Dziennik Gazeta Prawana logo

Spektakularny sukces rosyjskiej wyszukiwarki internetowej

26 maja 2011, 07:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Spektakularny sukces rosyjskiej wyszukiwarki internetowej
Inne
O 55 procent wzrosły w ciągu jednego dnia notowania Yandeksu na giełdzie w Nowym Jorku. Kolejne udane debiuty spółek internetowych rodzą pytania o nową bańkę spekulacyjną.

Spektakularny debiut giełdowy Yandeksu. Akcje największej rosyjskiej wyszukiwarki internetowej wzrosły w pierwszym dniu notowań na nowojorskim Nasdaqu o ponad 55 proc. Jednak część analityków ostrzega, że rośnie nowa internetowa bańka spekulacyjna.

Wycenione w ofercie publicznej na 25 dolarów za sztukę akcje Yandeksu we wtorek na zamknięciu kosztowały już 38,84 dolara. To oznacza, że firma, której wartość wyceniano na 8 miliardów dolarów, dzięki wejściu na giełdę zyskała 1,3 miliarda. Wzrost jej kursu – choć większy, niż się spodziewano – nie był zaskoczeniem, bo Yandex jest bardzo łakomym kąskiem dla inwestorów. Rosja jest jednym z niewielu państw świata, w którym Google nie ma dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek (22 proc. wobec 65 proc. Yandeksu) i jest drugim co do wielkości – po Niemczech – internetowym rynkiem w Europie. Jest niezbędną stroną dla prawie 270 milionów użytkowników języka rosyjskiego (także poza Rosją), a na dodatek firma przynosi zyski. W zeszłym roku przy 439,7 miliona dolarów przychodów wypracowała zysk w wysokości 134,3 miliona.

– Yandex wybrał świetny moment debiutu dla firmy technologicznej. W dłuższej perspektywie jest na właściwej pozycji. To rosyjski Google – mówi Anthony Moro, analityk z Bank of New York Mellon.

Ale kolejne debiuty czy wyceny spółek internetowych coraz bardziej przypominają koniec lat 90. ubiegłego wieku, gdy narastała bańka dotcomowa. W zeszłym tygodniu kurs akcji LinkedIn, serwisu społecznościowego dla profesjonalistów, wzrósł na debiucie ponaddwukrotnie. Na początku maja na giełdę wszedł Renren, nazywany chińskim Facebookiem, i jego akcje w pierwszym dniu zdrożały o 29 proc. Wartość samego Facebooka na początku tego roku została wyceniona przez bank inwestycyjny Goldman Sachs na 50 miliardów dolarów, choć inne szacunki mówią o kwocie o kilkanaście miliardów wyższej, a w przyszłym roku może ona wzrosnąć do 100 miliardów. Problem w tym, że te sumy nijak się mają – przynajmniej na razie – do realnie wypracowywanych zysków. Również na początku maja Microsoft kupił komunikator internetowy Skype za 8,5 miliarda dolarów – 10 razy więcej niż jego zeszłoroczne przychody i 400 razy więcej niż zysk. W szczególności ta gorączka zakupów dotyczy firm z Chin, które mają największą liczbę użytkowników internetu, a do 2015 r. będą także liderem pod względem wartości rynku internetowego.

Na podobnej zasadzie narastała bańka internetowa w drugiej połowie lat 90. Od 1995 r. indeks Nasdaq Composite wzrósł sześciokrotnie. Po tym jak w marcu 2000 r. bańka pękła, wartość indeksu w ciągu kilku miesięcy spadła z 5048 punktów do niespełna dwóch tysięcy. Do tamtego poziomu nie wróciła do dziś.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj