Dziennik Gazeta Prawana logo

Mocne zakończenie przygód Nathana Drake'a. RECEZNZJA "Uncharted 4: Kres złodzieja"

10 maja 2016, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Uncharted 4
Uncharted 4/Media
Nathan Drake porzucił, po 3 części swoich przygód, karierę złodzieja i poszukiwacza skarbów. Rodzinną sielankę przerywa jednak powrót brata naszego bohatera, który wyciąga go na nową wyprawę. Jej celem jest legendarny skarb pirata Henry Avery'ego.

Gra zaczyna się od nocnego rajdu motorówką w stronę tajemniczej wyspy. Nasi bohaterowie ścigani są przez uzbrojone łodzie. Po chwili, gdy Nathan wpada do wody i traci przytomność, przenosimy się w czasy jego dzieciństwa, spędzonego w katolickim sierocińcu. Tam poznajemy podstawowe mechanizmy gry - wspinaczkę i skradanie się. Potem wracamy w czasy współczesne, w których dowiadujemy się, dlaczego Sam Drake szuka skarbu i dlaczego musiał wciągnąć w to swojego brata.

Scenariusz gry jest całkiem dobrze napisany, autorom udało się dobrze oddać problemy małżeństwa Nathana i Eleny, wystawionego na próbę przez kolejną wyprawę po skarby. Zwłaszcza, że główny bohater obiecał swej żonie, że na dobre skończył z niebezpiecznymi przygodami. Udało też im zachować się humor serii - dialogi, czy to w przerywnika filmowych, czy podczas akcji potrafią wywołać uśmiech na ustach.

Lokacje - czy to szkocki zamek, czy Madagaskar - są świetnie zaprojektowane. W wielu z nich wreszcie do celu nie prowadzi tylko jedna droga, tylko możemy sami zaplanować trasę, którą bracia Drake i Sullivan podążą, by znaleźć skarb. Same zagadki nie są niestety skomplikowane. Zamiast kojarzenia faktów i logicznych pułapek musimy tylko w odpowiednim czasie pociągnąć za odpowiednią dźwignię. Kto grał w "Rise of Tomb Raider", będzie się więc czuł jak w domu.

9022669-uncharted-4.jpg
Uncharted 4

Jeśli chodzi zaś o mechanikę rozgrywki, "Uncharted 4" wprowadza nowe elementy, które dotychczas w serii nie występowały. Po pierwsze, możemy teraz "zaznaczać" wrogów, by można sprawdzać ich pozycję, nawet, gdy ukryją się za ścianami. Po drugie, dzięki odpowiednim elementom - jak choćby wysokie trawy, "Uncharted 4" zachęca graczy, by przeciwników likwidować pojedynczo i po cichu. Gdy jednak już zostaniemy wykryci, no cóż - wszystko przypomina poprzednie gry. Przeciwnicy są głupi, a o tym, żeby stosowali skomplikowane manewry taktyczne, jak boty z "Battlefield 4".

9022701-uncharted-4.jpg
Uncharted 4

Graficznie "Kres Złodzieja" wygląda przepięknie. Programiści z Naughty Dog wyciągnęli z PS4 wszystko, co się da. Mimika twarzy postaci, przepięknie narysowane tło, błoto oblepiająće dżipa, gdy przejedziemy przez kałuże - to wszystko sprawia, że inne studia powinny uczyć się od twórców "Uncharted 4", jak robić gry na PS4.

Podsumowując - "Uncharted 4: Kres złodzieja", to jedna z najlepszych gier na konsolę Sony. Ma dobry, wciągający scenariusz i jest doskonale zrobiona pod względem technicznym. Jej jedynym minusem jest wtórność elementów rozgrywki - nic nie wnosi nowego do gatunku. Mimo tego, że czujemy, że to wszystko już gdzieś było, to Uncharted 4 łączy te elementy doskonale i sprawia, że przyjemnie się przy niej spędza czas. A więcej od gry wymagać nie można.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj