Jak napisała w pozwie rozżalona mama poszkodowanego, "iTouch (bo tak ochrzczono feralnego iPoda Touch) eksplodował w kieszeni chłopca podczas zajęć w szkole". W wyniku "niespodziewanej dezintegracji" urządzenie zapaliło się - a wraz z nim spodnie oraz bielizna właściciela - co skutkowało poparzeniami nóg drugiego stopnia. Poparzonego chłopca trzeba było natychmiast odwieźć do szpitala, gdzie odpowiednio opatrzono rany (na pewno byłyby o wiele gorsze, gdyby nastolatek nie zachował odrobiny zimnej krwi i nie wybiegł do łazienki, gdzie zdjął płonąco-topniejące części garderoby).

Przejęta rodzicielka żąda teraz odszkodowania za rany chłopca oraz zwrotu poniesionych kosztów leczenia. W sumie 75 tys. dol. rekompensaty plus tyle samo dla adwokatów.