Wszystko jest tu radosne i kolorowe, a przede wszystkim - łatwe w obsłudze. Śmieszne ludziki jeżdżą małymi, szybkimi czołgami, a o nazistach nikt tu nie słyszał. Są tylko neutralne armie: Królewska i Narodowa.

Zabawa nie kosztuje nic, bo firma liczy, że zarobi na dodatkach do gry, kupowanych przez najbardziej zagorzałych graczy. Takich jak mundury dla żołnierzy, hełmy albo gogle, ale też specjalne przedmioty zwiększające doświadczenie. Bo bohater wciąż będzie je zdobywać, byśmy jeszcze chętniej wracali do gry.

EA jest największym wydawcą gier na świecie i ma już na koncie kilka serii, które zawładnęły sercami mas, jak choćby "The Sims" czy "FIFA". Tym razem wyjątkowo starają się, by gra dotarła do wszystkich. "Battlefield Heroes" uruchomi się nawet na bardzo słabym komputerze, nie będzie drażnić reklamami na polu walki (pojawią się tylko na ekranach ładowania).

Programiści szczególną wagę przyłożyli do systemu doboru przeciwników, by - jak to określili w pierwszym trailerze - nie dostawać wciąż w głowę od trenującego po osiem godzin dziennie piętnastolatka.

Jak wygląda gra, zobaczcie tutaj. Więcej o grze na www.playpc.pl.