George Hotz, Travis Ormandy czy Ben Hawkes - te nazwiska znane są każdemu programiście. Najlepsi hakerzy, którzy odnaleźli wiele błędów w najpopularniejszych programach świata, teraz znaleźli pracę w nowym pomyśle Google'a - Projekcie Zero - informuje magazyn "Wired". Mają za zadanie sprawdzać strony i programy konkurencji. Nie ma w tym jednak żadnych złych intencji. Koncern uznał bowiem, że internet jest tak dziurawy, że ludzie boją się z niego korzystać.

Dlatego też, pop odkryciu luk, hakerzy z Projektu Zero informują o nich twórcę oprogramowania. Jeśli dziury zostają szybko załatane, to sprawa nie wychodzi na światło dzienne, jeśli jednak autor programu ignoruje ostrzeżenia, to po 90 dniach od wykrycia problemów, zostają one opisane na blogu. 

Eksperci sugerują jednak, że pomysł Google'a ma drugie dno - sprawniejsza i bezpieczniejsza sieć sprawi, że internauci chętniej będą klikać na reklamy, co zwiększy zyski koncernu. Do tego doświadczenie ludzi zatrudnionych w Projekcie Zero będzie można wykorzystać w innych projektach firmy.