Resort cyfryzacji wchodzący obecnie w skład Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przedstawił nową wersję projektu nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC). Jest łagodniejsza od zaprezentowanej we wrześniu ub.r., ale nadal może posłużyć do wykluczenia Huaweia z budowy sieci komórkowej piątej generacji (5G).
Reklama
Bez rekompensat
Z procedury kwalifikowania dostawców sprzętu telekomunikacyjnego lub oprogramowania jako stanowiących ryzyko dla cyberbezpieczeństwa usunięto ocenę ochrony praw człowieka w państwie pochodzenia danej firmy - co w poprzednim projekcie eliminowało z gry przedsiębiorstwa chińskie.
W nowelizacji – nieoficjalnie nazywanej "lex Huawei" - pozostały jednak inne kryteria nietechniczne. To głównie analiza prawdopodobieństwa, że dostawca "znajduje się pod kontrolą państwa" spoza Unii Europejskiej lub NATO. Uwzględni ona m.in. stopień i rodzaj powiązań firmy z tym państwem oraz tamtejsze regulacje ochrony danych osobowych.
Stosowanie kryteriów nietechnicznych, takich jak np. kraj pochodzenia dostawcy, zamiast rzetelnej weryfikacji urządzeń, z wykorzystaniem uznanych, międzynarodowych systemów certyfikacji, w żaden sposób nie przełoży się na zwiększenie poziomu cyberbezpieczeństwa - uważa Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei. Takie podejście stwarza niebezpieczeństwo uznaniowości oceny, tym bardziej, że prace weryfikacyjne i ich efekty mają być utajnione, a możliwości wnoszenia skutecznych środków zaskarżenia zostały mocno ograniczone. A przecież po ostatnich konsultacjach publicznych projektodawca zapowiedział, że wprowadzi zmianę i skupi się właśnie na aspektach technicznych - podkreśla.
Czas na wycofanie sprzętu od producenta uznanego za dostawcę wysokiego ryzyka wydłużono z pięciu do siedmiu lat - co postulowały telekomy. Nadal nie będzie jednak rekompensat. Jak wyjaśnia resort cyfryzacji, termin siedmioletni „jest często uznawany za średni okres użytkowania sprzętu lub oprogramowania, czyli tzw. cykl życia urządzenia”.

Krócej będzie można używać sprzętu krytycznego dla bezpieczeństwa sieci i usług.

Projekt jako jeden z elementów infrastruktury krytycznej wymienia sieć radiową. Jest to podejście wyjątkowo restrykcyjne i bardzo asekuracyjne, ewenement w skali globalnej. A operatorom na wymianę sprzętu z obszaru infrastruktury krytycznej dano pięć lat, mimo licznych apeli z rynku o wydłużenie tego terminu – wskazuje Ryszard Hordyński.

Kłopot Szwedów

Autorzy KSC wyciągnęli też lekcję z doświadczeń Szwecji. Ten kraj UE jako pierwszy wykluczył Huawei z 5G. W październiku ub.r. szwedzki regulator rynku (Post- och telestyrelsen, PTS) w warunkach aukcji pasma na 5G zabronił używania do budowy sieci sprzętu od chińskiego producenta – ze względów bezpieczeństwa narodowego. Jak pisaliśmy w DGP, koncern z Państwa Środka odwołał się i w listopadzie ub.r. Sąd Administracyjny w Sztokholmie zdecydował, że do czasu rozpatrzenia sprawy restrykcje wobec chińskich urządzeń zostaną zawieszone. Szwedzki regulator musiał wstrzymać start aukcji (był planowany na 10 listopada ub.r.) i bronić się w wyższych instancjach.
Przed podobnymi kłopotami ma zabezpieczyć Polskę zapis, który pojawił się teraz w projekcie KSC. Stanowi on, że „sąd administracyjny nie może wstrzymać wykonalności decyzji” o uznaniu firmy za dostawcę wysokiego ryzyka, co skutkuje zakazem kupowania jej sprzętu. Szwedzka aukcja wystartowała w końcu w ubiegłym tygodniu dzięki korzystnym dla PTS decyzjom sądu apelacyjnego i Naczelnego Sądu Apelacyjnego, które stwierdziły, że można ją prowadzić na zasadach ustalonych przez regulatora, czyli bez Huaweia.
Aukcja trwała jeden dzień i przyniosła w sumie 2,3 mld koron (trochę ponad 1 mld zł) od czterech operatorów. Nadal toczy się jednak główna sprawa sądowa między Huaweiem a szwedzkim regulatorem dotycząca ograniczenia konkurencji. W czarnym scenariuszu może się więc zdarzyć, że udzielone przez PTS rezerwacje zostaną podważone.
Wykluczenie Huaweia ze szwedzkiego 5G może się źle odbić na chińskich interesach Ericssona, który – według dziennika „Dagens Nyheter” – kontroluje obecnie 10 proc. tamtego rynku 5G.
Reklama
Według serwisu China Daily komentujący szwedzką aukcję rzecznik chińskiego resortu handlu Gao Feng wezwał Sztokholm do "natychmiastowego skorygowania niewłaściwych praktyk", aby zabezpieczyć "współpracę gospodarczą i handlową" obu krajów. Dodał, że "Chiny podejmą wszelkie niezbędne kroki w celu zdecydowanej ochrony uzasadnionych praw i interesów chińskich przedsiębiorstw".

Dość zaskakujący

Polski Huawei ma nadzieję, że KSC uda się jeszcze poprawić. Jest dla mnie pewnym rozczarowaniem, że mimo tak ogromnej liczby komentarzy z rynku oraz tak obszernego zakresu ustawy, minister nie przewiduje drugiej rundy konsultacji publicznych - stwierdza Ryszard Hordyński.
Szkoda, że projekt nie był poddany konsultacjom publicznym z udziałem podmiotów, na które te zmiany będą miały bezpośredni i silny wpływ - zgadza się Witold Drożdż, członek zarządu ds. strategii i spraw korporacyjnych Orange Polska. Dlatego oczekujemy, że zostanie teraz przedstawiony do szerokiej, merytorycznej dyskusji, zarówno co do uzasadnienia koncepcji, jak i wpływu zaproponowanych rozwiązań na rynek oraz jego konkurencyjność - podkreśla. Jesteśmy w trakcie szczegółowej analizy projektu, który w naszej ocenie jest momentami dość zaskakujący i może w efekcie wprowadzać wręcz fundamentalne zmiany na bardzo konkurencyjnym rynku. Chodzi przede wszystkim o nowe przepisy dotyczące procedury alokacji pasma oraz powołujące tzw. operatora sieci komunikacji strategicznej - uważa Witold Drożdż.
Uprawniają one prezesa UKE do zapewnienia częstotliwości operatorowi hurtowemu, by ten mógł je oferować innym telekomom „na zasadach niedyskryminujących”. Dałoby to państwowej firmie Exatel możliwość stworzenia hurtowej sieci 5G w paśmie 700 MHz (projekt #Polskie5G).