Projektanci monitorów Hannspree uznali, że klasyka to najlepszy sposób na monitor. Dlatego każdy, kto kupi HS233H3B nie ma co liczyć na designerskie kształty. OT, monitor, jakich wiele na półkach sklepowych - czarne ramki, żadnych fajerwerków. Choć jedną rzecz można poprawić - przyciski do sterowania monitorem. Włącznik jest zbyt mały, a sterowanie menu, umieszczone pod dolną krawędzią monitora nie jest zbyt wygodne w obsłudze.

Reklama

Jak jednak monitor sprawdza się "w praniu"? Tu nie można mieć zastrzeżeń. Matryca jest równomiernie podświetlona, obraz da się odpowiednio skonfigurować z poziomu monitora, a 120 Hz odświeżania robi różnicę - nie ma najmniejszych problemów z szybkimi scenami w grach czy filmach.

Swe pazury H233H3B pokazuje jednak w trybie 3D. Choć pojawiają się problemy przy instalacji systemu 3D Vision - po zainstalowaniu najnowszych sterowników, system NVIDII nie był w stanie wykryć monitora. Dopiero odinstalowanie sterowników karty graficznej i ponowna instalacja rozwiązała problem. Trzeba też było wgrać oprogramowanie monitora, inaczej system Windows 7 uznawał go za zwykłe urządzenie "plug and play", a nie odpowiedni model.

Efekty warte są jednak czekania. Gra w 3D to zupełnie inne wrażenia niż płaskie obrazy na zwykłym monitorze. Okazuje się jednak, że o ile w strategiach jak Dawn of War: Retribution, czy Starcraft 2 problemów z płynnością nie ma, to kłopoty pojawiają się w World of Warcraft. Przy procesorze i7 920@3,6 ghz, 6 gb ram i GTX 570, przy maksymalnym poziomie grafiki, ilość klatek spadła z 69 do 30. Pomogło obniżenie jakości szczegółów - tu wymagana byłaby druga karta.

Monitorowi Hannspree zarzucić nic nie można. Jest solidnie wykonany, do jakości obrazu przyczepić się nie można. Nie spustoszy też naszej kieszeni - trzeba za 23" ekran zapłacić około 1200 złotych. Jeśli ktoś szuka ekranu do trójwymiarowej zabawy to można produkt tej firmy polecić jako doskonałą alternatywę dla Samsunga, LG, czy innych, tego typu produktów.