Dziennik Gazeta Prawana logo

Masz smartfona czy spyphone'a? Podsłuchiwanie jak bułka z masłem

4 stycznia 2013, 08:11
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne
Smartfon, zdjęcie ilustracyjne/Shutterstock
Wystarczy specjalne oprogramowanie, by telefon stał się źródłem nieograniczonej wiedzy o jego właścicielu. A coraz powszechniejsze smartfony nadają się do tego idealnie. Najczęściej podsłuchiwane są urządzenia pracujące na Androidzie.

Szpiegowanie komórek jeszcze nigdy nie było tak proste. Smartfony, które zastępują tradycyjne telefony – są wręcz idealne do podsłuchiwania. Przy okazji kwitnie inwigilacyjny biznes.

Oficjalnie sprzęt i oprogramowanie mają pomagać w kontrolowaniu np. pracowników przez pracodawców czy dzieci przez rodziców. Ale sprzedawcy nie są w stanie sprawdzić, do czego w rzeczywistości zostaną użyte.

Na Allegro można przebierać w ofertach Spyphonów. To najpopularniejsze dziś modele smartfonów, tyle że podrasowane tak, że zapewniają właścicielowi pełen dostęp do informacji o czynnościach wykonywanych przez użytkownika komórki.

Wiedza jest kompleksowa. Obejmuje: nagrywanie i przesyłanie rozmów telefonicznych wychodzących i przychodzących na serwer bez wiedzy użytkownika, nagrywanie i przesyłanie rozmów i dźwięków w bliskim sąsiedztwie telefonu na serwer bez wiedzy użytkownika, uzyskanie informacji o wszystkich połączeniach wychodzących i przychodzących z dokładną datą, numerami telefonów i długością rozmowy, zapisywanie listy kontaktów, wykonywanie i wysyłanie zdjęć zrobionych aparatem fotograficznym w telefonie, uzyskanie informacji o lokalizacji telefonu z dokładnością do 5 metrów, dostęp do wiadomości e-mailowych przychodzących i wychodzących.

Taki sprzęt oferuje kilkanaście sklepów, a chętnych nie brakuje. Maciej Nowaczewski z sieci Spy-Shop zrobił wyliczenia, jak rośnie rynek. 38 proc. sprzedawanych przez jego sklep urządzeń to oprogramowanie i telefony SpyPhone. To jest dziś najpopularniejszy produkt. – – mówi.

Boom zaczął się wraz z rozpowszechnieniem smartfonów. – – wyjaśnia Nowaczewski.

– zastrzega sklep Sternal z Rawicza. To jednak tylko teoria.

– dodaje Nowaczewski.

Ale już z tego, jak wygląda sama oferta podsłuchowa, jasno widać, że nie tylko oni. "Oferta promocyjna dla zdradzanych", czyli czytnik pozwalający odczytać skasowane SMS-y i skasowane numery telefonów z karty SIM, kieszonkowy lokalizator GPS, mikrokamera i mikrofon GSM, który po zainstalowaniu w komórce pozwala używać jej do podsłuchiwania pomieszczeń – to propozycja katowickiego sklepu Enposi.

Smartfony z programem szpiegującym to wydatek od 2 do 5 tys. zł, ciężko więc uwierzyć, by była to inwestycja w bezpieczeństwo telefonu czy zakup dla dziecka. Detektywi zajmujący się konfliktami małżeńskimi potwierdzają, że właśnie takie podsłuchy to coraz częstsze orędzie przy podejrzeniach o zdradę, rozwodach i walkach o podział majątku. – – tłumaczy warszawski detektyw Mateusz Pilecki, którego agencja Dedektyw24 ma w swojej ofercie takie właśnie antypodsłuchowe działania.

OPINIA

Wojciech Rafał Wiewiórowski

generalny inspektor ochrony danych osobowych

Tajemnica komunikacji jest zapisana w Konstytucji RP. Zatem ingerując w nią, naruszamy zarówno przepisy konstytucji, jak i kodeksu karnego. Jednak właścicielowi sprzętu nie można odmówić prawa do kontroli, w jaki sposób jest on wykorzystywany. I np. w sytuacji gdy na tak kontrolę decyduje się pracodawca, który wyposażył pracownika w służbowy smartfon, to nie zawsze takie działanie będzie nielegalne. Należy ocenić, czy jest ono adekwatne do celu, a pracownik musi być poinformowany o tym, że jest śledzony, oraz mieć dostęp do dotyczących go danych. Warto rozróżnić sytuacje, w których pracodawca sprawdzać będzie jedynie dane geolokalizacyjne dotyczące telefonu od tych, w których będzie podsłuchiwać rozmowy czy sprawdzać SMS-y. Tu następuje ingerencja w tajemnicę telekomunikacyjną dopuszczalna tylko wówczas, gdy dotyczy służbowego sprzętu.

W pewnym sensie sytuacja wygląda podobnie w przypadku kontroli rodzicielskiej, bo z jednej strony to rodzic jest zwykle właścicielem sprzętu. Z drugiej strony takie postępowanie to wyraz skrajnego braku zaufania do dziecka. Wprawdzie w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym jest przepis stanowiący, że dziecko jest zobowiązane do posłuszeństwa rodzicom, ale trzeba zadać pytanie, czy taka kontrola jest na pewno dobrym sposobem wpływania na zachowanie dziecka.

Natomiast w przypadku stosowania podsłuchów w stosunku do osób trzecich, członków rodzin, współmałżonków czy nawet osób starszych, np. pod pozorem zapewnienia im opieki, to bez wątpienia takie działanie bez ich wiedzy i zgody jest po prostu naruszaniem prawa. Trzeba również pamiętać, że będzie ono powodowało nie tylko odpowiedzialność cywilną, ale i odpowiedzialność karną podsłuchującego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj