanką z wodą czy niedopitą herbatą.

Szkoda, że lampka to tylko prototyp. Biorąc jednak pod uwagę prostotę wynalazku, pewnie ktoś w końcu wpadnie na to, by ją produkować. Będę czekać - nawet, jeśli w międzyczasie ktoś przekona mnie do korzystania z Iliada i czytania na e-inkowym ekranie "Malowanego Człowieka".