Aftershokz Xtrainerz to słuchawki, które nie potrzebują telefonu, by grać muzykę. Mają bowiem wbudowane 4GB pamięci na dane. Do tego są wodoodporne, więc idealnie nadają się do treningów na basenie. Z kolei Aeropex to "klasyczne" słuchawki, łączące się z telefonem czy zegarkiem przez Bluetooth. One też będą działać pod wodą.

Zakłada się je prosto - końce "słuchawek" przykłada się do kości koło uszu. To rozwiązanie ma swoje wady, jak i zalety. Po pierwsze, nie zagłuszają zewnętrznych dźwięków - gdy więc uprawia się sport na wiejskich drogach, czy w lesie, czy biegnąć po mieście, słyszy się wszystko, co dzieje się koło nas. Nie zaskoczy więc nas nagle samochód czy rowerzysta. Równie dobrze to rozwiązanie się sprawi w pracy czy w domu - słychać co do nas mówią inni, a muzyka nie zagłusza nam rozmów.

Jeśli jednak większość czasu spędzamy w dojazdach komunikacją miejską, czy na głośnych i ruchliwych ulicach, to wtedy Aftershokz sprawiają się dużo gorzej - praktycznie wszystkie odgłosy miasta zagłuszają dźwięki. Można oczywiście użyć wtedy zatyczek do uszu, ale to kłóci się z podstawowym założeniem tego typu słuchawek.

Bateria w obu modelach wystarczy na słuchanie muzyki przez około 7 godzin. Firmie należy się jednak duży minus za zastosowaną metodę ładowania. Nie mają one zwykłego gniazda MicroUSB czy USB-c, a używa się specjalnego kabla. Z jednej strony, chroni to przed zalaniem portu, ale z drugiej, jak wam zwierzę przegryzie przewód, albo go gdzieś wsadzicie, to trzeba kupić drugi przewód.

W przypadku Xtrainerz musimy zapomnieć o godzinach odtwarzania podcastów czy streamingu muzyki z internetu. Nie mają one bowiem modułu BT. Korzystamy tylko z tej muzyki, którą na nie wgramy z komputera. Koniec więc list odtwarzania ze Spotify czy Apple Music. Trzeba sobie takie listy sporządzić samemu. Z jednej strony to zaleta – bo wybieramy swoją ulubioną muzykę i omijamy to, co może nam się nie spodobać. Z drugiej zaś strony, szkoda, że nie można wybrać, czy chcemy streamować, czy skorzystać z własnej muzyki. Do tego, kto dziś trzyma MP3 na komputerze? Cała nasza muzyka jest przecież w którymś ze streamingowych serwisów.

Jakość dźwięku? Pod wodą grają naprawdę dobrze, słychać, co się dzieje koło nas, więc jak ktoś krzyknie „Rekin”, to przeżyjemy. Słychać też innych pływaków, a jednocześnie muzyka gra głośno i wyraźnie. Tak, grają gorzej niż jakiekolwiek słuchawki audiofilskie, ale w takim sprzęcie nie popływacie na basenie. Z kolei inne, wodoodporne słuchawki wymagają zabrania ze sobą albo smartwatcha, który przetrwa chlor w wodzie, albo specjalnych woreczków, które zabezpieczą sprzęt, z którego odtwarzamy muzykę. Tu wystarczy jedno lekkie urządzenie na uszach.

Aeropex to za to klasyczne słuchawki. Łączą się przez protokół BT – nie ma problemu z ich uruchomieniem zarówno na telefonie z Androidem, jak i iPhone. Najlepsze połączenie dla trenujących będzie jednak z Apple Watch w wersji z kartą SIM. Na trening nie trzeba wtedy zabierać telefonu, wystarczy zegarek z e-sim, z którego przesyłamy muzykę.

Grają, jak na sportowe słuchawki, całkiem dobrze. Lubią przede wszystkim muzykę z dużą ilością basu.

Oba modele na szyi i uszach leżą bardzo wygodnie. Prawie ich nie czuć, nie bolą też od nich uszy po kilku godzinach słuchania muzyki, jak po różnych modelach dokanałowych. Nie ma też problemu z doborem odpowiednich końcówek, by nie przeszkadzały w uszach.

Podsumowując. Oba modele Aftershokz, to słuchawki głównie przeznaczone dla sportowców. Można jednak oszukać system i słuchać muzyki, będąc typowym „kanapowcem”. Idealnie sprawdzą się na treningach – a Xtrainerz są wręcz stworzone dla pływaków. Sprawią, że nie utoniemy w świecie dźwięków, nie słysząc zbliżającego się niebezpieczeństwa. Ułatwią też życie w pracy, gdy chcemy słuchać muzyki, a jednak słyszeć, co do nas mówią koledzy. Jednocześnie jednak, dla typowego mieszczucha, który dużo bywa w głośnych rejonach, będą to urządzenia nieprzydatne. Ich największą wadą jest sposób ładowania, za pomocą własnego kabla.

Oba modele przeznaczone są jednak dla tych bardziej bogatych sportowców - Aeropex kosztują ponad 700 złotych, Xtrainerz można dostać za kilkadziesiąt złotych mniej.