Pamiętacie kultowe gry FPP z lat 90' taki jak "Blood", "Duke Nukem" czy "Rise of the Triad"? Oto ich duchowy następca - "Shadow Warrior 2". W grze wcielamy się w Lo Wanga, najemnego zabójcę, ninja z głupim poczuciem humoru, które każdego wielbiciela politycznej poprawności doprowadzi do spazmów - żarty bowiem dotyczą głównie stosunków damsko-męskich.

Główny bohater zaczyna od wykonywania drobnych zadań od Yakuzy - takich jak przyniesienie specjalnego amuletu z świątyni, opanowanej przez demony, by wplątać się w intrygę, od rozwiązania której zależą losy świata. Musi więc w jedną rękę wziąć samurajski miecz, w drugą pistolet maszynowy i wyciąć w pień zarówno istoty pozaziemskie, jak i hordy japońskich gangsterów, pracujących dla bezwzględnego szefa jednej z korporacji.

Regiony, w których toczą się misje dają różne możliwości wykonania zadania - możemy spróbować się po cichu przemknąć między niektórymi grupami wrogów, korzystając ze skrótów, ewentualnie "pójść na całość" i nie oszczędzać nikogo. Ta druga opcja jest premiowana dodatkowymi punktami doświadczenia za zabijanie przeciwników. Punkty te zaś są niezbędne by odblokować nowe umiejętności Lo Wanga.

Umiejętności tych jest całkiem sporo - od zwiększania poziomu energii Chi - używanej zarówno do ofensywnych zdolności, jak i do leczenia naszego bohatera, po zwiększenie ilości przenoszonych amunicji, czy zadawania większych obrażeń specjalnymi atakami. Warto odpowiednio zaplanować rozwój naszego bohatera, bo punktów doświadczenia nie wystarczy, by wykupić wszystkie zdolności.

Lo Wang w walce z hordami przeciwników posługuje się wieloma rodzajami broni  - twórcy gry zrezygnowali bowiem z cechy charakterystycznej nowoczesnych tytułów, czyli limitu przenoszonych karabinów. Tu mamy dostęp do wszystkich rodzajów broni palnej i nie trzeba się decydować, czy zabrać ze sobą snajperkę, czy wyrzutnię rakiet.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Ta gra to czysta rewelacja. Tak dobrze dawno się nie bawiłem. Siekanie demonów i gangsterów Yakuzy na kawałki piłą mechaniczną pozwala się wyżyć. Masakrze towarzyszą też głupie dowcipy Lo Wanga i teksty w stylu "Drogi demonie, czy mógłbyś rozlewać swą krew nie na mnie?". Przeciwnicy są na tyle zróżnicowani, a poziomy na tyle ciekawe, że ta gra się nie nudzi. Sam wątek fabularny też jest dość ciekawie napisany.

Graficznie "Shadow Warrior 2" wygląda nieźle. Nie jest to "Crysis 3", ale tekstury są dobrej jakości, a gra w rozdzielczości 1440p chodzi płynnie na 4790K i 980 Ti.

Podsumowując. "Shadow Warrior 2" to gra, jakiej dawno nie było. Jest dla starych gier FPS tym, czym "Niezniszczalni" z Sylvestrem Stallone dla starych filmów akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem czy Dolphem Lundgrenem. Starym wyjadaczom pozwoli wrócić do świata starych gier, a nowym oferuje jedną z najfajniejszych strzelanek ostatnich lat.